Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Jak to się wszystko zaczęło...?

uobooz

  Chciałbym opowiedzieć wam o tym jak zacząłem mieć styczność z grami na PieCa. A więc, wszystko zaczęło pod koniec roku 1996. Dostałem od rodziców jakieś pismo. Do okładki miało przyklejoną kopertę, nazwa była jakaś dziwna, a okładka pełna była jakichś nic mi niemówiących tytułów.
  Po chwili zrozumiałem, że jest to pismo o grach. Grach, które wyglądem przewyższały to co widziałem u kumpla na Amidze i moim Pegasusie. Zamieszczone screeny oglądałem dziesiątki razy. Niektóre recenzje nawet czytałem. Pismo nazywało się CD-Action. Minęły dwa lata i 26 października niczego się nie spodziewając wróciłem ze szkoły. W moim pokoju stał komputer.
Nie byłem do niego jakoś przekonany i odpaliłem Pegasusa. Trochę popykałem i zauważyłem, że mama z moim bratem włączyli to wielkie pudło. Rzuciłem pada i usiadłem przed monitorem.
Troszkę pobawiłem się myszką i przypomniałem sobie o CD-Action, które dostałem dwa lata wstecz. Wrzuciłem pierwszą płytkę. Przystąpiłem razem z mamą do instalacji demka Zombie Wars.
Jakoś przebrnęliśmy przez ten etap. Jednak nie włączyłem tej giery. Instalowaliśmy inne.
Pamiętam, że były to: Ace Ventura, Deadlock, Rinceworld 2 (czy coś takiego) i chyba coś jeszcze. Poźniej przyszedł tata i cała rodzinka była w komplecie. Około 22.00 ktoś odpalił Zombie Wars. Ta muzyka, ta grafika, ta zabawa pozostaną w mojej pamięci na wiele lat.
  Niestety nie pograłem zbyt długo, bo następnego dnia trza było iść do szkoły. W kolejne dni nauczono mnie uruchamiać gry i trochę obsługi kompa. Pamiętam, że poźniej na twardziela trafiały kolejne dema: Marathon 2: Durandal, Necrodome, Eradicator, Guimo, Rayman i wiele innych.
Kilka dni później (w piątek) mama zakupiła nowego CDA. Pamiętam jak opowiadała mi o tym jak kioskarz nie skapował, o co chodzi, gdy powiedziała "Sidi-Ekszyn". Jednak, gdy do jego uszu dotarło "Cede-action" zrozumiał, o co chodzi mówiąc "Aaaaa... Action to jest!".
  Wtedy to mogłem sobie popykać w pełną wersję Alone in the Dark 3. Pamiętam jak wspaniale się przy tej grze bawiłem. W pamięci utkwiły mi także zajefajne demka: Abe's Exodus (czy coś takiego :), Enemy Infestation, B.U.G.S., Get Medieval i... nie pamiętam :). Przez cały weekend miałem, co robić, oj miałem... Kilka tygodni później, pewnego mokrego dnia, gdy skończyłem katować demko Streets of SimCity wyruszyłem do kiosku i kupiłem następne CDA. Tym razem miałem okazję pośmigać w full version jakiejś ściagałki. To była dopiero jazda! No i te demka: Pył, Shogo, Heretic 2... Po prostu byłem wniebowzięty mając takie pokłady sztafu. Oczywiście nie tylko grałem. Robiłem różne ekspermenty z zawartością twardziela przez co komp kilka razy trafiał do serwisu :(. No cóż, człowiek uczy się całe życie na błędach (i głupi umiera)...
  Dziękuje tym, którzy dotąd doczytali. Możliwie, że większość zanudziła się gdzieś w połowie, ale ja po prostu chciałem powspominać te wspaniałe czasy, w których życie było takie beztroskie, a szkoła prawie nic nie znaczyła, bo nauka była raczej rodzajem zabawy. Pamiętam to wszystko doskonale i kiedy myślami powracam te pięć lat wstecz na moich ustach pojawia się delikatny uśmieszek. On coś znaczy. On znaczy miłe wspomnienia. Zawiera się w nich nawet to, kiedy byłem chory na świnkę i w niedzielny wieczór popylałem w Future Cop LAPD...
  Nie wątpię, że i Wy macie jakieś wspomnienia ze swojego pierwszego razu z pecetowymi
gierami. Nie wstydźcie się tego, pamiętajcie o tych wspaniałych pierwszych przeżyciach, bo
takie rzeczy naprawdę warto pamiętać.

 

.:. Wyjście do AM .:.