|
|Easy Rider|
Od pewnego czasu mam ochotę kupić sobie motocykl i ruszyć w trasę, nie ważne, dokąd byle by przed siebie. Marzenie to zrodziło się w mojej głowie po obejrzeniu Easy Rider. Za chwilę sami zrozumiecie, co mam na myśli.
Film opowiada o dwóch przyjaciołach, przemierzają oni USA na swoich stalowych rumakach. Oczywiście ich podróż nie jest bezcelowa, wiozą w bakach sporą ilość narkotyków, za które mają zamiar żyć dostatnio aż do końca. Muszą tylko przejechać kilka stanów. Po drodze spotykają mnóstwo ciekawych ludzi, np. prawnika, który w ich obecności pierwszy raz odpala trawkę. Głównym problemem, z którym się borykają jest niechęć społeczeństwa do takich jak oni. Nikt nie chce im wynająć pokoju, nie mogą zjeść w żadnej z restauracji, zostają nawet napadnięci i brutalnie pobici. Wszystko, dlatego, że są inni, że są wolni.
Produkcja ta powstała w 1969r. pokazuje ona okropną w tamtych czasach nienawiść do hipisów i "odmieńców". Pada tu wiele bardzo ważnych kwestii, przykładowo powody, dla których ludzie nie lubią długowłosych wyjaśniono tak:
"Oni się nas boją, dlatego nie możemy spać w motelach, pić kawy w kawiarni, boją się, że poderżniemy im gardła. Nie, oni nie was się boją, lecz tego, co uosabiacie, jesteście symbolem wolności. Przecież każdy chce być wolny. Mówić o wolności to jedno, co innego być wolnym. Trudno być wolnym, gdy traktują cię jak towar na rynku. Ale powiedz komuś, że nie jest wolny, to zabije cię by udowodnić, że się mylisz. Tak będą ci truć o wolności jednostki, ale widok wolnego człowieka ich przeraża. Niestety zamiast uciekać, stają się niebezpieczni. Bagno!"
Jest to moja ulubiona kwestia filmowa, oddaje cały konserwatyzm społeczny naszych, przeszłych i przyszłych czasów.
Utwór pokazuje, czym jest wolność, co ludzie robią, aby ją osiągnąć, i jak ona się kończy.
Klatki, na których widzimy szosę i motory przyprawione są miłą dla mego ucha lekką starą dobrą gitarową muzyczką. Aktorzy grają bardzo dobrze, wydają się być wiecznie spaleni, albo skacowani, co dodaje tylko uroku. Ciekawe sceny, miła atmosfera i dość jasne przesłanie, nieobliczalny koniec. Wszystko to tworzy niesamowity wręcz klimat. Nie zauważamy, że akcja rozwija się bardzo powoli, co w innych filmach wywołuje znudzenie, tutaj tak nie jest. Flegmatyczny tok wydarzeń sprzyja fabule.
Tuż po obejrzeniu ma się ochotę wsiąść na rower, motor, do samochodu, ciągnika czy chociażby walca drogowego i jechać, jechać, jeszcze raz jechać. Do nikąd bez celu tylko po to by poczuć wiatr, by odkryć coś, co jest niemal nierealne, WOLNOŚĆ i o to chodzi;)
Obsada:
Dennis Hopper,(drugi z bohaterów)
Peter fonda, (Kapitan Ameryka;)
Jack Nicholson (prawnik, autor niesamowitego stwierdzenia wszechczasów)
Ocena: 8/10 (za klimat)
Odi
metalowy_Odi@poczta.fm
|