Tom
Clancy „NetForce”
Nie trzeba specjalnie przekonywać do Toma Clancy’ego. Jest to pisarz bardzo znany i uznany. Jego powieści odnosiły ogromne sukcesy, zdobywały olbrzymią popularność. Nie inaczej jest/było z „NetForce”.
W
dzisiejszych czasach internet to miejsce, w którym dokonuje się przepływ
informacji, wymiana ich. Jednak w roku 2100 sieć staje się czynnikiem regulującym
życie miliardów ludzi. Każde zakłócenie w świecie wirtualnym powoduje nie
mniejsze zakłócenie w świecie rzeczywistym.
Aby
zapobiec wszelkim katastrofom, utworzono specjalną jednostkę zwaną NetForce.
Jest to oddział zajmujący się ochroną sieci. Jak można chronić coś, które
jest zawarte w milionach kilometrów przewodów i impulsach elektrycznych? W
roku 2100 technika jest doskonale rozwinięta, stwarza ogromne możliwości.
Dyrektor NetForce, Alex Michaels, może w każdej chwili założyć zestaw do
wycieczek wirtualnych, włączyć program i udać się w dowolne miejsce na kuli
ziemskiej. Kiedy dochodzi do jakiegoś spięcia, od razu wiadomo, że jacyś
ludzie chcą wykorzystać sytuację.
Internet
staje się miejscem zamachów. Zamachy te powodują spore utrudnienia w życiu
codziennym. Lecz nie tylko spore utrudnienia. Powodują również śmierć. I to
nie w grze, czy rzeczywistości wirtualnej. Na prawdziwo giną prawdziwi ludzie!
Władze
delegują do akcji specjalną jednostkę wojskową, która ma odnaleźć i
zniszczyć terrorystów. Tropy prowadzą do Europy Wschodniej...
Nie
muszę chyba wspominać, że Clancy w sposób znakomity opisuje (mające swe
odpowiedniki w rzeczywistości) uzbrojenie, czy też różnoraki sprzęt
techniczny.
backsider