Przyznam bez bicia, że jestem wiernym fanem Kącika Muzycznego - odkąd tylko sięgnąłem po Action Maga. Czyli od prawie trzech lat. Niejeden layout widziałem, a artykuły, które przeczytałem, idą w setki. Uczestniczyłem (jako bierny, a przy tym niezrzeszony obserwator po prawdzie) w wielkiej wojnie hiphopowo-metalowej. Dzięki wielu ludziom, których nicków nawet nie byłbym teraz w stanie wymienić, znacząco poszerzyłem swoje muzyczne horyzonty. Mógłbym napisać, że wiele Kącikowi Muzycznemu zawdzięczam. Co też czynię, bo tak jest istotnie.
A teraz doszedłem do wniosku, że muszę Kącikowi pomóc. Że nie mogę pozostać niezaangażowany. Zaczyna się bowiem dziać źle. Jeden wadliwy trybik coraz bardziej wypacza pracę całego, ogromnego i wspaniałego mechanizmu. A trybikowi owemu na imię... Nie będzie zaskoczeniem, gdy napiszę:
+iommi+
Irytujący był on od zawsze, ale ostatnio mnie wybitnie wkurzył. Tolerowałem go przez wiele miesięcy, aż tu nagle w majowym (trzydziestym i pół) numerze KM oczy me ujrzały niezły artykuł Doorshlaq'a, pokaleczony niemiłosiernie przez tegoż +iommiego+ właśnie. Była to ta kropla, która, jak mówią, dopełniła czary goryczy.
Redakcjo! Czy +iommi+ jest wśród Was naprawdę na tyle potrzeby, by pozwalać mu bezkarnie kalać Wasze dobre imię i haniebnie zaniżać poziom całego Kącika? Nie dość, że talent jego jest co najmniej wątpliwy, to jeszcze Bóg wie jak wysokie mniemanie o sobie nie pozwala mu przyjąć do wiadomości cudzych, oczywistych, racji.
Doorshlaq słusznie zauważył, że, z punktu widzenia czytelnika, redakcyjna przydatność +iommiego+ jest zerowa. Sam zainteresowany wyśmiał go co prawda, zasłaniając się napisanymi "artami - 19; recenzjami - 40; teledyskami - 25; tekstami - 22". Chciałbym wtrącić się w tym miejscu - czy te kilkadziesiąt miernych (wrażenie subiektywne, ja je tak postrzegam) artykułów warte jest wystawiania na szwank autorytetu całej
redakcji?
Przecież +iommi+ kompletnie do Was nie przystaje poziomem. Tak tekstów, jak i, za przeproszeniem, intelektualnym!
Bluzga toto na boki z zaciekłością godną lepszej sprawy, toczy pianę jako pies wściekły, no i oczywiście miesza z błotem każdego, czyj gust muzyczny odbiega od jego gustu. POZEREM każdy, kto ma od niego inne zdanie.
Żałość bierze.
Ciekawym, jak kolega +iommi+ sklasyfikuje moją skromną osobę. Do wiadomości kolegi +iommiego+: słucham grunge'u - Nirvana, Alice in Chains, heavymetalu - m.in. Iron Maiden, Manowar, a przy tym nu-metalu - System of A Down. A jeszcze rok temu słuchałem techniawy.
No i? Pewnie pozer ze mnie do kwadratu.
I nieważne, że piosenki SoaD niosą ze sobą ważne treści, że mają ciekawe teksty. Nu-metal, prymitywne riffy, czyli gówno i do śmietnika. Nie ważne, że to samo tyczy się Nirvany i Alice (za którymi dodatkowo stoją niesamowite postaci ich liderów). Grunge, z Ameryki, czyli gówno i do śmietnika. Nie ważne, że staroszkolnego heavy metalu po prostu fajnie się słucha, że ma w sobie nieuchwytne "coś". Gówno i do śmietnika, to nie jest death ze Skandynawii.
Oceniając muzykę oceniam to, co za nią stoi. To dlatego nienawidzę hiphopu - stojąca za nim ideologia skręca mi kichy i uwalnia treść żołądka. Nie dlatego, że nie podoba mi się rapowanie i debilne teksty, klecone na zasadzie "byle się rymowało".
Kocham Nirvanę, ponieważ fascynuje mnie osoba Kurta. Ponieważ fascynuje mnie bunt, jakim inspirowana jest jego muzyka. To, że grunge znowu robi się modny, nie ma tu nic do rzeczy.
Rzuciłem w diabły techno, gdy odkryłem, jak płaska i odtwórcza jest to muzyka... Nie muzyka nawet. Dźwięki muzykonaśladowcze.
Ciekawy ze mnie pozer, co nie? Słuchający tyle uchem, co sercem.
Za to mianem prawdziwego, obrzydliwego POZERA mogę określić właśnie +iommiego+. To żałosne, z jakim uporem człowiek ten wmawia wszystkim wokół, jaki to jest czrugrimendnekro. Nie wiem, wydaje mi się, że usilne robienie z siebie hardkorowca jest nie szczytem nawet, jest ESENCJĄ pozerstwa.
W smołę takiego, w pierze i w klatkę, ku pośmiewisku. A nie cenne kilobajty Kącika marnować na jego wynurzenia.
Dopisując się do arta Doorshlaq'a dał +iommi+ prawdziwy popis swoich przymiotów - chamstwa, arogancji i, nie bójmy się tego słowa, głupoty. Chamstwo tudzież arogancja wręcz kapią z każdego jego słowa. A słowa te, zebrane do kupy, dają kompromitujący popis, którego świadome pokazanie na publicznym forum jest niczym innym, jak czystej wody głupotą.
Co najgorsze, rzutującą także, po części, na całą resztę redakcji.
Reasumując, apeluję o pozbycie się +iommiego+ z redakcyjnych szeregów. Jest takie chińskie przysłowie:
"Gdy twój język bluźni, utnij go, nim on utnie ci głowę".
Znamienne, prawda?
Pozdrawiam
Axel