|
.::.
Grandia 2
Devil
Głębokie
historie się ceni: zmuszają do refleksji, przemyśleń, dzięki nim można przeżyć
pasjonujące przygody, które na długo zapadają w naszej pamięci, pokazują także
'drugą stronę' pewnej rzeczy: jakiegoś terenu, przedmiotu czy postaci. Takie też
opowieści działają jak magnes na ludzi, którzy chętnie po nie sięgają i całą
duszą wgłębiają się w nie, gdyż są do tego przezeń zmuszeni. Niestety, do takich
'głębokich historii' raczej nie należy fabuła GRANDII 2...
Mówię o tym już na wstępie, gdyż moje słowa czytać mogą fani RPG
wydanego na PC. GRANDIA 2 jest RPGem japońskim, czyli w znacznym stopniu
różniącym się od 'zwykłego' RPG typu Baldurs Gate czy Diablo. Nie mamy tutaj
wielu niesamowitych wydarzeń, będących dopiero prologiem do głównego tematu, nie
mamy zakamuflowanych wątków pojawiających się w ilościach hurtowych (chociaż
tych w Jap RPG jest ogrom), nie mamy wielu dróg do celu. Japońskie RPG cechuje
się głównie liniowością - tak jest i tutaj. Drugą rzeczą, która przeważnie
występuje w tego typu grach jest... ratowanie świata. Tak, w GRANDII naszym
głównym zadaniem będzie ratowanie naszego kochanego świata, lecz wpierw musimy
uratować pewną wioskę, potem zmierzyć się z siłami ciemności będącymi płotkami w
grze Wielkiego Mistrza Zła, następnie odkrywamy spisek przyszykowany przez - z
początku wydawać się mogło - 'dobrych' ludzi itepe, itede. No, z grubsza właśnie
tak prezentuje się strona fabularna GRANDII, jak i większości japońskich RPG.
Większości ludzi grających wcześniej tylko i wyłącznie w PeCetowe RPG, takie
rozwiązanie na pewno się nie spodoba i od razu gra poleci do kosza, jednak ja...
polubiłem tę fabułę, głównie dzięki jej banalności - jest bohater więc musi
zrobić coś bohaterskiego, czemu zatem ma nie uratować świat? A że przy okazji
odkrywamy różne tajemnice, to dodaje tej grze smaczku. Mi to się podoba.
Jak zatem przebiega rozgrywka? Praktycznie tak samo jak w PC RPG -
chodzimy ludkiem po terenach naszpikowanych potworami, odkrywamy różne skarby,
które potem możemy komuś opchnąć lub zrobić z nimi coś pożytecznego. Nieraz
trafiamy do jakiegoś miasta, gdzie możemy kupić broń lub zbroję, przespać się
lub też pogadać z ludźmi. Od nich uzyskujemy wiele interesujących informacji. A
propos dialogów - przepełnione są one humorem, które często doprowadza grającego
do kolki. Ta cecha różni PC RPG od japońskich RPG - w grach typu Diablo wszystko
brane jest na serio, z pełną powagą, a w GRANDII jest wiele elementów
humorystycznych (z docinkami Ryudo na czele!), dzięki którym możemy na chwilę
zapomnieć o wszechogarniających armiach Zła. Dodać także muszę, że dialogi są
(niestety, w mniejszości) mówione, a nie tylko czytane! Dla fana PC RPG to nic
wielkiego, lecz dla sympatyka Jap RPG to już jest coś!
I kolejna różnica - walki toczone są w turach, w dodatku zostajemy
zrzuceni na oddzielną planszę, na której toczymy bój. Owa 'scena' jest
trójwymiarowa, dzięki czemu możemy rozrzucić naszych towarzyszy wokoło
przeciwnika i napierać w niego z każdej strony. Ale zanim zaczniemy atakować,
musimy poczekać, aż przyjdzie 'kolej' na działanie postaci, gdyż w dolnym rogu
mamy pasek dzielący się na trzy części - 'czekanie', 'wybieranie' i 'działanie'.
Wiadomo, o co chodzi z czekaniem. Gdy już przyjdzie nasza kolej, wybieramy
posunięcie, jakie chcemy wykonać: leczenie, atak magiczny, combos, critical,
doładowanie mocy magicznej, obrona, rzucenie zaklęcia chroniącego przed czymś, a
następnie patrzymy, jak postać wybraną czynność wykonuje. Czyli przez 2/3 walki
nic nie robimy tylko się przyglądamy! To właśnie cenię - tutaj trzeba dokładnie
przemyśleć, co w danym momencie zrobić - uleczyć drużynę czy też zaryzykować i
zaatakować rywala. Tutaj kłania się zmysł taktyczny a nie szybkie palce mashera.
W Japonii mają hopla na punkcie tworzenia głównych i pozostałych
postaci. Wymyślają im różne historie, aby uatrakcyjnić rozgrywkę, wyposażają w
specjalne zdolności, aby zainteresować ludzi ich osobami. W GRANDII mamy z
pozoru zwykłego chłopaka o imieniu Ryudo, który jest Łowcą. Przemierza świat,
walczy z potworami. Niby nic ciekawego, lecz tajemnica tkwi w nim niczym drzazga
w palcu. Elena, jego tymczasowa towarzyszka w przygodzie, wyczuwa to, lecz wojak
nie chce nic powiedzieć. Dopiero pewnego dnia odkryta zostaje jego przeszłość...
którą jak zwykle Japończycy zamotali do granic możliwości. PC RPG - fan tylko na
to prychnie mówiąc, że to mało prawdopodobne. I o to właśnie chodzi - należy
uruchomić wyobraźnię, wczuć się w postać, a ona sama poprowadzi Ciebie przez
skomplikowane wątki. Te postacie są unikatowe - nie mają ust i nosów, posiadają
za to duże głowy i oczy. To czyni je bardziej bajkowymi, a przecież takie
historie zbliżone i wzorowane są na baśniach, a nie morderczych rzeźniach (vide
Diablo).
Oprawa gry jest bardzo ładna. Jak już wspomniałem, gra stylizowana
jest na baśniach. Mamy, więc świetnie zaprojektowane postacie, budynki, które
dorośli Gracze nazwać mogą 'infantylne', czyli kolorowe, takie bajkowe, są
'straszne' tereny przeznaczone do eksploracji. Po tych chodzą sobie swobodnie
stwory, które mamy obić. Wszystko jest ładne, kolorowe, lecz te lokacje są
puste. Miasta są świetnie zrealizowane i zbudowane, ale brak w nich większej
ilości ludzi czy też zakamarków do zwiedzenia. Muzyka jest dobra, chociaż
słyszałem już lepsze soundtracki z gier. Kompozytor starał się, jednak w
niektórych momentach trochę nie pasuje ona do aktualnie toczących się na
monitorze wydarzeń. Są także cut-scenki, które byłyby świetne, dynamiczne i
piękne, gdyby nie... zbyt mocne rozmazanie. Przez ten zabieg filmiki są bardzo
rozmazane, co trąci ich jakością. Wielka szkoda, bo mogło być pod tym względem
świetnie.
Jak widać, w kwestii technicznej są niewielkie braki, lecz wszystko to
nadrabiane jest płynnością gry. Przy czarach nic się nie tnie, nawet na słabszym
sprzęcie!
Co tu więcej mówić. Ciekawa fabuła, dobre i interesujące postacie,
poziom trudności zwyżkujący w odpowiednich momentach czyni z tej gry pozycję,
która spodoba się każdemu... kto lubi klimaty mangowe. Od samego początku gry
czujesz zapach 'Made in Japan', czyli wielkie głowy, oczy i ciągłe ratowanie
świata. Grałeś w Planescape Tourment lub Diablo i Ci się podobało - obchodź
szerokim łukiem GRANDIĘ i tego typu gry. Jeśli natomiast nie trawisz poważnego
niszczenia setek potworów w otoczeniu zbliżonym do sennych koszmarów, sięgnij po
japońskie RPG - odprężające, humorystyczne i banalne. Warto.
OCENA:       
8/10
Plusy:
+ Łatwa i przyjemna rozgrywka
+ Humor
+ Postacie pełne tajemnic
+ Jedna z niewielu gier Jap RPG na PeCeta
+ Płynna rozgrywka! |
Minusy:
- Pusto tu...
- Ratowanie świata
- Techniczne braki
|
|