Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Tunguska

uobooz

  Wszystko zaczyna się od wyprowadzenia naszego bohatera z celi i posadzenia go na krześle elektrycznym (swoją drogą, ciekawe jakiegoż to czynu mógł się dopuścić, że zasłużył na śmierć?). Lada chwila byłby usmażony gdyby nie to, że gliniarze, którzy byli przy nim zamienili się w potwory, a on sam, chcąc nie chcąc, wziął udział w dziwacznej podróży. Zakończyła się ona na wylądowaniu w kompletnie nieznanym mumiejscu... Oryginalność fabuły jest powalająca, a zarazem żenująca.

  Pierwsze pół godziny gry jest okropnie nudne. Polega na zwiedzaniu dokładnie takich samych korytarzy, omijaniu pułapek tego samego rodzaju i klepaniu mord przeciwników, którzy są do siebie bliźniaczo podobni. Różnice występować mogą jedynie w ubiorze (brak stroju powyżej pasa). Walka staje się bardzo łatwa po rozgryzieniu przeciwników, a to następuje dość szybko. Po kilku minutach oglądania tego samego otoczenia, przeciwników i pułapek zacząłem po cichu kląć pod nosem. Po dojściu do poziomu drugiego byłem jeszcze bardziej rozdrażniony (określenie bardzo łagodne :). Otóż, zmienił się wygląd ścian, podłogi, przeciwników i pułapek. Pomyślałem sobie: "Wreszcie będę mógł postawić pałę!". Powiadają jednak: "Nie chwal dnia przed zachodem słońca." i mają tu sporo racji.

  Dalsza część gry była miłą niespodzianką. Ilość walenia w mordę zidiociałych oponentów obdarzonych AS (Artificial Stupidity :) spadła drastycznie. Gra zmieniła się w przygodówkę!
Jednakże używając tutaj określenia "przygodówka" nie mam na myśli sterty zagadek, tak jak w klasykach tego gatunku. Bardzo często ogranicza się to do użycia odpowiedniego klucza na zamku drzwi, ale nie tylko do tego. Przychodzi też nam zabawić się w dopasowywanie kształtów itd. Zagadki są raczej całkiem logiczne, nie spotykamy się tu z jakimś wyśrubowanym abstrakcjonizmem. I bardzo dobrze!

  W dalszej części gry, jak już wspomniałem, byłem miło zaskoczony. Także przez grafików.
Wykreowali oni wiele różnych lokacji, a przy tym robiących wrażenie.
Za to należą się im ciepłe słówka. Niestety postacie są jednak mało bogate w szczegóły, ich kanciastość razi z daleka. Praca kamery przywodzi na myśl Alone in the Dark i tak samo jak w Tungusce tła były tam przygotowane wcześniej. Różnica jest jedynie taka że w AitD były rysowane, a tutaj są prerenderowane (dlatego są takie ładne). Na nieszczęście graczy autorom
Tunguski zachciało się do roboty nie przyłożyć i podczas walki kamera pracuje wręcz fatalnie.
Dochodzi czasem do tego, że nie widzimy naszej postaci! In minus są także okropne przejścia między ekranami. Są one krótkimi, obrzydliwie rozpikselowanymi filmikami. A fe!

  Nie dane nam jest w tej grze zobaczyć jakiegokolwiek ekranu opcji czy czegoś takiego.
Można wywołać jedynie niezbyt rozbudowane menu, w którym możemy wybrać rozpoczęcie nowej gry, wyjście, zapis i odczyt stanu gry i tyle... A skoro jestem już przy uproszczeniach to należy także wspomnieć o sterowaniu. Do rozgrywki wystarczy jedynie siedem klawiszy! Cztery kursory do sterowania panem Kanciastym, spacja do przyjęcia pozycji (nie przychodzi tu wam na myśl staruteńki "Karateka"? :), shift do biegu lub uniku oraz control do zadawania ciosów (w połączeniu z kursorami). Podobnie jest z dźwiękiem. Nie ma go zbyt wiele, a zdarzyło mi się nawet usłyszeć kobietę, która podczas walki wydawała z siebie dźwięki głosu męskiego. Nawet do tego autorzy się nie przyłożyli.

  Po zagraniu w wersję PieCową Tunguski odetchnąłem z ulgą. Stało się tak za sprawą kwestii, która mnie niegdyś nękała. Otóż, zastanawiałem się jakiś rok temu czy nie kupić sobie tej gry na PsOne. Cena jej wynosiła 30 zł, a więc niezbyt dużo. Teraz jednak wiem, że żałowałbym tego zakupu, nawet biorąc pod uwagę niską cenę tej gry. Tunguska nie jest zbyt dobra. Ona nawet nie jest średniawa. To gniot, dla którego nie warto tracić czasu. Co z tego, że otoczenie jest egzdra skoro reszta gry jest spartolona. Zamiast w to grać można zrobić wiele innych rzeczy jak np. wyjść na spacerek (to akurat polecam :). A ja tak chciałem postawić czystą, niczym niezeszpeconą pałę! Niestety musiałem dopisać plusika... Chlip, chlip... :(

 

OCENA: 1+/10
Plusy:
+ Prerenderowane tła
Minusy:
- Design postaci,
- Model walki,
- Praca kamery,
- Przejścia między ekranami,
- Nuuuuda!

.:. Wyjście do AM .:.