Opole - po co nam to?

Kilkanaście dni temu cała Polska emocjonowała się kolejnym festiwalem w Opolu. W czasach komunizmu było tak, że to on kreował gwiazdy polskiej piosenki. W zasadzie co roku było jakieś objawienie. Tymczasem, mimo tego, że dziś pod względem finansowym ma się dobrze, to moje odczucia dotyczące jego wartości kulturalnych są bardzo słabe. Co na to wpłynęło?

Największe polskie firmy fonograficzne (te od muzyki pop for chłop) rzadko starają się wyszukać jakiś ciekawy, nowy, młody polski zespół, który jednocześnie gra ciekawie. Boją sie, że inwestycja nie będzie przynosić zysków. To jest postępowanie zachowawcze. Nie wiem, jak właściciel takiego przedsiębiorstwa nie zwolnił jeszcze głównego dyrektora? Zamiast tego mamy kolejną odgrzewaną porcję, kolejne płyty Wodeckiego, Rodowicz i im podobnych. Nie, ja wcale nie twierdzę, że ich kolejne produkcje są coraz słabsze. Ba, wręcz zdarzają się wśród nich płyty wybitne, ale czas najwyższy dać szansę młodym.

Ale jak im można dać szansę, gdy większość Polaków nie ma jasno sprecyzowanych gustów muzycznych? Chodzi mi o to, że mówią, że zależy od nastroju, jakiej muzy słuchają. A już kompletnie denerwuje mnie, jak można napisać (lub powiedzieć), że się słucha wszystkiego. Toż to jest jedno wielkie nieporozumienie. Zazwyczaj piszą to osoby (wierzcie mi, wiem o tym, mam taką siostrę), które nie znają angielskiego i starają się robić dobrą minę do złej gry. Pewnie słyszeliście, a może nawet znacie, małolatów, którzy słuchają Britnej, techno, Eminema i Zdzich Troje? Kompletna klapa, jedno drugiemu zaprzecza.

Nie od dziś wiadomo, że najlepiej sprzedaje się muzyka, którą lubi większość osób. A jaką muzykę lubi większość osób? Łatwą, nie zmuszającą do myślenia. I dlatego powstaje coraz więcej grup z ładnie ubranymi chłopcami, którzy pięknie śpiewają. Ludzie to kupią, bo łatwo się wzruszają. Potem taki bojsbend rośnie w siłę, występuje na jakiś festiwalach, gra kocerty na całym świecie, podczas gdy wiele dobrych kapel rezygnuje z działalności, bądź z powodu braku środków i czasu, staje się undergroundowe.

Wzmianka następna będzie o telewizji. Łatwiej sprzedać jest muzykę, która atakuje z mediów, o której się dużo mówi (nie wnikam już czy źle, czy dobrze; aczkolwiek mały skandalik nigdy nie zaszkodzi). A więc dziwicie się potem skąd tak duża sprzedaż płyty XXX. No skąd? Uparcie promuje go TV, która prędzej puści jakąś prawdziwą szmirę, niż metal/ciężki rock/ czy choćby hip-hop. Dlaczego? Bo wszystkie te rodzaje muzyki uznaje się za siedlisko szatana, zalążek piekła. Gdyby puścić coś takiego, to przecież małe dzieci miałyby koszmary przez następne dwa miesiące, wszystkie dewotki dostałyby zawału, a ksiądz Rydzyk przez kilka lat mógłby fajne kazania prawić na antenie radia Maryja.

Ludzie, opamiętajcie się! Istnieje wiele naprawdę dobrych zespołów, których nie pokazuje TV, o których nie pisze Bravo! Czy to, co tam pokazują, o czym tam piszą jest naprawdę takie super? Muzyka to coś więcej niż parę słów i prostych dźwięków. Tu trzeba wznieść się na wyżyny, pokazać, co ma się w środku. Muzyka powinna być wyrazem tego, co czujesz, co chcesz pokazać innym ludziom. Nie przejmuj się, jeśli jesteś prawdziwym metalem, skejtem, czy kimś innym. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, to żadne podziały dla ciebie nie istnieją. Jesteś ponad nimi.

backsider

backsider@o2.pl