EUROCOŚTAM,
czyli jak to "Czerwononosy Renifer" uszy narodowi zaćmił

Zgroza Boska! O Jezus Maria! Tylko nie oni! Ratuj się, kto może! P**** (epitecik wzmianki niewarty)! Ty + (szereg niekulturalnych wyzwisk) + Ty (... i aluzji) + Ty (... i podtekstów)! Oddaj nam honor! Czerwony szwabie!

...

Swoje człowiek już wie - to wie każdy, z tym, że to "wie" może przybrać różną formę, różną interpretację zamysłów, różnorakie teorie spiskowe, poglądy, konstatacje, stanowiska wobec czegoś, i jeszcze tak można by mnożyć po dnia kres. Wszyscy wyznają sprawdzone przez siebie racje, próbują je argumentować, dążą do przekonania innych swoimi prawdami, i jeszcze tak można by mnożyć po świtu dzień. Hm, ja również swoje "wiem" i w każdym razie, jeśli istnieje taka możliwość - a istnieje, dążę do zaprezentowania jakichkolwiek morałów, sentencji, maksym itd. szerszej publiczności. Nigdy, co już zapewne wiecie doskonale, jakoś nie przebierałem w środkach, a nazwę "tolerancja" traktowałem po macoszemu. Szydziłem, właściwie to nie wiedziałem wtedy (zawczasu :)), iż kreuje wobec siebie cień - brak szacunku do innych. Rozumiem, swoje się przeszło, swoje przelało, przetrwało pewien okres i nagle wraca się jako inna postać. Przynajmniej tak początkowo snuć-snułem, lecz wyraźnie sam przekonałem swą głowę nietęgą, że ze mnie taki tolerancyjny gość jak cholera - żaden, po prostu - żaden. Argh, tylko jak tu wytrzymać, jeśli kiszony ogórek wchodzi na scenę i bierze się za to, za co kompletnie nie powinien?! I jeszcze miskę cieszy. Phi, żeby to w zaciszu cieszył - zrozumiem, lecz on jak zacieszył, tak od razu ja nabrałem smutnych kolorów, wszak cieszyć się nie nacieszyłem, so ich bin bardzo bad gość now!:)

Palant Wiśniewski (a co mnie tam, niech mnie na Alcatraz wsadzą, albo do Azkabanu - wtedy to już komizm osiągniemy do potęgi) wygrywa eliminacje do konkursu Eurowizji, w którym to kilka znaczących sukcesów udało nam się osiągnąć, aczkolwiek i gorycz porażki nie przeszła nam koło nosa. No nie, to już załamać dobitnie się można. Cóż, opinia publiczna rządzi się swoimi nieprzełymywalnymi prawami, tak jeden mówiąc, iż to czysty przypadek, jest pośmiewiskiem u drugiego, któryż to znowu uważa wiktorię "Renifera" za jak najbardziej słuszną i sprawiedliwą. E tam, matczyne gadanie, ja wiem lepiej. Ja wszystko wiem lepiej. Taa... Pozostawiła chłopina daleko za sobą inne zespoły, takie jak Niebieska Kawa czy Varius Manx (dla mnie za trudne dla przetłumaczenia), obwieszcza swe sądy, iście w królewski sposób obnosi się ze swoją godnością, bodajże sława już mu do łba niechybnie strzeliła. Mam zamiar wtenczas jak pojedzie na konkurs do Rygi, wyjąć zardzewiałe grabie kupione u Smg (a nawet spatchowana ich wersję!) Zagadka, specjalnie dla was, Bracia i Siostry (w Chrystusie uchowani) jest następująca: Jakie mamy szanse? Czy jesteśmy bucefałami? ... imbecylami? ... spóźnionymi intelektualnie elementami całego trwającego show? Odpowiedź, naturalnie, we własnym zakresie.

Wiecie, już mi się nawet pisać nie chce, ni to nawet emocji najdrobniejszych ten temat nie wyzwala, jeno tylko złość powoduje i jeszcze się skończy, że siostra zleci z balkonu (nie, jednak emocje są :)). Wśród krajów europejskich wyróżnia nas kilka osobliwych cech, dzięki którym stajemy się charakterystyczni. Wódka nam nie straszna, tytoń również, o trawie nie wspominając, lecz prawdziwą gratką jest nieumiejętne podejmowanie decyzji, a następnie uchylanie się od nich. "Ja tego nie zrobiłem, gdzieżby znowu, nie ja - to on, i ona, i ono!" Decydujemy o jakiejś sprawie, stajemy się krwiożerczymi katami, mamy we własnych rękach ważne losy polskiej muzyki, kinematografii itp. i skrzętnie to wykorzystujemy. Nie ma sprawy, tu się przyczepić nie mogę. Dlaczego jednak po kilku miesiącach orientujemy się, że nasze decyzje są nietrafne i, co najgorsze, zero identyfikacji zeń?! Toż to kompletna parodia, moim zdaniem. Naród niby to Renifera nie słucha, płyt nie kupuje, na bokach wciąż raczy epitetami, acz jednak głosy skądś się wzięły! I ja wam powiem, że spadniemy z tej Eurowizji (na dno same, a nawet niżej - tam, gdzie Gandalf z Balgrogiem w szranki stanął) i przez kilka lat znów spróbujemy wzbić awansując. Przy pomocy narodu oczywiście - jakże bystrego i inteligentnego. Samiśmy wybrali takiego patafiana, który, daj Boże nie, załatwi nam degradację, natomiast za jakiś czas każdy na każdego dąć będzie, dlaczegóż to akurat ów bucefał na konkurs się wybrał! Oj, zacznie się, zacznie, zobaczycie. Teraz liczymy na dobry rezultat - patrząc w przyszłość, łapczywe spojrzenia jednego na drugiego po prostu będą nie do zniesienia. A tylko zobaczycie, jak narzekania "nie mamy talentów muzycznych, słabi jesteśmy na Eurowizję" bedą porządku dziennym. Wszak nie mi prorokować, tym bardziej, że mag ze mnie słaby, niemniej patrzeć nie mogę na te nasze społeczeństwo. Zamiast puścić inne zespoły (byłem za Varius Manx) i mieć ciut wyższe szanse, wolimy typowego szmatławca nieumiejącego porządnie nut sklecić, o śpiewaniu nie wspominając. Liczę na spadek, ale tylko dlatego, iż chcę zobaczyć miny i opinie, jakie posypią się po klęsce Trojów (lepiej byłoby trolów) i to, jak naród nagle stanie się nieopiniotwórczy, jeno schowany za barykadę i czekający następne lat kilka, by wybrać kolejnego polskiego kabotyna na gwiazdę, w przenośni oczywiście. Kreujemy coś, czego zaakceptować wszak nie można, nie sposób, mimo że starania czynię niestrudzone, sensu nie widzę. Bo po co? Ja bardzo przepraszam, nie identyfikuje się ani z tym gościem, ani z Eurowizją, notabene nic o niej nie wiem, z Polski nie jestem, jeno ich bin eine imigrant fur Albania. Ot, hańba niech mnie ominie, śmiechy i wyzwiska również, i aluzje, i wszystko inne. Po prostu chce być schowany nie oglądając naszego idola na rynku europejskim. Pamiętajcie - baranem to może być każdy, lecz człowiekiem o pewnych pozytywach, priorytetowych ideach - nie wszyscy. A Renifer to kompletna tandeta bez moralnych zasad, zaprzedana Pamela Anderson polskiej piosenki. Chcecie schodzić z ringu wśród nękającej was otoczki? Nie? Teraz za późno. Ratuj się kto może!

Nawet gdyby wynik był zaskakująco pozytywny, nie mówcie mi nigdy, że ten człowiek jest z MOJEGO KRAJU, inaczej lista na zardzewiałe grabie powiększy się o jedną sztukę. Hm, zaiste dziwne, mojemu ojcowi na widok tego cymbała ciśnienie skacze po trzykroć, próbuje coś łapać (najlepiej łopatę) i natychmiast walić nonsensownie w telewizor. Początkowo pozostawało mi się śmiać z rytuałów wyższej domowej instancji, lecz po jakimś czasie i ja zaobserwowałem u siebie podobne oznaki. Nie życzę temu gościowi źle, wbrew powyższemu, acz nie mogę znieść, że w taki sposób psuty jest polski wizerunek chcący przeżyć reaktywację i drugą młodość. Ha, pewnie jestem w mniejszości, jak zawsze, więc posypią się niemiłe słowa po zapoznaniu się z treścią tego artykułu, zresztą na które jestem już uodporniony, więc ani mnie nie przekonywać, ganić owszem, i chwalić również. Na razie na pohybel ambiwalentnym jełopom, na horyzont ze Sly'em, a na Wyspy Con Con Taw. Już ufundowałem dziewczynie wczasy na dwa tygodnie, żeby nie oglądała tegoż kiczu w stanie czystym, może i ona przeżyje tę kastastrofę (występ bucefała w Rydze), będzie miał kto dzieci chować. Tymczasem - ALBO JA, ALBO ON! ALBO MAJESTAT, ALBO IMBECYLIZM! TUDZIEŻ TALENT CZYSTEJ WODY, innych zamiaru nie mam oglądać, toteż taki nieoszlifowany gnom jak ów jegomość Wiśniewski na mnie żadnego wrażenia nie robi i nie dostrzegłem u niego absolutnie żadnych pozytywów.

STRENG AND HONOR, SOLDIER! DYE WITH HONOR, BECAUSE IS'T INVASION IDIOT'S! WE WIN, I THINK, WE WIN...

Nie dajcie się zbałamucić Reniferowi. Głosujcie nie na reklamowe prostytutki, lecz prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju zespoły mające choć krztynę niepowtarzalności tudzież umiejętności idealnego współgrania z publicznością, inaczej wszystko spali na panewce. Na przyszłość - wybieraj z perspektywy przyszłościowej, dla późniejszego dobra narodu, chwilowo teraźniejszość utop w Warcie, nie - lepiej w Wiśle, ta chyba głębsza.

Zdaję sobie sprawę, iż art ten może być odbierany w dwojaki sposób. Jedni rzucą sugestię, że moje zdanie tworzy monolit z opinią publiczną i w żaden sposób nie chce się z tego wyłamać, ino ze mnie niekonformista jak z bicza strzelił, drudzy przyznają mi rację uważając moje poglądy za całkowicie słuszne. Wiecie, może i kiedyś nawet jakąś sympatię do tego gościa czułem, lecz w chwili obecnej z sympatii zrobiła się antypatia i wątpię, by kiedykolwiek się to zmieniło. Za bardzo kreuje swój wizerunek, a cały ten "Jestem jaki jestem, czyli jestem idiotą" (podtytuł Sly'a) pokazał jego prawdziwe oblicze. Dla kasy, bo kasa to jest coś, bo mieć kasę to być kimś... Wiem natomiast, że negować go będę po wsze czasy, czy komuś przypadnie to do gustu, czy nie. Adios!

SLY (Ewelinta Flinta, "Żałuję" - rządzi!!!)
amsport@o2.pl

Ps1. Ten art powstał tylko dlatego, że wygrałem już Ligę Mistrzów w Cm-ie Wisłą Kraków i brnę dalej - tym razem Ajaxem. Wygram - nowe teksty. Rodzi się nowa potęga!
Ps2. Taw, What can't i do to make you love me (more?)?
{Nothing. Nothing. Nothing because I love you so much that it's impossible to make our love stronger :).}
PS3. Ludzie się pytają, dlaczego na ślub zaproszeń nie wysłaliśmy, dlatego mówię właśnie teraz: bogaci jesteśmy co niemiara, więc gości i ze 400 mogłoby być, lecz postanowiliśmy skromnie się stołować i uczcić związek tylko w osobności świadków, którzy chcą pozostać anonimowi. (i niech mi tylko małżonka tego ps-a wytnie, to wtedy odetnę domowy tv na pół roku!:))
{Spoko, ma jeszcze mini TV w zegarku ;D.}