Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Silent Hill 2

Yotem

Witam całe grono redakcji Games Corner. Od razu chce zauważyć że bardzo cenię sobie niektórych redaktorów owego kącika bo w gruncie rzeczy mam zastrzeżenia tylko do jednego osobnika. Właściwie chodzi mi o recenzję gry, którą napisał bo moim zdaniem nie jest to recenzja... Jest to tekst krótko opisujący grę, którą zarazem wywyższa więc dziwie się dlaczego tekst nie był bardziej pojemny i szczegółowy. Chodzi o recke Silent Hill 2 napisaną przez LOVa. Wyjaśnię poniżej dlaczego ta recenzja jest konkretnym przykładem na to jaka recenzja nie powinna być.

Och wybacz mi władco wszechświata, że nie podobała Ci się moja "recenzja". Tekst o SH2 miał być (w moim zamierzeniu) dopełnieniem recki, która ukazała się w CDA. A poza tym, SH2 jest grą, która bardzo zadziałała na moje zmysły i wątłe ciałko. Tak więc przepraszam Cię za to, że nie ujrzałeś tam tego co uważasz za słuszne. Po siedzeniu, kilku godzin non stop mój umysł nie był w stanie napisać ekstra hiper recki, a to z powodu klimatu tej gry, który wycisnął mój mózg niczym pomarańczę. - LOV A tak na marginesie. Jestem bardzo ciekaw, co takiego wyniosłeś z recenzji tej gry w CDA. Tam wogóle nic nie napisali o SH 2. Więc jeżeli chcesz mieć do kogoś pretensje, to powinieneś najpierw uderzać do ludzi z CDA.

Ja - kolor czarny
LOV - kolor niebieski (+ obrona LOV'a, przez LOV'a)

Przeczytałem... ...sobie reckę tej gry w CDA i muszę się przyznać, że gry z konsol nigdy nie będą obiektywnie oceniane na łamach tego magazynu. Po pierwsze - ocena końcowa, a po drugie... recenzja, z której nic nie wynika. Ale z pomocą w takich sytuacjach przychodzi oczywiście Games Corner, gdzie możecie znaleźć profesjonalne recki ;).

Jest to pierwsze zagadnienie (w całości) napisane zaraz po wstępie, któremu nie można nic zarzucić. Wracając do owego zagadnienie... nie wnosi ono nic w recenzję, zwłaszcza że jest napisane na samym początku. Poza tym jest za krótkie.

Totalnie nie wiem o co Ci chodziło, a więc olewam ten punkt.

Muszę wam wyznać szczerze, że strasznie bałem się o wymagania, tzn. czy Konami nie oleje sprawy i wypuści coś na wzór Battlefield 1942. Co prawda gra nie zwalnia, ale... grałem na 1.7 Athlonie z 512 ramu DDR 333. Więc jeszcze nie wiem, jak gra ta będzie spisywać się na mym sprzęcie. Niedługo się przekonam i mam nadzieję, że zostanę miło zaskoczony...

Tak, tak, skąd my to znamy... Tak zwane głośne myślenie czyli rozterki autora na temat wymagań sprzętowych i obawy czy aby na pewno gra zadziała na jego sprzęcie. Cóż, to już drugie zagadnienie, po którym dalej nic nie wiemy o grze - jedynie to że autor grał w SH2 nie na swoim komputerze. Jedziemy dalej.

Faktycznie. Przepraszam za to, że nie trzymałem się standardów UE i nie napisałem co to za gra. Wiesz... jestem z natury buntownikiem i lubię wyłamywać się poza ramy.

Najbardziej... ... (oprócz klimatu oczywiście, ale o tym później) rozwaliły mnie cienie rzucane przez latarkę. Są po prostu KAPITALNE!!! Każdy najmniejszy próg czy też krzesło pozostawia piękny cień na otoczeniu, który zmienia się wraz ze zmianą miejsca naszego bohatera. Będąc przy grafie, nie sposób zapomnieć o kapitalnych wstawkach FMV. I nawet to, że występują nader rzadko, nie zmieni faktu, że developer pokazał piękno postaci i miasteczka Silent Hill. Reszta grafy nie zachwyca, ale tylko do chwili gdy... włączymy efekt... jakby to powiedzieć... piaszczystości? Wtedy obraz staje się jakby bardziej żywy i prawdziwy, bo bez tego jest tylko (aż?) dobrze. Zastanawiałem się także, jak w drugiej części wygląda mgła. I teraz wiem, że ta w SH1 na PSX'ie była żałosna. Obecnie gdy idziesz/biegniesz wydaje Ci się, że ta mleczna powłoka zaraz wyleje się z monitora. Ogólnie grafa robi wrażenie. Cienie, mgła, wszelakie obiekty i postaci są zrobione... no może nie rewelacyjnie, ale na pewno z dobrym smakiem.

Jest to w całości przepisane trzecie już zagadnienie. Co mamy tym razem? Więc tak, po raz pierwszy autor robi opis (raczej cząstkowy) samej gry, w którym z miejsca dowiadujemy się o niesamowitych cieniach rzucanych przez latarkę. Moim zdaniem gdy ktoś czyta recenzję to w większości przypadków dlatego żeby dowiedzieć się czegoś o grze. Jeśli ktoś kliknął, w Games Corner w dziale Recenzje, na link z tytułem Silent Hill 2 i w tym samym momencie pierwszy raz zetknął się z tym tytułem to... zobaczcie sami: pierwszą informacją jaką dowiedział się o grze nie był jej gatunek, historia, fabuła. Nawet tego że gra jest horrorem co myślę że należałoby podkreślić już na wstępie bo jest pierwszorzędnym horrorem. Dowiedział się za to że gra ma ("oprócz klimatu oczywiście, ale o tym później" ;-) ) zajebiste cienie. Zaraz potem jest nawiązanie do mgły czyli kolejnego elementu wizualnego gry, autor nawet nie nadmienił słowem że zaczyna opisywać owe elementy co moim zdaniem powinien zrobić na początku zagadnienia.

Jeżeli ktoś pierwszy raz zetknął się z tą grą, to nawet (prawdopodobnie) nie kliknął na ten link. Z doświadczenia wiem, że ludzie, którzy zaglądają do GC, chcą po prostu skonfrontować opinie amatorów z CDA i profesjonalistów z GC.

U mojego... ...szwagra grałem na zestawie głośników 5.1 i dopiero wtedy usłyszałem, co w trawie piszczy. Każdy krok, albo włączenie piły spalinowej jest tak klimatyczne, że aż podskakuje się pod sufit, a cała podłoga drży pod stopami. O muzyce mogę jedynie powiedzieć tyle, że jest znowu schizofreniczna (podczas spotkań z piramidogłowym wymiata).

Czwarte zagadnienie i nie znający gry koleś dowiaduje się że ścieżka dźwiękowa gry również jest kapitalna. Potem może stwierdzić że gra jest nie co brutalna kiedy autor wspomina o włączeniu piły spalinowej. No dobra ale dalej nie wiem co to za gatunek?

Jakoś tak się składa, że gracze komputerowi patrzą w dużej mierze na wymagania. Bo nie oszukujmy się, jest to bardzo ważny element w tych czasach.

Bardzo... ...ciekawiło mnie, jak będzie wyglądać sytuacja ze sterowaniem. I tu muszę przyznać, że pad nie jest wcale potrzebny. Oczywiście jeżeli masz możliwość pograć na padziorze z wibracjami to nawet nie czytaj tegoż akapitu, bo szkoda twojego cennego czasu. Na początku trzeba chwili, aby zczaić meandry kierowania postacią. Jednak po dłuższej sesyjce przy SH idzie się przyzwyczaić i grać nawet na nieszczęsnej "klawierce".

W całości przepisane następne zagadnienie czyli już piąte (są nieco krótkie jak na mój i pewnie tysiące innych ludzi, gust). No więc tym razem dowiadujemy się o niezbędności jaką wydaje się być pad z wibratorem. Dalej jednak autor zastrzega że również klawiaturą nie gra się najgorzej. Ciekawe tylko co to za gatunek gry?

Jeżeli Tobie i tym tysiącom ludzi nie podobało się to "zagadnienie", to zróbcie pikietę, albo... rewolucję. I zapewniam Cię. Kobiety lubią kiedy pisze się coś w recenzji na temat wibratorów. Zapamiętaj to na przyszłość...

Nie można... ...podczas recenzji takiego tytułu jak SH zapomnieć o... KLIMACIE!!!

Początkowy fragment szóstego i zdecydowanie najdłuższego zagadnienia. No więc święte słowa - nie można zapomnieć podczas recenzji o klimacie... A o gatunku to jednak chyba można bo ciągle nie wiadomo do jakiego gatunku gra się zalicza.

Stary, co ty z tym gatunkiem? Zostałeś kiedyś napastowany przez jakiegoś "gatunkowca" czy co? A jeżeli dla Ciebie klimat się nie liczy, to wybacz.... O czym my wogóle rozmawiamy...

Początek gry - jestem w mieście. Mgła przysłania wszystko w odległości kilku metrów. I nagle widzę powyginaną maszkarę, która wtem... znika w tej mlecznej zawiesinie. Idę dalej. Widzę rozchlapaną krew na ulicy. Wchodzę w (ciemną) bramę, przyglądam się zwłokom jakiegoś nieszczęśnika, aby po chwili dostrzec - tuż obok mnie - owego potwora, który powoli z pewnym artyzmem rozciąga się i szykuje do ataku. Widok mrożący krew w żyłach.

Dalszy ciąg przedostatniego akapitu - autor zaczyna opisywać samą rozgrywkę. Czytając ten fragment możemy stwierdzić że gra jest bardzo straszna i brutalna. Pomimo to z fragmentu nie można się dowiedzieć gatunku (co najwyżej domyślić chyba że zna się już owy tytuł).

Chłopie! Napisz sam recenzję tej gry i walnij na całą stronę wielki neon - "TA GRA TO HORROR Z ELEMENTAMI PRZYGODY I SADOMASO". I będzie COOL.

Ale, ale drogi koleżko, teraz opiszę dwie sceny, które śnią mi się po dziś dzień. Wyobraź sobie mały pokój, zamknięte drzwi i... wielkiego obrzydliwego potwora (piramidogłowy rulez) z jeszcze większym nożem (Jezzzzzu... jak o tym pomyślę, to jeszcze się trzęsę). Nie, tego nawet nie można określić mianem "nóż". To coś o wiele większego. Teraz ty stoisz w miejscu i patrzysz na te jego bezwładne ruchy (a ten odgłos chrobotania kosy o ziemię... brrr). O nie, on idzie w twoją stronę. Wyciągasz więc czym prędzej broń i strzelasz, jednak jemu się nic nie dzieje!!!! Kiedy ty tak stoisz i walisz cały magazynek w to "coś", on podnosi najpierw jedną rękę, potem drugą (tę z kosą). Wszystko jakby w zwolnionym tempie. Wygląda na to, że to bydlę chce zabić Cię w spokoju i z pewną rozkoszą. Spoglądasz ostatni raz na ostrze i... ciach... Już po wszystkim, nóż przeciął twe ciało niczym świeżą bułeczkę. Ja po tej scenie jeszcze długo nie mogłem dojść do siebie.

Typowa gloryfikacja brutalności i okropności gry, która widać odniosła ogromne wrażenie na autorze recenzji. Nieco za długi opis i za bardzo szczegółowy jak na recenzję.

Zacznijmy od tego, że zrobił na mnie wrażenie klimat tej gry, który jest dość ściśle powiązany z brutalnością. Cóż, takie życie. Jeżeli nie podobają Ci się gry tego typu, to radzę CROC'a 2, albo coś w tym stylu.

Jest taki moment, w którym trzeba uciekać przed tym gościem ciasnym korytarzem z Marią za plecami. Uciekasz więc i widzisz, że potwór jest zaraz za wami. I nagle włącza się wstawka. Widzisz jak gość wpada do windy, jednak drzwi się nagle zamykają. Maria nie może zdążyć. Udaje się jej jedynie włożyć rękę w szczelinę między drzwiami. Teraz kamera ukazuje wnętrze windy. Widać jak facet walczy oto, ażeby babka wsiadła. Ona sama krzyczy i woła o pomoc. Przez szczelinę widać jak bestia zachodzi ją od tyłu i podnosi miecz. Maria płacze, a ty nie możesz nic zrobić. Jej ręka telepie się ze strachu i... trach. Już po wszystkim, ona nie zdążyła... Jej dłoń zamiera w bezruchu i wypada ze szczeliny. Drogi Boże, co on jej teraz tam robi. Zastanawiasz się teraz, czy gdybyś biegł szybciej, to by zdążyła. Ale niestety musisz grać dalej. Gra jest mocna!!!

To już przesada. Jest to chyba największy grzech piszącego recenzje - zdradzenie bardzo ważnego wątku fabularnego gry. Dobrze że grałem w SH2 jeszcze przed przeczytaniem tej recki bo bym się, skromnie mówiąc wkur...zył. Jest to dla mnie nie do przyjęcia, w tym wypadku tym bardziej tego nie rozumiem - autor chciał tylko opisać scenę, która znów wywarła na nim wrażenie, tylko po to by znów podkreślić okropność i ciężki klimat gry co zrobił w poprzednim fragmencie... wystarczająco zresztą.

Nie wiem czy wiesz, ale SH 2 ma kilka zakończeń. Tak więc chociaż bym chciał (a wierz mi - nie chciałem) zdradzić całą fabułe, to bym nie dał rady. Przejdziesz wszystkie zakończenia, to może wtedy pogadamy.

Jest także jeszcze jedna (z wielu) kapitalna scenka, kiedy to idziemy sobie korytarzem i słyszymy krzyk. Biegniemy w miejsce, skąd dobiegał ów odgłos, i widzimy za kratami piramidogłowego. Mówiąc szczerze, jest to niesamowite uczucie, kiedy widzimy, jak ten patrzy się na nas i gdyby nie krata to prawdopodobnie zatopił by swoje ostrze w naszym ciele. Wchodzimy w pokoju obok i zastajemy tam martwego gościa z flakami na podłodze, który ogląda popsuty telewizor. Szybko wychodzimy i... piramidogłowy gdzieś znika. Wtedy dopada nas dziwne uczucie niepokoju, że właśnie może zbliża się w naszą stronę zachodząc nas od tyłu...

I kolejny opis jakichś piorunujących scen z gry. Po co to? Zamiast tych scen, których opis stanowi 70% recenzji autor mógłby się bardziej skupić na innych czynnikach gry, np. na gatunku... bo ciągle nie wiemy czy jest to gra sportowa czy strategiczna, symulacja czy gra ekonomiczna, RPG czy RTS czy FPP itd.

Dobra, powiem Ci. Jest to gra ekonomiczna z elementami action-adventure. I co? Usatysfakcjonowany? A tak poza tym, to chciałem czytającemu przybliżyć klimat tej gry, a nie "co to za gatunek". Jeżeli nawet nie wiesz co to za gatunek, to jesteś największym lamerem jakiego znam. Idź i lepiej poczytaj sobie PLAY'a, albo Click'a. To gazety w sam raz dla Twojego umysłu.

Na koniec... ...nie będzie minusów. Gra wciąga w taki sposób, że ciężko jest się potem przywrócić do stanu normalnego. Ja wiem, że nie jestem już tym samym człowiekiem, któremu przed kilkoma dniami wydawało się, że cały świat jest cudowny. Po odwiedzinach w miasteczku "Cichego wzgórza" czuję niepokój ilekroć zapada zmrok... Tak więc pamiętaj czytelniku, jeżeli nigdy nie grałeś w SH i nawet nie słyszałeś o tej grze, dodaj jedno oczko do oceny końcowej. A reszta? Heh...

No i ostatnie zagadnienie, z którego znów możemy jedynie wywnioskować o tym że gra jest mocnym horrorem i nieco działającym na psychikę. Razem to wszystko daje nie za długą recenzję, w której autor chyba zapomniał opisać dużo innych czynników gry jak na przykład polonizację (co w wypadku tej gry jest dość ważne). Dla mnie SH2 jest grą świetną, prawie doskonałą dlatego też zdecydowałem się napisać tą polemikę. Po prostu poczułem się nieco urażony czytając tę reckę... dla mnie autor tylko obraził grę robiąc z recenzji taką kaszanę. Osobiście nic nie mam do autora i ogólnie lubię jego teksty tylko SH2 jest jedną z moich najlepszych gier więc musiałem coś z tym zrobić.

W tym momencie, to Ty obraziłeś mnie. Sajlenta jedynkę i dwójkę uważam za jedne z najlepszych gier w jakie grałem i fetyszuję się nimi po dziś dzień. Zresztą nie mam pojęcia jakim cudem mogłeś poczuć się urażony. To tylko (suchy) tekst. Nie wiem... może wsadzałeś go sobie w różne części ciała i to Cię tak uraziło? Wybacz mi moją nieskromność, ale ostro leję na Twój tekst. Obraziłeś mnie ostatnim zdaniem i nigdy Ci tego nie wybaczę. Jeżeli lubisz monotonne recki, zawierające kupę bzdetnych tabelek, to zapraszam do "Komputer Świat Gry". A kiedy recenzowałem grę, nawet nie było mowy o polonizacji. Jednak poprawię Ci humor. Nigdy więcej nie zobaczysz już moich recek w GC. Zadowolony?

.:. Wyjście do AM .:.