NEW AGE
Zaufanie... Słowo to oznacza dużo, przynajmniej dla mnie i myślę że dla większości osób także. Dzięki niemu, relacje międzyludzkie mają szansę zaistnieć i cokolwiek znaczyć. Ty ufasz kumplowi, rodzicowi, oni tobie. Stwarza Ci to poczucie komfortu psychicznego, bezpieczeństwa i wprowadza porządek w Twej duszy. Na zaufaniu opierały się największe przyjaźnie, bo jak może istnieć przyjaźń bez zaufania? A wyobrażacie sobie miłość bez zaufania??? Ja raczej nie. Rodzice kochają swe dzieci, ze wszystkich sił i starają się im zapewnić dobry byt: ubrania, kieszonkowe, tolerują muzykę od której normalny dorosły człowiek, dostaje palpitacji serca (pozdrowienia dla moje mamy i to, że ostatnio znosi nawet Morbid Angel, słuchne na maksa:)). Teraz wczujcie się w sytuację, opowięm ją, a Wy wyciągniecie wnioski...
Przyjeżdżacie z "pielgrzymki" na której byliście w Kalwarii. Wracacie do domu opowiadacie jak było fajnie, towarzystwo i ogólne wrażenia. Sami stwierdziliście nawet że było super, bo był na końcu koncert rockowego zespołu. Po zjedzeniu obiadu i obejrzeniu dennego serialu w telewizjii spostrzegacie, że wszyscy gdzieś wyszli. Tata w pracy, mama nazakupach, brat poszedł do kolegi. Nie dając znać nikomu, idziecie na dwór, ale koledzy porponują "ognisko". Wiecie na pewno że to będzie zwykłe żulostwo, ale mimo to idziecie, myśląc, że będzie fajnie.. Trafiacie na kumpla ( syna lekarza), który trzyma w piwnicy mnóstwo (około 150) koniaków i ich nie liczy. Wszyscy razem namawiacie go by udał się, po "wspomagacze". Po pól godzinie prowiant przychodzi. Otwieracie jedną butelkę potem drugą itd, dochodzi do sześciu. Nikt nie wie gdzie jest, i jak się nazywa. Na zegarku koleżanka odczytała godzinę 11.30, a wszystko zaczęliście o 17.00. Porawracać zwłaszcza że nikogo nie poinformowaliście że idziecie na ognisko. Tydzień temu wróciliście pierwszy raz barrdzo silnie upojeni alkoholem, ale rodzice wam wybaczyli. Wracacie, pókacie do drzwi, zataczając siępróbujecie coś powiedzieć, lecz wasze usta was nie słuchają... Rodzice zamiast was bić czy prawić kazania, zaczynają płakać. Tata jedzie po kroplówkę, do szpitala, bo obłędnie wymiotujecie. Odratowali was... A tydzień temu przysięgaliście że nie będziecie pić alkoholu do 18tki. jak nie stracić teraz do was zaufania? Jak dać wam pozwolenie na jakiekolwiek dłuższe bycie poza domem? Rozumiecie o co mi chodzi? Kiedy Wy nie będziecie chcieli by zaufanie rodziców w was zakotwiczone było mocne, nic nawet praca po wyskoku takim jak ten wam nie pomoże... Nie będziecie już tacy sami w oczach tak rodzica, jak i koleżanki, kolegi, dziewczyny kogokolwiek. Zastanówcie się więc czy warto, coś głupiego zrobić czy cieszyć sięwzajemnymi dobrymi relacjami.
EmpireuM
|