Czemu nie będzie "Historii Śródziemia"?
Postanowiłem odpowiedzieć Olorinowi na postawione przez niego w AM#36 głęboko egzystencjalne dla Tolkienofanów pytanie, czemu w Polsce nie zostanie wydana pełna "Historia Śródziemia", na którą składają się:
I The Book of Lost Tales Part 1
II The Book of Lost Tales Part 2
III The Lays of Beleriand
IV The Shaping of Middle-earth
V The Lost Road and Other Writings
VI The Return of the Shadow
VII The Treason of Isengard
VIII The War of the Ring
IX Sauron Defeated
X Morgoth's Ring
XI The War of Jewels
XII The Peoples of Middle-earth
Otóż powodów jest, jak mi się wydaje, kilka.
1) tłumaczenie - jak zauważył Olorin, już "Księga zaginionych opowieści" napisana jest trudnym, fachowym, wręcz naukowym językiem lingwisty - badacza literatury i kultury. A jest to chyba i tak najbardziej "czytalna" książka. Aby dobrze, spójnie zarówno w ramach serii jak i wszystkich dzieł Tolkiena, przetłumaczyć "Historię" należałoby przeprowadzić dogłębne studium przekładów istniejących (Skibniewska i Łoziński). Oczywiście, za przekład mógłby się wziąć Łoziński osobiście, ale wtedy przeczytalibyśmy książkę o czymś zupełnie innym. Albowiem "Historia" to przede wszystkim studium historyczne (choć historii fikcyjnej) i językowe oparte na języku ANGIELSKIM. Już z tego prostego powodu zrezygnowano w tłumaczeniu Skibniewskiej z dodatków D i E - o kalendarzu i alfabecie. Zwłaszcza dodatek E oparty jest na fonetyce angielskiej i jakkolwiek by się pan Łoziński starał, i tak mało kto bez dość dobrej znajomości poprawnej wymowy angielskiej i fonetyki w ogóle nie zrozumie o co chodzi po polsku. Poza tym tłumacz musiałby sam być specjalistą "tolkienologii" i doskonale orientować się we wszystkich wydarzeniach, postaciach i miejscach z CAŁEJ historii Śródziemia, bo pilni czytelnicy od razu wyłapią najdrobniejsze nieścisłości. A jeśli chodzi o dopracowanie szczegółów, to w tym Tolkien był mistrzem, więc cała odpowiedzialność za jasność i przejrzystość serii spoczywa na tłumaczu.
2) kto to będzie czytał? - na pewno ja, ale to trochę mało. Żeby kupić i przeczytać całą, naprawdę ciężką w lekturze i mało porywającą pod względem akcji, serię trzeba być po prostu fanatykiem. I to wyjątkowo inteligentnym fanatykiem, żeby się w tym wszystkim nie pogubić. "Historia" jest fascynująca jako studium powstawania fenomenu Śródziemia, wyjaśnione są najdrobniejsze detale, ale jak wielu ludzi to interesuje? Czy dostatecznie wielu, by opłacało się wydać całą serię? Nie wydaje mi się.
3) o tych książkach nikt nie słyszał - wszyscy wiedzą, że Tolkien = "Hobbit", "Władca pierścieni", no, ostatecznie "Silmarillion". I właśnie te książki będą kupowali dzieciom rodzice albo czytelnicy samym sobie. To te książki porywają uwodzicielskim pięknem fantastycznego świata, przygód, bohaterów - w "Historii" tego nie ma. Jest za to wywód twórcy-badacza, ciekawy dla innych badaczy, ale nie dla spragnionego akcji nawet ponadprzeciętnego czytelnika.
Z tych powodów nie wydaje mi się, żebyśmy kiedykolwiek doczekali się choć jednego wydania pełnej serii po polsku. Ale cieszę się, że choć "zaginione opowieści się pojawiły. Zawsze to coś. A jeśli naprawdę uwielbiacie Tolkiena, to uczcie się angielskiego i czytajcie, jak ja, w oryginale - wysiłek spory, ale frajda ogromna
PS. Słuchajcie Pink Floyd, Porcupine Tree, Oasis, The Cure, Black Sabbath, Led Zeppelin, Queen i dobrego rocka
PS2. Czytajcie Doorshlaqa i Union Jacka oraz wszystkich, którzy dbają o to, by pisać
dobrze.