|
|Oszukać przeznaczenie|
Od jakiegoś czasu nachodzi mnie dziwne wrażenie, np. idę sobie ulicą i widzę samochód, nagle dopada mnie przerażające uczucie, zupełnie nieznane i niezrozumiałe, faktem jest, że ono coś znaczy może coś błahego, a może coś ważnego. Ludzie nazywają to "De ja vous" (uczę się francuskiego, ale nie wiem jak to się pisze ;). Wierzę w to, że wy także miewacie coś takiego. Zaskakującym jest, że od wielu lat nikt nie wie, co to jest. Po prostu, uczucie, wrażenie, że coś już kiedyś miało miejsce. Według mnie jest to potwierdzenie tego, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu jest gdzieś zapisane. A co jeśli "powtórki" są sygnałem, że niewykorzystana cześć naszego umysłu odpowiednio pokierowana jest w stanie ukazywać nam przyszłość? Czy zastanawiałeś się nad tym? Dlaczego nad ranem mam sen, jem frytki, są bardzo smaczne? Sen mija, znika to, co w nim widziałem, ja to zapominam. Schodzę do kuchni, mama jak zwykle biega tam i z powrotem. Siadam i jem śniadanie, ale nie mogę się oprzeć chęci zapytania, "Co na obiad?" "Frytki z...(czymkolwiek, i tak zjadam tylko frytki ;)". Czuję ciarki biegnące po moim kręgosłupie. Co się przed chwilą stało? Czy przewidziałem, co będzie na obiad?
Tyle woli wstępu. Przejdźmy teraz do filmu. Jest to zadziwiająca historia. Klasa jednego z liceów w USA wyjeżdża do Paryża. Wsiadają do samolotu. Jest wśród nich Alex (główny bohater), który zasypia zaraz po wejściu do tegoż środka transportu. Widzi jak "plane" wybucha, jak ludzie giną, widzi swoją śmierć. Nagle budzi się, cały zlany potem, robi wielkie zamieszanie krzycząc, że samolot wyleci w powietrze. Wraz ze wszystkimi, którzy wstali z foteli zostaje wydalony z pokładu. Siedem osób siedzi na lotnisku (jest wśród nich nauczycielka) i klnie ze złości, przez niego ich wycieczka zostanie skrócona. Nagle przez okno widzą jak samolot, w którym przed chwilą byli, wybucha. Ginie cała klasa, oprócz tych ostrzeżonych, przez Alexa. Wszystko było przewidziane. Po tym zdarzeniu zaczynają się dziać dziwne rzeczy, śmierć sieje się jak zaraza. I każdy padnie jej ofiarą, prędzej czy później, główny bohater robi wszystko, aby było to później. Ludzie, których przedtem uratował, zaczynają po kolei umierać. Dzieje się to na różne dziwne sposoby.
Film ma bardzo młodą obsadę. W większości są to aktorzy widziani przedtem w produkcjach telewizyjnych typu: "Jezioro marzeń", "Miasteczko Roswell" (nie wiem jak to się pisze) itd. Na szczęście w serialach wypadli dużo gorzej niż w "Oszukać przeznaczenie".
Dużym atutem filmu są zdjęcia, robione w półcieniach, tworzące cudowny nastrój, przyciągają wzrok stonowaną kolorystyką. Muzyka dobra, nastrojowa, trzymająca w napięciu, w napisach końcowych, leciutki amerykański rock.
Dzieło prezentuje się bardzo interesująco, co prawda można by się przyczepić do niektórych scenek. Śmieszne włamanie do kostnicy, strasznie szybki rozwój akcji, jednak tego się prawie w ogóle nie czuje. Zbyt często mamy gęsią skórkę, aby mieć czas na zastanawianie się nad budową kolejnych elementów fabuły. A najlepsze jest zabarwione czarnym humorem zakończenie, czujemy po nim duży niedosyt, ale to tak miało być.
Podsumowując:
Jeden z lepszych horrorów, niestety jak większość z tego gatunku nie da się go oglądać po raz wtóry. Mimo to mam wspaniałe wspomnienia związane z seansem. Polecam wszystkim, lubiącym uczucie strachu.
Ocena: 8/10
Obsada:
Devon Sawa
Ali Larter
Chad Donnella
Seann William Scott
Kristen Cloke
Odi
metalowy_Odi@poczta.fm
P.S. Obejrzałem, pomimo, że nie lubię zbytniego ubarwienia, oraz młodego amerykańskiego aktorstwa, na dodatek doskonale się przy tym bawiłem.
P.P.S. Nie uwierzycie, ale podczas pisania tego tekstu, miałem De ja vous! Ciekawe co to znaczyło.
Co tu dużo mówić - mi także film się spodobał. Genialny początek (gdzieś tak do uroczystości żałobnych) jest siłą napędową całego obrazu. Klimat jest po prostu boski. Świetne stopniowanie napięcia, wybuch paniki i pytania... Gdy oglądałem "Final destination", bo taki ma tytuł w oryginale, po raz pierwszy, nie wiedziałem czego się spodziewać. Tym bardziej urzekła mnie atmosfera. Szkoda tylko, że potem klimacik nieco zniżkuje. Film miejscami zamienia się trochę w taką rzeźnię: "na kogo wypadnie, na tego bęc". Ale to absolutnie mi nie przeszkadzało. Bawiłem się bardzo dobrze, a czegóź więcej wymagać od tego typu filmów?
Teraz czekam tylko, aż druga część wpadnie w moje łapki. Nie mogę się doczekać, żeby ją zbesztać. Jak uczy życie, eksploatacja tych samych pomysłów po raz drugi nie wychodzi raczej na dobre, więc rewelacji chyba nie będzie. Obym się mile zaskoczył...
|