|
|
|
Autor: Arthur Conan Doyle Tytuł oryginału: "A study in scarlet" To niewątpliwie jedna z najlepszych książek, jakie czytałem. Jak chwyciłem ją rano, żeby przypomnieć sobie parę szczegółów, to już po paru chwilach czytania poprawił mi się humor. O tej książce aż chce się pisać... A no tak.. trzeba coś w końcu o niej napisać. :) Akcja książki dzieje się mniej więcej :) w 1879r. Całą historię opowiada Dr Watson; najpierw mówi o sobie, czyli co robił zanim sprowadził się do Londynu, oraz to jak mu się powodziło, jak już się tam znalazł, a potem... No! A potem to było...! :) Dr Watson szukał taniego mieszkania. Trochę się martwił, ponieważ nie mógł nic znaleźć. W końcu, całkiem przypadkiem, spotkał starego znajomego, który mu powiedział, że jego znajomy, Sherlock Holmes poszukuje współlokatora... I wtedy zaczyna się jazda! :) Wtedy poznajemy geniusz Sherlocka Holmesa. :) Te kilka rozdziałów wcale nie są poświęcone jakiejś kryminalnej zagadce, lecz samemu zjawisku dedukcji (ależ to ująłem :)). I w tym miejscu mógłbym napisać coś więcej ale nie chcę wam psuć zabawy... Już wystarczająco ją napsułem przy "Milczeniu Owiec" :) (a tak na marginesie to jakoś nikt się nie skarżył...uff! :)) W każdym razie, okazuje się, że nasz genialny detektyw jest wielce nieszczęśliwy, ponieważ nie spotkał się z zagadką kryminalną wymagającej jego dedukcji. No i jak się domyślacie, w końcu na taką natrafia. Otóż dostaje on list od Tobiasza Gregsona - jednego z najlepszych detektywów Scotland Yardu - mówiący o wyjątkowo zagadkowym morderstwie. Sytuacja wygląda mniej więcej tak: Policjant w czasie obchodu o 2:00 w nocy zauważa, że w opuszczonym domu pali się światło; zdziwiony faktem postanawia to sprawdzić, i okazuje się, że w pustym pokoju znajduje zwłoki "dobrze ubranego mężczyzny" (tak było w książce :)). Nic nie wskazuje na motyw rabunkowy, przyczyna zgonu nie jest znana, w pokoju są ślady krwi, ale zamordowany nie ma żadnych ran... Oprócz dalszego śledztwa i tego co już opisałem, w książce znajduje się pewne opowiadanie. Opowiadanie to opowiada (jak to opowiadanie, no bo każde opowiadanie coś opowiada, co nie?:)) historię motywu zabójcy. Po prostu motyw zabójcy i to jak powstawał to już zupełnie inna bajka, niż całe śledztwo i dlatego to się nazywa w książce "część druga" i to jest właśnie to opowiadanie (no co? próbuję wam nie psuć zabawy, :) dlatego te dwa ostatnie zdania tak dziwnie brzmią :)). Mnie osobiście nie podobało się to opowiadanie, ale dużo ono wyjaśnia. Lecz nie podobało mi się tylko z tego powodu, że to action, a nie mystery :). I w dodatku dzieje się na jakimś dzikim zachodzie...Ble! :) Moim zdaniem część, w której występuje Sherlock Holmes jest 1000 razy lepsza ;), ale to widocznie tylko moje zdanie, bo innym część druga się podobała (np. mojej Mamie :) Pozdrawiaaaam! :))) Dlatego nie przejmujcie się zbytnio moją opinią na temat tej części:). A poza tym, to druga część kończy się dalszym ciągiem wspomnień dr. Watsona, więc jest O.K.:) A całość oceniam jako świetna z plusem (+) :). © Giedzio
|