Henry Rider Haggard „Heu – Heu czyli potwór"
Pod tym tytułem ukrywa się fascynująca opowieść o tajemnicach kontynentu zwanego Afryką. Wierzenia, mity przeplatają się z prawdą, faktami. W nieodkrytych miejscach żyją starożytne ludy, czczące starych bogów.
Taką
właśnie Afrykę podziwiamy oczami Allana Quatermaina, brytyjskiego podróżnika
i myśliwego, handlującego w południowej Afryce. Quatermain wraz ze swym
kompanem, tubylcem Hansem, podczas gwałtownej burzy, chroni się w jaskini, w
której odnajduje stare malowidło, przedstawiające potwora a zarazem bożka o
imieniu Heu – Heu.
Ciekawość
zwyciężą i pomimo innych planów, oboje wyruszają do czarodzieja Zikalego,
aby uzyskać informacje o Heu – Heu. Ten zaskakuje ich propozycją, aby
wyruszyli i zabili potwora i jednocześnie dostarczyli mu tajemniczego ziela.
Mógłbym
w tym miejscu opisać fabułę książkę, ale tego nie zrobię, bo ona jest
wspaniała i każdy powinien ją sam przeżyć. Zdradzę tylko, że doskonale
pasuje do niej jedno słowo: mistyfikacja. Człowiek przekonuje się, jak wiele
znaczą dla niego wyznawane wartości i strach, a także w jaki sposób ten
strach przezwyciężać.
Polecam
tę książkę, mimo tego, że trudno ją zdobyć, wysilcie się, znajdźcie ją
i przeczytajcie!
backsider