Muzyczni rasiści


     "Hip shit", 'technojeba", "disco z pola". "Czaruchy, "żóltki", "żydy". A wiecie kto używa takich określeń? Wiecie? RAŚIŚCI. PIerwsza trójka- muzyka, druga trójka- ludzie. Pierwsza trójka- gatunki, druga trójka- rasy (okrutne słowo). Patrz, czy widzisz?! Czy "gatunek" i "rasa" nie są wyrazami... BLISKOZNACZNYMI?
      Czy śpiewając antyrasistowskie piosenki i zarazem prychając na plakaty o techno party nie masz wyrzutów sumienia? Nie czujesz, że coś jest nie tak? Nie słyszałeś może kiedyś takiego słynnego hasła "Najpierw jesteśmy ludźmi"? Dokładnie... Najpierw jesteśmy ludźmi, a potem wybieramy SWOJĄ muzykę.
     Podzieliliśmy się na dwa obozy- mocnych i lajtowych. Mocni- metal, grunge, punk, rock... Lajtowi- hip hop, disco polo, techno pop...Bądź co bądź- znów podział. Lecz tym razem nie na lepszych oraz gorszych. Dobre i to (?).
     Zrób rachunek sumienia. Powiedz- tylko samemu sobie- czy jesteś muzycznym rasistą. Ja jestem. Nie toleruję techno i disco polo. MUZYCZNA RASISTKA. Popatrzcie na mnie, co widzicie? Nie chcę siebie znać. Nienawidzę rasistów, mimo, że jestem jednym z nich. A ty? Jesteś rasistą? Nie mów "nie", jeśli chociaż raz pomyślałeś o techno, jako o muzyce dla ułomów. Nie mów "nie", jeśli śmiałeś się z jęków Kurta Cobaina (wspaniały człowiek) w "Hairspray Queen". Czy wiesz, że dla kogoś są to najpiękniejsze dźwięki na świecie? Czy wiesz, że ktoś chce zasypiać i budzić się z nimi?

CZY WIESZ, RASISTO?!



In Bloom

PS: Pozdrawiam mojego ubóstwianego Mateusza- dobrze, że jesteś.
PS2: Gdyby to kogoś interesowało- mój dawny nick to Help. Znacie mnie może z recki "Unplugged..." Nirvany i tym podobnych.