|
.::.
Polskie gry.
backsider
Zapewne zastanawiałeś się już,
dlaczego Polacy rzadko wydadzą jakąś grę warto uwagi. Czemu Chorwaci mają
Serious Sama, Czesi Flashpointa, a my nie mamy czym się chwalić? Nasi
dystrybutorzy gier wkładają ogromną kasę w prawa do rozpowszechniania wielu gier
na terenie kraju. Często są to inwestycje nietrafione. Czy nie lepiej zatem
wydać tą forsę na ciekawy projekt mało znanej grupy polskich programistów?
Nie ukrywam, już od dawien dawna kiełkował w głowach różnych ludzi
(Polaków) pomysł, aby stworzyć gierkę, o której będzie się mówiło. I zazwyczaj
było tak, że jeśli się o niej mówiło, to krótko i źle.
Polscy programiści (będę tu ujmował ogólnie, razem z grafikami,
muzykami itp.) nie ustępują umiejętnościami kolegom z zachodu. Nierzadko wpadną
na jakiś bardzo ciekawy pomysł, wymyślą setki lokacji, pułapek, przeciwników,
wyślą próbną wersję do potencjalnego wydawcy, ale przyjdzie odpowiedź odmowna.
Wydawca tłumaczy się wysokimi kosztami, ma dużo innych zajęć na głowie i tak
dalej.
Przez takie działania marnują się naprawdę dobrzy w swoim fachu
ludzie. Na całe szczęście, czasy powolutku, powolutku się zmieniają. CD-Projekt
utworzył Red Studio, w którym już powstaje gra RPG na motywach powieści
Sapkowskiego, Wiedźmin. Projekt zapowiada się bardzo dobrze, więc jest szansa,
że wreszcie będziemy się mieli czym pochwalić koledze z Niemiec.
Powiecie, że jest jeszcze ciekawszy projekt. No właśnie, czas najwyższy o nim
napisać. Wspomniany projekt nosi nazwę Chrome (w chwili, gdy czytasz te słowa,
powinien już być w sprzedaży). Jest to gra akcji z niesamowicie pięknym
silniczkiem graficznym, stworzonym specjalnie na potrzeby gry. Również fabuła
jest godna uwagi. Jako Bolt Logan przybywasz do systemu Walkirii - jest to
system, w którym wiele osób poszukuje konkretnego zajęcia. Ty będziesz jedną z
tych osób. Oczywiście, staniesz po dobrej stronie. W Chromie ma być
wprowadzonych wiele innowacji. Przede wszystkim, przeciwnicy będą mogli schować
się za jakimś szerokim drzewem, w zależności od rozwoju sytuacji, mogą uciekać,
bądź szybciej biec w twoją stronę. Całe szczęście, że to ma być prawdziwe AI, bo
dosyć już było "inteligentnych" przeciwników w grach komputerowych.
Mówiąc o produkcjach Techlandu, trzeba też wspomnieć o Xpand Rally.
To wyścigówka oparta również o ChromeEngine. Zróżnicowane warunki pogodowe,
mnóstwo tras, realistycznie odwzorowane samochody. Pogromca serii Colin McRae
Rally?
Mało znane do tej pory studio (z Adrianem Chmielarzem jako
głównodowodzącym) People Can Fly, szykuje strzelaninę PainKiller. To ma być
kolejny polski shooter, jednak trochę różniący się od Chrome'a. Przede wszystkim
fabułą. Wcielasz się w tytułowego PainKillera, aby zawracać zombiaki i tym
podobne tam, gdzie ich miejsce. Gra ma zachwycać grafiką. Stworzony całkowicie
od nowa engine powinien zapewnić wszystkim graczom świetną zabawę.
Nie od razu jednak Rzym zbudowano. Niestety, czas przejść do
wcześniejszych "dokonań" naszych rodaków. Niestety, bo w większości gry te
budziły prawdziwą odrazę.
Zaczniemy od Mortyra. Gra, która miała podbić zachód (podpisano
nawet wielkie umowy z dystrybutorami), mimo ciekawych zapowiedzi, okazała się
kompletnym niewypałem. Fabułę popsuł skok z drugiej wojny światowej do połowy
obecnego wieku. Miało to zostać wprowadzone jakoby na żądanie zagranicznego
wydawcy. Poza tym niezbyt zachwycała grafika.
Równie nieudaną strzelaniną był Pył. Możliwe, że autorzy już samym
tytułem chcieli coś zasugerować. To nie miała być kolejna mega-jatka, tylko
strzelanina realistyczna aż do bólu, wymagająca myślenia. I rzeczywiście,
graczowi bardzo szybko kończyły się naboje, a za Chiny nie można było ich gdzieś
w pobliżu znaleźć. I w ten jakże realistyczny sposób, gracze odkładali pudło z
Pyłem na półkę, aby pokryło się pyłem (ze wstydu).
Jeśli chodzi o polskie strategie, to pamiętacie Clash? Była
zapowiadana kolejna rewolucja na rynku (przynajmniej polskim), tymczasem wyszło
pseudo-Heroes. Mapy wyglądały jakoś podobnie, miasta też. Autorzy postanowili
dodać coś od siebie, ale jakoś niczego takiego nie zauważyłem. Granie w Clasha
nie należało do mych najprzyjemniejszych rozrywek, gra ta męczyła, nudziła i
odpychała.
Można tu wspomnieć o Another War. Gra nie miała jakichś wielkich
ambicji, ale trzeba przyznać, że pomimo skopanego systemu walki, była dosyć
dobra.
Co poniektórzy mogą się oburzyć, że nie wspomniałem serii Earth. Dlaczego? Bo z
nią jest jak z Tigerem Michalczewskim. Pomysł i początek polski, a wykonanie i
profity dla Niemców.
|