Książki są domami, w których zamieszkują przeróżni bohaterowie: piękne niewiasty z problemami natury emocjonalnej, rycerze w lśniących zbrojach, broniący honoru swego i królestwa, tułacze, pielgrzymi, ojcowie, sklepikarze, mieszczanie i chłopi, magowie i wróżki, chłopiec wystrugany z drewna, samotnicy z wyboru i ludzie skazani na samotność...
 ... a gdyby wszystkich tych bohaterów połączyć w jedno? Powstałaby postać pozbawiona własnej osobowości. Ktoś taki byłby zlepkiem emocji, skarbnicą uczuć, wynaturzeniem, którego nikt nie byłby w stanie zrozumieć...
... a gdyby ten ktoś od zawsze był martwy? 

PAN ŚMIERĆ
-jeden z bohaterów książkowego cyklu Terry'ego Pratchett'a o świecie płaskim, niczym dysk. 

[Skoro Bóg jest kobietą, to czemu Śmierć nie może być mężczyzną?]

Terry Pratchett, znany ze swego nieprzeciętnego i sarkastycznego poczucia humoru, osadził w wykreowanym przez siebie świecie niezwykłą postać, której głównym zajęciem jest przeprowadzanie dusz z części rzeczywistości przeznaczonej dla osobników żywych, do części przeznaczonej dla osobników martwych. Cóż, zajęcie to może i jest niewdzięczne oraz nieprzyjemne, ale ktoś to przecież musi robić. 

Jaka (a raczej "jaki") jest Śmierć w Świecie Dysku? Bohater ów, sam o sobie mówi: "antropomorficzna personifikacja", co stanowi niezwykle poetyckie określenie dla pożółkłego szkieletu, dzierżącego w dłoni kosę, odzianego w czarną pelerynę z kapturem i nie posiadającego gałek ocznych, a jedynie dwa oczodoły, które na dodatek jarzą się błękitnymi płomieniami - tak oto przedstawia się bowiem wizerunek "kosiarza ludzkich dusz". 

O wyglądzie Pana Śmierci nie ma co więcej pisać, natomiast psychika tej postaci to istny wór bez dna, z którego wyciągać możemy coraz to nowsze pragnienia, fantazje, zachowania i emocje. Wszystko to jest dodatkowo wyolbrzymione, niemal "wycięte" z dramatu Różewicza. Śmierć Pratchett'a łamie stereotypy, gdyż opisana jest jako stworzenie dobroduszne, a czasem nawet wesołe i dowcipne. Autor okazał się być jednak nieco okrutny, gdyż obdarzył swego bohatera wiecznym uśmiechem, który zastygł na wieki i nie znika nawet wtedy, gdy jego właściciel zasmuci się, czy też zamyśli. Pan Śmierć, pragnący choć cienia normalności wokół siebie i odrobiny słodyczy zmniejszającej jego samotność, tworzy swój mały świat, będący namiastką tego, co ludzie nazywają "domem rodzinnym". Za pomocą swych magicznych sił, stwarza swoistą wyspę, położoną gdzieś na granicy życia i śmierci. Otacza się tam żywymi istotami: Albertem (podstarzały mag, który za życia tak bardzo nie chciał umierać, że wolał zostać kucharzem w domu Śmierci), Ysabell (w nagłym przypływie litości i miłości do ludzkiego stworzenia, Śmierć ją "adoptował") i Pimpusiem (wprost idealne imię dla ogromnego białego rumaka, który na swym grzbiecie nosi Kosiarza). Czarna chatka stojąca pośrodku czarnego ogrodu, w którym rosną czarne kwiaty jest dowodem na to, że nasz niezwykły bohater najbardziej w świecie pragnie choć trochę upodobnić się do ludzi, jednak w wielu przypadkach jest to niemożliwe. 

Śmierć nie jest głównym bohaterem "Świata Dysku", gdyż cykl ten głównego bohatera po prostu nie posiada. Postać ta jest natomiast "elementem stałym" tych książek... pojawia się, gdy zachodzi potrzeba i zaraz potem odchodzi. Nikt go nie dostrzega, prócz magów i kotów. Czasem tylko Kosiarz postanawia wziąć sobie urlop od wykonywanych obowiązków, co jak się można łatwo domyślić, nikomu na dobre nie wychodzi. W treści, zdania wypowiedziane przez Pana Śmierć, pisane są drukowanymi literami... po to, by graficznie ukazać mroczność i tajemniczość jego "dochodzącego jakby spod wieka krypty" głosu. 

Skąd wziął się Pan Śmierć w Świecie Dysku? Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Wiemy jednak, że był on tam od samego początku początków... "Gdzie pojawiła się pierwsza pierwotna komórka, tam i ja się pojawiłem. Kiedy ostatnie życie czołgać się będzie pod stygnącymi gwiazdami, tam i ja będę". Śmierć jest więc nie tylko ostatnim przewodnikiem w drodze na "drugą stronę", jest on też życiowym filozofem, doradcą, który nie znając życia w ogóle, wydaje się cenić je najbardziej. Chce poznawać ludzi i żyć między nimi, jednak wie, że marzenia te nigdy nie zostaną spełnione. W swej chatce, oddalonej od ludzkich domostw nieraz o całe życie, a nieraz położonej "nie dalej, niż o grubość cienia", pragnie odrobiny ciepła i akceptacji. Chce być postrzegany nie jako bezlitosny Kosiarz, a jako ktoś, kto za rękę zaprowadzi nas tam, gdzie pokierował nas ostatni oddech życia. On nie zabija - to ludzie zabijają. On tylko kończy to, co wcześniej zostało zaczęte. Spogląda na klepsydrę, kosą przecina cienką niebieską wstęgę i odchodzi... i nikt nie chce mu powiedzieć "do zobaczenia". W ten sposób Pratchett stara się nauczyć nas, że ocenianie innych wg pozorów i stereotypów może okazać się niezwykle mylne. Jak można nie żywić sympatii do TAKIEJ Śmierci? 

"
Śmierć - JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, 
               ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
Albert - Chyba smutek, panie.
Śmierć - JESTEM ZASMUTKOWANY
"

vene
veneath@wp.pl