STEPHEN KING - "Pokochała Toma Gordona"

 


"(...) świat to potwór zębaty gotów gryźć, gdy tylko zechce.." - S. King

Te słowa wypowiedziane przez 9 letnią Patrishę McFarland, główną bohaterkę wspomnianej wyżej książki, znakomicie charakteryzują świat widziany oczyma małej dziewczynki, która nieświadomie zbacza z leśnego szlaku i gubi się w nietkniętym zdawałoby się ludzką stopą lesie. Ale po kolei - akcja utworu dzieje się w czasach nam współczesnych ( lato 1998r.). Trisha (zdrobnienie od Patrisha, hint dla niekumatych) mieszka wraz z rozwiedzioną matką i wiecznie kłócącą się z nią bratem, Petem. Cóż, nie żyje im się razem dobrze - cotygodniowe wycieczki ( w tym ta ostatnia do lasu w Appalachach ) kończą się zawsze rodzinną awanturą. Dziewczynka jest zagorzałą fanką baseball`owego teamu "Czerwone Skarpety", w której narzucającym jest Tom Gordon (mała jest w nim zakochana). 

 

Któregoś razu Trisha`s mother and her brother ( niezły rym swoją drogą :-)) tak bardzo zaabsorbowani swoją sprzeczką zapominają o 9 - letniej Patrishii, której akurat zachciało się się.....po prostu musiała udać się za potrzebą. Mała schodzi ze szlaku, załatwia co ma do zrobienia, a tu ZONK ! po bliskich ani śladu. I w tym miejscu zaczyna się koszmar - walka o przetrwanie w bezwzględnej głębi lasu. Uwierzcie mi - puszcza jest tak sugestywnie przez autora nakreślona na kartach powieści, iż wydaje się, że żyje własnym życiem. I tu mała uwaga - raczej nie sugerujcie się intrygą ,jeśli chodzi o inne dzieła mistrza horrorów - dość niewinną. Tu jest NAPRAWDĘ "Czego" ( piszę z wielkiej, po ewentualnym przeczytaniu dowiecie się dlaczego) się bać !I nie przesadzam w tym miejscu - sposób, w jaki Trisha radzi sobie w lesie, nawet trzask łamanej gałęzi przyprawia o ggggęęęsią skórkę. Mimo iż bohaterką jest młode, powiedzmy to wprost, dziecko nie należy traktować lekceważąco tego tytułu ( no cóż, jedyne czego się czepiam to długość - tylko 174 str.). Podróżując z bohaterką poznajemy jej uczucia, obawy, aż w końcu budzące się instynkty - biorące górę nad zdrowym rozsądkiem - oraz ciągłą niepewność co do tego, Co czai się w zaroślach.


Podsumowując - polecam tę książkę nie tylko fanom prozy Stephena Kinga, lecz również tym, którzy lubią poczuć jak to mieć "nerwy napięte jak postronki" . 

PS współczuję tym, którzy mieszkają w pobliżu lasu, w którym przecież czai się Coś......w tym miejscu pozdrawiam fana Kinga - mego kumpla Pawła B.


Haldir of Lothlorien