Wstępniak .:. Demo-Testy .:. OR .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Kąciki .:. TNT .:. Stuff .:. Listy .:. Redakcja

.::. Frontline Attack

Mejdej

  Pewnego razu, gdy mi się nudziło poprosiłem kumpla, aby przyniósł mi grę Sudden Strike.
Zamiast niej przyniósł mi Frontline Attack, twierdząc, że obie gry są bardzo podobne i po prostu je pomylił. A ja cóż miałem robić. Lepszy pic niż nic. Zainstalowałem FA.

MADE IN POLAND
  Od razu, gdy uruchomiłem FA, dowiedziałem się, że jest to Polska gra. Nie załamałem się jednak wszystkimi naszymi niewypałami i odpaliłem Frontlina. W pierwszej misji przeniosłem się już na trójwymiarowe pole walki. Akcja gry toczy się podczas II wojny światowej, a dokładnie od 1941. Klimaty gry są, więc wojenne. Na starcie od razu się zraziłem troszkę tą grafiką. Może to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się ona jakaś taka za kwadratowa. Nie jest poważna jak w innych poważnych tytułach. Na szczęście jest dobrze wydetalowana i nawet ładna, ale moim zdaniem kanciasta. Następne, czym się w grze zająłem to produkcja jednostek i walka. I tutaj odkryłem nawet fajny innowacyjny pomysł autorów. Żeby zarabiać pieniądze, trzeba mieć fabryki i zakłady pracy. A nie są one położone blisko naszej bazy. Musimy, więc ich pilnować, aby wróg jej nam nie skosił. A czasem są daleko położone od bazy i non stop biegamy i dokładamy nowych obrońców.
No dobra, ale mamy już pieniądze, a teraz nadszedł czas na produkcję jednostek bojowych. No i spox, Luz Marja. Zamówiłem sobie świeżego żołnierzyka. Widzę, że jest już gotowy. Patrz po bazie, a go nigdzie nie ma. Okazuje się, że nowi rekruci nie wychodzą z pod ziemi w naszej bazie. Zostają przysyłani z centrum i pojawiają się gdzieś na krawędziach mapy. Stamtąd dopiero doprowadzamy ich do naszej konkretnej bazy. Jak się tak dłużej pomyśli, to nawet nie jest zły pomysł. Logicznie żołnierze nie wyrastają z ziemi (oczywiście biorą się z kapusty, lub przynosi je bocian. Niestety bociana w grze nie widziałem, więc pierwsza wersja jest lepsza). Gdy zebrałem już armię, nadeszła pora iść na wojnę. I poszedłem.

POLSKA ZŁOŚLIWOŚĆ, CZY POLSKI HUMOR
  I jeśli poprzednia część gry, wywołała na mnie raczej pozytywne wrażenie, to bitwa całkowicie to zepsuła. Gdy zobaczyłem piechotę w akcji, to myślałem przez chwilę, że to komedia. Otóż oni chodzą tam chórkiem. Tzn. grupkami po parę osób. Dżizuz Hrajstus przecież to istna strzelnica. Pociągnąć takich raz tylko z CKMu lub moździerza i będą mieli pozamiatane. Gdyby taką taktykę grupkową stosowano na wojnie to byłoby trzy razy więcej zmarłych. A poza tym w ogóle piechota porusza się fatalnie. Powinni iść na rehabilitacje, a nie na wojnę. Z czołgami jest już troszkę lepiej. Mniej da się wybaczyć to, że czołgiście nie mogą używać karabinków maszynowych. Mogą jedynie przejeżdżać piechotę i strzelać z działa.
I jeszcze, co do strzelania z działa. Autorzy gry chcieli chyba wyprzedzić epokę. Przecież jak czołg trafi coś z działa to istne Gwiezdne Wojny! Wybuch na pół ekranu. Kompletnie i totalnie nie pasuje to do tej epoki. Trochę przefantastycznione i przesadzone efektownie.
Zaskoczyło mnie również in plus innowacyjne użycie słowa "Nazot" :) To było de best. Polska krew.

POSKIE ZNACZY ŚREDNIE
  Tak w sumie podsumowując Frontline Attack nie jestem pewny oceny. Grafika i nawet grywalność spoko, ale efekty i te takie sobie. Tak totalnie średnia gra RTSowa.
Ani zła, ani dobra. W sam raz na tydzień grania


 

OCENA: 5/10
Plusy:
+ Nawet ładna grafika
+ Zarabianie przez fabryki
+ Produkcja żołnierzy
+ NAZOT
Minusy:
- Kanciasta grafika
- Piechota
- Totalnie przeciętna

.:. Wyjście do AM .:.