|
|Matrix Reaktywacja - dyskusja|
Niniejszy tekst powstał poprzez poskładanie do jednego pliku wypowiedzi ludzi tworzących AM. Ze swojej strony powiem Wam, że dyskusja ta toczyła się przez dobrych kilka dni i pochłonęła kilka ofiar (np. takiego Mariusza krew zalała ;)). Starałem się, żeby wypowiedzi były w kolejności chronologicznie przypadkowej - cokolwiek to znaczy. Jak wyszło, oceńcie sami... Enjoy! :)
Mariusz Saint: PS. Niech żyje Matrix! {widzicie? Od peesa się wszystko zaczęło. Nie dziwota, że Eddie i Qn'ik je wycinają :)}
Gregorius: chyba pierwszy, bo dwojka taka dobra nie byla...
Mariusz Saint: :o !!!!! Ajej... Reaktywacja zaprawdę genialnym filmem jest...
Gregorius: mialem nieodparte wrazenie, ze to druga czesc - ale Mortal Kombat :)))
Mariusz Saint: skojarzenia to przekleństwo :) Zależy, kto co widział w filmie; jedni walki,
inni...
Gregorius: efekty fajne - ale nie oszukujmy sie, po pierwszej Matrycy (jak ja kocham
te polskie tlumaczenia :)) standardzik miejscami moze sie wybijajacy :)
Mariusz Saint: Obcy - ósmy pasażer Nostromo = Alien... Dirty Dancing = Wirujący seks... tak, tłumaczenia... A film jest arcydziełem.
Gregorius: a ten ciagle swoje... mam lopate przyniesc? :)
Mariusz Saint: Ferdydurke:
"- Słowacki wielkim poetą był.
- A mnie się to nie podoba.
- Jak Gałkiewiczowi może się to nie podobać, skoro się podoba? Przecież Słowacki
wielkim poetą był".
Utarł się kanon, że drugi Matrix jest nędzny i
podejrzanie wiele osób usiłuje mnie o tym przekonać, czy to recenzją (hi,
Qn'ik! ;) czy też innymi środkami...
Gregorius: dodam jeszcze, ze Morfeusz zasluzyl sobie u mnie na oltarzyk - voodoo,
hehe :>. W przeciwienstwie do jedynki - rola beznadziejna :P
Mariusz Saint: bardzo dobra rola. Morfeusz w filmie jest dowódcą w armii; surowy, rzeczowy. Uwielbiam patrzeć, jak wypowiada zdania, krótko, na temat - tak samo, jak
tłumaczył Neo, czym jest Matrix. Podczas walki z agentem czy Bliźniakami -
wspina się na wyższy poziom swoich umiejętności. Jest też niezwykle
opanowany przy rozmowie z Merowingiem - gdyby dał ponieść się nerwom,
skończyłoby się tragicznie, a tak trzymał pieczę nad całym
przedsięwzięciem... "more!" - a. Smith :)
Gregorius: nudny, obdarty, niezdecydowany, pulchny misio... :) To nie to, co w
jedynce. Tam cechowal sie swoistym wewnetrznym magnetyzmem, a tutaj? Takie uparte
popychadlo-obdartus :)
Mariusz Saint: ??? Dumny kapitan statku "Nabuchodonozor", który wierzy w Przepowiednię; jego wiara jest tak silna, że wyłamuje się spod rozkazów dowódcy floty
Zionu... to nie pasuje do engelowatego typu uległego miśka, I'd say...
Uwielbiam patrzeć, jak wypowiada zdania, krótko, na temat - tak samo,
jak tłumaczył Neo, czym jest Matrix.
Gregorius: w pierwszym to byl swoisty styl, a tu za grzeproszeniem jak cwok gada...
Mariusz Saint: A jak gada ćwok i kto to jest w ogóle (jeśli ciśnie się odpowiedź, że to ja sam, to wtedy Morfeusz gada naprawdę mądrze{czemu ja tą wypowiedź wcześniej przegapiłem?!}). "Tak myśli maszyna..."
Podczas walki z agentem czy Bliźniakami - wspina się na wyższy poziom swoich umiejętności. Jest też niezwykle
Gregorius: dajcie mi taka katane, a kazdego dresa pociacham ;)
Mariusz Saint: Ale agenta już nie. A Morfeusz to zrobił. Poza tym całkiem udanie walczył z Bliźniakami.
Opanowany przy rozmowie z Merowingiem - gdyby dał ponieść się nerwom,
skończyłoby się tragicznie, a tak trzymał pieczę nad całym
przedsięwzięciem... "more!" - a. Smith :)
Gregorius: a mial jakies inne wyjscie? Choc przyznaje, to byla jedna z lepszych scen z jego udzialem :)
Mariusz Saint: Ano... Miał inne wyjście - złapać Merowinga za kubraczek Pierre Cardeine'a, podczas gdy Neo by rozwalił ochroniarzy... Ale on wolał to załatwić w
inteligentniejszy sposób. Jakoś nikt nie jest przekonany do takich
rozwiązań... ? ;) {jakoś to dalej do mnie nie przemawia... Po takiej akcji pokaszaniłby się cały scenariusz...}
military: a z początku film przynudza i to ostro, ale z czasem robi się
znosny, a nawet jeszcze lepiej. BTW. Zauważyliście, że każda
osoba "na stanowisku" jest murzynem?
military: Heh... Morfeusz się spasł po pierwszej części.
Mariusz Saint: Uhh... mocny argument... Tak? Nie zauważyłem. A może...
Mariusz Saint: Chciałeś powiedzieć "nie przynudza" :) Jak na pierwsze oglądnięcie ja czułem
się dziwnie, ale oglądałem z zainteresowaniem - musiałem się "wstrzelić" w
rytm wydarzeń. Neo kasuje agentów na początku, aż miło patrzeć (jak szkło z
lampy ulicznej pęka i sypie się na ziemię - super! albo kiedy Neo patrzy w
uliczkę, przelatuje gazeta i motyw "westernowy", jak w pierwszej części w
metrze, na chwilę przed wyskokiem w kierunku a. Smitha... ale tym razem
Smitha ni ma :) Czy też przegląd jego możliwości, gdy lata ponad chmurami -
symbol zerwania z regułami rządzącymi Matrixem...
Nie każda osoba, np. senator, czy inni kapitanowie statków. Że o Architekcie
nie wspomnę... i Merowingu... Może wynika to z tego, że stwórcami systemu
są/byli biali, podczas gdy inne ludy żyją w porównaniu do nas w spokoju i
swobodzie...
military: to ja proponuję założyć w AM kącik Matrixa:). Chociaż nie, miejsca
na wypowiedzi nawet na osobnej płycie by nie starczyło... Czemu ten
film tak kręci ludzi? Fajne widowisko, nieźle się piorą po
twarzyczkach. I nic więcej, moim zdaniem.
Mariusz Saint: Fabuła pierwszego Matrixa otworzyła moją wyobraźnię. Sprawiła, że uwierzyłem w kinematografię (bo przedtem filmów raczej nie oglądałem; mało brakowało, a
Matrixa też bym nie obejrzał (!) Druga część spełniła moje przypuszczenia co
do kontynuacji takiego filmu - jest inna, nowoczesna, szybka, zagmatwana,
efektowna, ale posiadającą pasjonującą, wielowątkową fabułę. No i fajnie się
Neo bije z agentami Smithami ;)
Mariusz Saint: osoby, które filmu jeszcze nie widziały, po prostu sobie psują opinię o nim, a nawet niektórzy z tych, którym film się spodobał, mogą się poczuć zawstydzeni, że "im się podoba, a Qnikowi nie"
Qn'ik: A co ja jestem, alfa i omega?! Mnie nowy Matrix smieszyl - pieprzona
telenowela, przeladowana niepotrzebnymi scenami walk, poscigow, seksu,
technoparty, etc. Nie mowiac o Fabuly cos wnoszacej do problemu w tym bylo
na piec minut. Ale z ostateczna ocena poczekam na trzecia czesc.
Mariusz Saint: Co kto chciał zobaczyć... nie, no nie mogę tego pojąć, doprawdy; nazwijcie mnie ograniczonym, zaślepionym... ale ja nie jestem w stanie zrozumieć, jak
ten film może się nie podobać. Dialogi do pozazdroszczenia, sceny akcji
wspaniałe... a ktoś przyuważył "splot przypadków"? "Nie ma czegoś takiego",
mówi bodajże Morfeusz. A bo to sama z siebie odkręcił się ten pomost w
jednym z poduszkowców... Owszem; jeśli trzecia część nie wyjaśni wszystkich
wątków będę pierwszym, który powie, że Wachowski bros. zjedli własny ogon,
pokajam się publicznie, przeproszę za szaleńcze ataki w obronie Reaktywacji
itd. Ale na razie jestem pełen optymizmu i zachwycam się tym, co zostało
pokazane do tej pory i obiecuje wiele jeśli chodzi o rozstrzygnięcie. Howgh.
Qn'ik: Uwierz, ze ja chcialem zobaczyc nieco wiecej. Tym bardziej po pierwszym
Matriksie, ktory nawiazan do mysli filozofii antycznej (sic!) mial mnostwo -
choc glownie poprzez Lema. :)
[o dialogach] No... Nadete, puste, trywialne... O ile w pierwszym Matriksie ton ich
wypowiadania byl podobny, to jednak za nimi siedzialo znacznie wiecej. Ale
coz - tylko slepiec moglby nie zauwazyc, ze Fishburne w Reloaded gra jakby
pomylil bajki...
Mariusz Saint: Więc może Cię przekonać tylko część trzecia... chyba że już się uprzedziłeś
totalnie do Matrixa :) Przypominam sobie, że po pierwszej części też wielu
mówiło, że film jest nędzny, że to gra komputerowa... ale Matrix przetrwał
próbę czasu. Jak będzie teraz?
Qn'ik: Wlasnie wrecz przeciwnie. Na poczatku zapanowala wielka matriksomania,
pozniej - po wielu obejrzeniach - ludziom ona przeszla. Zauwazylem po
znajomych - wielkich fanach - ze im dalej od premiery, tym krytyczniej do
filmu podchodzili. Ale ja sie do Matriksa nie uprzedzilem - po prostu
maksymalnie zawiodlem roztrwonieniem tak dobrego pomyslu.
Mariusz Saint: ja nie miałem wielkich nadziei co do drugiej części;
ot, chciałem sobie zobaczyć efekty specjalne, bo je po prostu lubię (dlatego
X-men2 mi się podobał ;) A film mnie niesamowicie pozytywnie zaskoczył. Ale
do Matrixa
Rewolucji postaram się podejść w miarę obiektywnie (nie uda się... :) jak do
prawie każdego filmu. Z tego, co sobie wykombinowałem na podstawie trailera,
to najprawdopodobniej agent Smith (moja ulubiona postać filmu :) jakoś
zawładnie matrixem, zagrażając ludziom; przy okazji poważnie zmocnieje :)
Neo
będzie z nim walczył w matrixie, starając się uratować ludzi. Przy okazji
maszyny zaatakują Zion...
Qn'ik: I znow bedzie fajno! Morfeusz bedzie rzucal wzniosle teksty typu "On za nas
walczy!", wszyscy beda sobie klepali twarze, a wybuchy beda jeszcze
ladniejsze, niz ostatnio. Dobrze, moge to przetrawic - o ile bedzie tam
jeszcze nieco fabuly.
Mariusz Saint: Pierwszy Matrix, dzieło powszechnie uznane; nie można powiedzieć teraz złego
słowa na jedynkę... A niedługo po premierze filmu było tak - naiwne,
przekręcone, skomplikowane, przeładowane efektami... Skąd my to znamy :)
Teraz krytycy się wstydzą :) Nie mówię, że z Reaktywacją na pewno będzie tak
samo (chociaż u mnie tak :) Ale pewne analogie są...
Qn'ik: Bzdura. Zaden krytyk sie nie wstydzi - no chyba, ze tego, ze poczatkowo dal
sie poniesc fali i musi sie wycofywac. Do pierwszego Matriksa mozna miec
cala mase zastrzezen. Po 1 - fabula w ogole nie trzyma sie kupy. Po 2 -
tanie efekciarstwo dla napalonych 10-latkow (lateksowa Trinity)...
Mariusz Saint: mnie dialogi zmusiły do myślenia ("I'm unplugged, can you see" ;) co
zazwyczaj w
filmach hollywoodzkich jest jeno czczym pragnieniem :) Moim zdaniem - b.
dobre. Na pewno nie puste i trywialne. Owszem, patos wypowiedzi mógł kogoś
zrazić (mnie nie, jak można się domyślać :) ... ale puste? Nie (patrz -
rozmowa z Architektem chociażby).
Qn'ik: Rozmowa z Architektem byla JEDYNA scena, ktora w jakikolwiek sposob mogla
nieco pchnac fabule Matriksa. I tylko ona sprawia, ze mam malenka nadzieje,
ze trzecia czesc moze uratowac serie.
Yaro: Oj widze, ze dyskusja na temat Matrixa naprawde nabrala na cp dosyc
powazny oglad. Mnie bylo dane zobaczyc ta produkcje dopiero wczoraj,
dlatego teraz zabiore nieco glosu w tej, jak widac dla co
poniektorzych z Was, bardzo waznej sprawie ;)
Jedynka Matrixa odniosla komercyjny sukces glownie dzieki
rewolucyjnemu scenariuszowi i podejsciu do calosci produkcji... dwojka
stala sie w moich oczach totalnym niewypalem. Brakuje jej doslownie
wszystkiego - nowosci pomyslu, dialogowosci (no nie oszukujmy sie...
dialogi, oprocz kilku scen, sa prowadzone na poziomie 14-letniego,
niedoedukowanego murzynskiego dziecka z Bronxu)... Film mozna
podzielic na sceny typu seks - bijatyka - seks - bijatyka, itd.
Przeslanie? Eee... agent Smith powinien reklamowac garnitury i
promowac wlasna linie produkcyjna - po jakichs 10min walki wszyscy
pozostaja sterylnie czysci, gladcy i wymuskani jak w dzien wlasnego
slubu. Nie wiem czemu, ale loty Neo w stylu Supermana przyprawiaja
mnie o palpitacje smiechu i kieruja wzrok litosci w strone braci W. -
nie mozna tak zgapiac, oj nie mozna... Naprawde duzo ladniej
wygladaloby, jakby chlopak plynal w powietrzu zabka czy delfinem.
Scena na autostradzie - tutaj poczepiam sie odrobine z technicznego
punktu widzenia (male zboczenie maniakalne :). Skok na Ducati z
pedzacej po autostradzie ciezarowki powinien zakonczyc sie w najlepszym
przypadku zerwaniem tlumika, w
najgorszym wachacza i zrobienia z tylnej opony szatkownicy. Scigacz to
nie crossowka, ktora ma z tylu zawieszenie rzedu 250-300mm i nie
poskakasz sobie na tym jak Seth Enslow na Crusty Demons (jak ktos chce
to jest na kazie do sciagniecia 7 czesci kultowej juz serii
motocrossowej :)) z 25m dropow.
4-krotne palenie gumy przy starcie i nawracaniu przy predkosciach
rozwijanych przez Trinity skonczyloby sie na pierwszej lepszej probie
manewrowej gleba - taka opona posiada najzwyklejszy brak przyczepnosci
w braniu zakretow na duzych predkosciach.
Bardzo ciekawilo mnie w jakiej roli zostala posadzona Monika
Belucci... rola moglaby byc zdecydowanie bogatsza, nie wykorzystano
niestety jej bogatego talentu aktorskiego (vide chociazby
Nieodwracalne - sam Gaspar Noe wypowiedzial sie o niej, jako o twardej
zawodniczce, ktora po kilkukrotnie powtarzanej scenie gwaltu miala chcec,
odwage i pomysl na to, jak grac).
I to by bylo na tyle. Na 3 czesc na pewno nie pojde - sciagnie sie i
ogladnie jakies 2tyg przed premiera, a za zaoszczedzone 15zl kupi sie
szesciopak Zywca, z ktorego z pewnoscia bede mial wiekszy pozytek.
Mariusz Saint: Owszem, kontrowersyjna sprawa. Styl Supermena (wyciągnięta do przodu pięść) jest chyba nieodzowny; jak inaczej pokazać przygotowanie do przyspieszenia w
powietrzu? Zresztą sami W. się śmieją z tego podobieństwa, niejako stawiając
się ponad nim ("Gdzie Neo? Zgrywa Supermena")
military: Powiem tak: Matrix 2 jest ok, ale znajduje się wnim najgłupsza
scena w historii kina. Orgia. Po prostu czysty idiotyzm - cały Zion
tańczy techno. Jedyna słuszna muzyka - i każdemu się podoba! To ja
już wolę świat wirtualny...
Mariusz Saint: tu owszem, też mi się wydała ta scena cokolwiek nie na miejscu... Ale mjuzik
fajnie się komponuje z tym, co widać wtedy na ekranie - i to we wcale
niewulgarny sposób. Zresztą pozwolę sobie zauważyć, że techno to tylko
podkład do sceny - w rzeczywistości grały tam same bębny (odwołanie do
afrykańskich korzeni i zagubienia kulturowego ludzi, którzy wyrwani nagle ze
światów, które uważali za swoje, rzuceni są w pozornie realny świat, który
jest w sumie obcy, groźny, pełen niezrozumiałych dla nich maszyn (senator
gada z Neo i mówi, że nikt nie wie, jak działa system podtrzymywania
życia...). Stąd powrót do korzeni ludzkości...
Gregorius: tiaaa - kumpel ma juz 'wersje domowa'. Ostatnio nieziemsko nam sie nudzilo. I co? Matrix Reaktywacja poszedl na odstawke... Na na tapete zas dalismy
filmik pt. Austin Powers: Agent Specjalnej Troski :))
Mariusz Saint: Nie, jednak nie skomentuję tego, choć kusi mię wielce :)
Gregorius: Jak tak ma obrona wygladac, to coz... ja podziekuje za uwage. A przeciez od
premiery minelo tak niewiele... Na koniec powiem Wam, ze z perspektywy
wspomnien MR jawi mi sie jako przydlugi trailer. Efekciarska zajawka z jedna
scena dajaca zapowiedz swietnej fabuly...
Mariusz Saint: jeśli to był atak, to ja nawet nie wystawiam obrony :) Choćbym przywalił prawdą matrixową w oczy, choćbym rysował wykresy i rysunki poglądowe,
wszystko się i tak rozbije o twardy mur negacji - od razu przypomina mi się
moja zdawka z pewnego przedmiotu; wniosek - nie pyskujcie nauczycielom,
choćby byli niedouczonymi sk%^*(%&%^($#%#mi :) Ale outtopikuję... I choćby
Rewolucje były od Reaktywacji jeszcze lepsze, to i tak to nie przekona
malkontentów, którzy nazwą to telenowelą, teledyskiem, grą komputerową,
trailerem... Dlaczego? Nie wiem. Ale chyba pójdę studiowaćpschylogię (czy
też socjologię) - pomogę innym i sobie :) Dlatego pozdrawiam oświeconego
Caleba, ubieram koszulkę z agentami Smithami (naprasowaną samodzielnie :)
włączam soundtrack z obydwu matrixów za pomocą winampa ze skinem ze shotów z
Reaktywacji i krzyczę na całe gardło: NIECH ŻYJE MATRIX!!!!!!!!!!!!!!! Tak,
nowy kult. Wprawdzie nie na miarę Star Wars, ale zawsze jakaś społeczność (a
co do Star Wars - miłośnikom tej sagi wypada tylko współczuć "Mrocznego
Widma". O ile co do Matrixa R. zdania są podzielone, i to skrajnie w obydwie
strony :) tak Epizod Pierwszy nie podobał się chyba nikomu :|
Gregorius: nie zrozum mnie zle - ja naprawde bylem podjarany nowym Matrixem. Pytaj sie kogo chcesz z moich znajomych. Albo chociaz... yyy chocby Kunia :). Nawet
chcialem do Rzeszowa na seans jechac do jakies porzadnego kina :).
Mariusz Saint: bo chyba spodziewałeś się czegoś w tej samej konwencji, co pierwszy
Matrix... zresztą przeczytaj wspomnianą przeze mnie recenzję - polecam.
Caleb: Albo wystarczy jeśli napiszę tyle - Matrix 2 jest
REWELACYJNY!!!
Gregorius: nie bede komentowal, bo sie znowu telenowela zacznie ;)
Dziękuję za uwagę Mili Czytacze. Mam nadzieję, że się podobało? Sorki za brak polskich fontów - wiadomo, to wszystko skopiowane z maili, a gdyby mi przyszło wszystko poprawiać, to chyba pypcia bym dostał :).
poskładał do kupy
Gregorius
|