|
<<< Spotkanie I stopnia z PS... >>>
To było dosyć dawno, wpadłem do kumpla (pozdro Kangur!), mieliśmy razem wyjść na
miasto (wiecie, podemolować sklepy, samochody i przechodniów ;)). Jednakże gdy wpadłem do Kangura, ten zamiast przygotowywać się do wyjścia (poprawiać dresik, żelować włosy
itp.) siedział sobie twardo przed telewizorem z padem w łapsku i wydzierał się wniebogłosy - "A, zgubiłem was wy wredne suki!!!" ;)) ..czyli moje pierwsze spotkanie z konsolą w życiu. "Co to za Pegasus???" - zapytałem strasznie zdziwiony -"Mieliśmy przecie gdzieś iść..." "Starsi kupili mi Pleya na urodziny!!! Zobacz jaka zaje*** gierka!!!" "Urodziny? A to wszystkiego naj.." "Siadaj, pokaże ci jak świetnie gram!!" "Ale mieliśmy..." "Siadaj!!!" Kangur grał w Driver'a (jak się później dowiedziałem) i właśnie uciekał przed policją. Usiadłem zaciekawiony i przyglądałem się to obrazowi wyświetlającemu się na TV, a to Kangurowi który grał tak intensywnie, że nie miał nawet czasu na otarcie śliny, która powoli spływała mu z ust. {To trzeba było ją zlizać - LOV:} Wtedy pierwszy raz zobaczyłem Playstation. Ot, takie szare prostokątne pudełko z trzema guzikami, power, eject i reset. Gdy uznałem, że Kangur ma dość grania, odważyłem się poprosić aby dał mi na chwilkę zagrać. Oczywiście ten nie chciał oddać mi pada i musiałem użyć naprawdę mocnych argumentów (całe szczęście, że przypadkiem miałem ze sobą bejzbola). Dobra, biorę pada w swoje ręce, a Kangur po kolei mi objaśnia jak się z tym obchodzić. "Dobra, już chyba wiem" i zaczynam jazdę po mieście o pięknej nazwie "San Francisco". Ruszam i bum! Uderzam w jakiegoś niedzielnego kierowcę, który śmiał zajechać mi drogę. Damage na prawie połowę, macha pogięta, fajnie to wygląda! Dobra jadę dalej, wjeżdżam na chodnik i próbuję rozjechać przechodniów, ale albo ja jestem taki słaby, albo przechodnie tacy dobrzy, bo ani jednego nie trafiłem. Po chwili szalonej jazdy chodnikiem trafiam w latarnię, Damage prawie na maxa. Ale co to, gliny mnie zobaczyły!!! O żesz w mordę trzeba zwiewać!!! Lecz po paru sekundach ucieczki policjanci w swoich cudnych lśniących maszynach bardzo agresywnie mnie zatrzymali. Kangur odbiera mi pada i docina mi, że zupełnie nie umiem grać i tak dalej i przechwala się jaki to on mistrz itp. Play nawet mi się spodobał - nigdy nie grałem na padzie i muszę stwierdzić, że na nim jest o wiele wygodniej i przyjemniej, a ten dualshock (czy jak się tam nazywa ten wibrator ) to całkiem fajna sprawa! Chociaż ja, człek przyzwyczajony do klawiatury, miałem pewne problemy z obsługą tego "cacka" (a szczególnie z tym analogiem. Kto to wymyślił???). Idziemy dalej: Dźwięk - no jest. Grafika - też całkiem, całkiem, lecz żadnych ustawień rozdzielczości czy czegoś takiego nie ma. No ale dzięki temu play jest strasznie łatwy w obsłudze! Wkładasz CD i grasz! Nawet Kangur, (całkowity imbecyl i głupek), radzi sobie z jego obsługą!!! Łał, po prostu fajne cuś ten cały "plej" !!! Super! No, ale starczy już tych zachwytów. Napiszę jeszcze tylko, że później cały czas wpraszałem się do Kangura żeby sobie pogierzyć na playstonie w Driver'a czy w Tomb Raider'a, ale tylko do czasu, gdy Kangur zaczął się ukrywać przede mną i już mnie do domu nie chciał wpuszczać. Playa, czy jakiejś innej konsoli, nie posiadam, lecz coraz częściej zastanawiam się nad jej kupnem. To całkiem kusząca sprawa, ale drobny wydatek to jest. Kupujesz konsolkę i masz ją spokojnie na jakieś parę ładnych latek i tyle. A PC? Co chwila wychodzą nowe gierki co wymagają nowego, lepszego sprzętu... Dzisiaj Pentium 3GHz, jutro 4; dziś ATI RAdeon 9700, pojutrze jakiś nowy GeForce FX 512MB za 5000zł... Nie, to przerażające!!! Nieustający wyścig zbrojeń... Czy producenci hardwaru i wydawcy gier nie mogliby "troszkę" zwolnić??? Żeby w chwili zakupu komputera i wyjścia ze sklepu był on już przestarzały.. To jest śmieszne! A konsolka? Kupujemy takiego Pleya 2 i mamy spokój na najbliższe 5 latek. Zamiast wydawać kasę na upgrady, kupujesz nową gierkę co jakiś czas i wiesz, że będzie ona dobrze i płynnie chodziła!!! Play jest też strasznie prosty w obsłudze!!! Wkładamy CD i jazda!! A PC? Najpierw trzeba gierkę zainstalować, później najnowszego Directa czy OpenGl'a, potem ustawiać miliony opcji graficznych, dźwiękowych, sterowanie... A na dodatek jest jeszcze ten przeklęty Windows, który lubi się zawiesić lub wyrzucić niebieski ekran... Tja, chyba kupie sobie jednak konsolę! Sponsorzy mile widziani. Datki proszę przelewać na nr konta: 000000-444444-4444-4-222-2-2a z dopiskiem "sponsoring". Podsumowując: Konsole są lepsze od komputerów, jeżeli chodzi o gry (Co zresztą widać po ilości wydawanych na nie gier, na piecyka jest ich coraz mniej). Czyżby to oznaczało śmierć dla PC? Nie! Sądzę że nasze kochane komputery przetrwają, lecz nie jako platforma do gier, tylko jako machina do programowania, pisania, do internetu i multimediów i niebieskich ekranów. Gry też będą się na niego pojawiać, lecz będą one tylko tak, dla odprężenia się w przerwie między pracą. Dobra, kończę już, bo dosyć długawy tekst wyszedł i to jeszcze nie całkiem na temat, miało być o moim pierwszym spotkaniu z Playstation, a co wyszło widzicie sami. Papa, buziaków sto dwa. Pozdrówka dla wszystkich czytelników Games Corner'a i wszystkich ludzi pisujących do niego i jego kącików (ale podlizucha, nie ? ;))) oraz dla niejakiego Kangura!!! ->Gordon Freeman<- LOV: Z tekstem zgadzam się w całej rozciągłości. Szczególnie ten akapit gdzie to "Gordi" pisze o wyższości konsol nad kompami przypadł mi do gustu:). Spoko! military: Ja napiszę tylko, że bezczelnie wyciąłem wszystkie emoticonki, a to z tej racji, że nie lubię jak w tekstach co drugie słowo ktoś każe mi się śmiać. W przyszłości, jeśli natrafię na jakiś "przeemotikonowany" tekst, też go wykastruję. Ha! LOV: Oto i nowe, wredne oblicze milusia. Kobiety w ciąży, uciekajcie z kraju! |