O CZYMŚ TAM, czyli...
o wszystkim, i niczym zarazem, czyli tak naprawdę o niczym z czegoś!

Historia "Big Pumby" & "Wielkiej Prawdy Jedynej Strzały"
& "Jay Jay Buma Buma"

Zaiste dziwna jest struktura mózgu. Pierwiastków na tablicy Mendelejewa. Elementów rakiety kosmicznej. Zaiste dziwna jest również i fabuła telenowel amerykańskich, całego okołopodobnego shitu bazującego nie tylko na kompletnie oklepanych wątkach, lecz ubytkach psychicznych starych rencistek, które notabene nagminnie wchłonięte w wir tamtejszych wydarzeń zapominają o Bożym świecie. Zaiste dziwne jest to, że wątki poboczne okazują się aż tak rozbudowane, wielokrotnie zagmatwane w sposób już dosyć kuriozalny i mało śmieszny, a drodzy państwo - na siłę to i ja potrafię wszystko. Hm, wzmożona niemożność tak twórców, producentów i aktorzyn, jak i komsumentów, daje dobitnie do zrozumienia człowiekowi, co to jest mącenie schorowanych i mocno przeciążonych juz mózgów absolutną tandetą. Plus zagadkami, jakże wywołującymi dwuznaczne konstatacje - jedni lubią, inni nie, i to z łaski swojej. :) Bo, drodzy państwo, czy Hildenia wyjdzie za Romea, a ten uderzy pasierbicę swojej matki? (całość nie trzyma się naturalnie sensu) Czy my, ludzie, umiemy rozwiązać coś z niczego? Coś naprawdę trudnego, wcale nie banalnego, iście poważnego i interesującego. Chciałbyś wiedzieć, nie? Wiedz więc - rozstrzygaj, decyduj, wymyślaj teorie spiskowe - byleby nie siedzieć bezczynnie. Bezczynnie - bezowocnie. Coś żarło, i żarło przez czas długi, by samemu zostać zjedzonym. Ja przepraszam bardzo, niemniej wydarzenia kulturalne w Polsce są już po prostu tak absurdalne, tak przekręcane, że na myśl przychodzi mi tylko jedno: Czy łaska pana Rywina oraz jego żołdaków pokroju ekscelencji master Michnika, z wielce wszystkowiedzącym i jakże błyskotliwym panem Nałęczem (oczywiste, że z pomocą Komisji Śledczej), takiego starego lisa jak ja na sztuczną kurę chcą nabrać?! Toż to ewidentnie skręcamy z wielkiej autostrady na piaszczystą szosę, w las, gdzie - jak wiadomo, zgubienie się jest równie proste co opinie pana "Jay Jay Bum Bum" Leppera. Bo, trza powiedzieć i nazwać rzeczy po imieniu, gubimy się powoli we własnej nieporadności, własnym kretynizmie, horyzoncie nonsensu czy ogłupienia, jeno szlifowaniu dotychczasowych wad, które zamiast niwelować, pogłębiamy, lecz na razie milczę o tym zawczasu.

Rywin - "Big Pumba", konstrukcja osobowości, bogactwa, machina i kościec układów w Polsce, wywija numer. I to zawijasami wywija. Byleby orła nie wywinął, jak tak wywijać będzie, bo wtedy wywijanie się skończy, i głupa rżnąć nikt mógł nie będzie. Michnik też bodajże udaje wdówkę niewidkę, cholernie zagubioną w świecie mediów, perswazji i manipulacji, siebie określa jako potencjalny atak burżuazji prasy, telewizji i radia, mąci, mydli, oszukuje, to mówi prawdę, to raz kłamie. I kłamie raz jeszcze, i myśli, że ludzie biorą jego skruszone alter ego na serio. Hm, ja się dziwię ludziom, bo zamiast wzajemnie sobie pomagać, stosują nieodpowiednie i nikczemne konszachty mające na celu osiągnięcie El Dorado własnych żądz tudzież interesów. Patrząc krzywym okiem na naszą "reprezentację" - świetne formacje iście posiadamy. Lepsze aniżeli Brazylia! Nie wierzycie? Proszę bardzo - niestrudzony pan Nałęcz, bramkarz łapiący golfowe piłki, gdy panuje ciemność (pewnie już go tak zaślepiła, że zagadki owej rozwiązać nie sposób), odznaczający się sokolim wzrokiem, dobrą posturą, idealny materiał na golkipera! Obrona - o, ja was proszę, tutaj nie, nie pan Rywin - pan Michnik, ot co! Defensywny! Kopie to, czego kopać nie ma, fauluje, choć nie powinien, sędziom tylko naraża, źle ustawia, i taktykę też złą obiera - fenomen szukania własnego sposobu na przetrwanie! Szkoda tylko, że strzela nie tam, gdzie trzeba - swojaki. Ja bym mu nawet i pensję podwójnie podwyżył za to, że strzela! Lepsze to na pewno niż bezczynne gibanie się od różnych obowiązków. Nie ma co, z taką defensywą przetrwać przetrwamy, ni to Jankesi nam nie straszni, ni Żółtki, jeno... my sami. A jeszcze bardziej argumentem przekonującym jest nasz wspaniały i jedyny w swoim rodzaju napastnik! Przełknąć proszę... Rywin! Niestrudzony w poczynaniach, kocha dzwonić, ileż czynność ową wykonywał - niezliczenie, do tego już sama godność obliguje go do dalszej aparycji swoich cech charakteru. Lew, no proszę, lwim pazurem jak zawalczy, tak uciekają wszyscy - bo śmiechu powstrzymać nie sposób. Mimo, iż lata już nie te, mózg dosyć pofałdowany, ba - chłopina myśląca, ewenement inteligencji! Tak, ewenement, na ustach dzieci do lat trzech - o równie adekwatnej wiedzy i umiejętnościach. Phi, to i nawet dziecko lepiej niektóre rzeczy wykona, nie zważając na ich stopień trudności. Czysty pomysł, jak i realizacji, tak wstępnego projektu. Nie to, co nasi współwładni, pachołki Czarnego Władcy, safanduły zapatrzone w korupcję, pieniądze i przyszłość interesów. Zaiste, jakże wspaniała to ekipa. Gdyby jeszcze do tego dodać jednego z głównych inicjatorów, prowodyrów, "królową pszczół" - miss Rapaczyńską, oraz jego ekscelencję Czażastego, wtedy mamy JUŻ NIE BRAZYLIJSKI, A POLSKI TASIEMIEC OPARTY NA REALITY SHOW!!!

Tak właśnie, stworzyliśmy sobie sami discopolowy szuter z plastikowymi prototypami, wyjątkową sztucznością, bez żadnego ładu i składu, którego esencją jest szubrastwo, nieczysta gra nieoparta na zasadach fair play, tylko pozyskiwanie łupów i konsekwentne odcinanie kuponów. Bo, moi mili, jeszcze dojdzie do tego, że Rapaczyńska będzie matką Rywina, ten bratem Michnika, a on siostrą Czarzastego - w naszym komicznym politycznym cyrkowym świecie możliwe jest absolutnie wszystko, co już poniekąd zostało udowodnione. Ja nie wiem, czy w kraju nie można żyć w harmonii i komitywie? Czy telewizja w tak osobliwy sposób musi manipulować ludźmi, a cała istniejąca otoczka jest jej przyporządkowana? Prawda jest taka, iż gdyby nie "wyższe sfery" i działalność mediów, wojny w Iraku nie przedstawiano by w taki drastyczny sposób. Prawdą jest jednak opinia, że naginanie faktów i dopieszczanie elementów czynią z poważnej sprawy sprawę śmiertelną. Cały ten Irak to przereklamowany dla mnie jest, i tyle - nikt mnie nie przekona, że jest inaczej.

Wracając do Polski, sprawy Rywina i czegoś tam jeszcze, paradoksem są natomiast nasze stosunki parlamentarne. Premier się żre z prezydentem, prezydent się żre z premierem, premier z ministrami, ministrowie ze swoimi ciotkami, wujkami, wójtami itp. Uh, módlmy się w intencji dziękczynno-błagalnej za to, że psy jeszcze nie wkroczyły, bo wtedy byśmy mieli dopiero ciekawe widowisko, ot co! Czarzasty w trzy minuty potrafi zadzwonić do bigg bossa Kwiatkowskiego, Kwaśniewskiego, własnej teściowej, jeszcze raz Kwiatkowskiego, i Rapaczyńskiej. Phi, i tak niewinnie, bowiem Kwiatkowski wykonuje trzynaście telefonów w minut raptem osiem - ponoć rozmawiając. Jedni dzwonią, inni odbierają. Jedni chcą gadać, inni dzwonią tylko dla zasady. I dzwoni każdy do każdego, kilkakrotnie, po trzykroć później zaprzeczając, iż nigdzie naturalnie nie dzwonili, oczywiste jest przecież, że billingi kłamią... Tu tylko "dryń dryń", a na meczu tenisowym kosmaty lew wręcza "Jedynej Prawdzie" - wodzowi czterdziestomillionowego plemienia, kartkę z opisem własnej niewinności. "Big Pumba Rywin" tłumaczy się więc "Wielkiej Prawdzie Jedynej Strzale", mimo iż jest osobą bardziej znaną i szanowaną na świecie, i tak wiedząc, że "Duża Strzała Jedyna Prawda" ma tutaj mało do powiedzenia i jest nieznaczącym pionkiem do zbicia na wielkiej kolorowej szachownicy. Patrząc na ten mało śmieszny spektakl człowiek tylko dochodzi do wniosku, że w tym kraju się żyć porządnie nie da, i basta! Ale, co ja wam mówię, wiecie przecież sami... Można by stwierdzić jednoznacznie, że tych naszych błyskotliwych polityków ogarnęło delirium, sami zaś mają abberację psychiczną vel sprawiają wrażenie wyraźnie obłąkanych, opętanych, o nadpodliwym wyznaczniku urojeń. Pieprzeni hipokryci, za przeproszeniem. Plus judasze, kabotyny, fałszywce, idioci, komedianci... :P Uh, a to zaledwie zalążek góry lodowej, którą właśnie miałem wznosić, lecz w porę się opamiętałem. :)

Tak pisząc ten króciutki felietonik naszła mnie pewna myśl. Zważywszy na to, że polski tasiemiec z ministrami włącznie (i instancjami wyższymi) powoli traci na popularności (choć Polacy skwapliwie trzymają rękę na pulsie i wciąż żądni są wieści o Rywingate), mam sposób na kasowy przebój wszechczasów, który uratowałby rodzimą kinomatografię. Wyobrażacie sobie film na motywach tej afery korupcyjnej? Kiedyś taki powstanie, nie oszukujmy się, w końcu to jedna z najpoważniejszych spraw w historii polskich mediów i na uwagę, bądź co bądź, zasługuje. Ach, widzę w myślach już tą kwestię w wykonaniu Lindy (w roli Nałęcza), chodzącego po rozjaśnionej sali w dziewiczy poranek, kiedy słońce niechybnie skręca oczy, nagle podchodzi do przesłuchiwanego Pazury (w roli Michnika) i z determinacją pełną nienawiści mówi:

- Brałeś, k***, czy nie brałeś?! Nie? A chciałeś k*** wziąć?!

Tak, poszlakami, doszliśmy do końca. Odpowiedź jest dla każdego inna. Co powie Pazura? Poczekajmy, poczekajmy... Na razie pozostaje nam ślęczeć nad telewizorem i oglądać nieporadność Komisji Śledczej, ni to zagadek żadnych rozwikłać nie mogą, ni to żadnych nowych wątków mogących pomóc w ewentualnym zwieńczeniu całej operacji, ni to się trzyma porządnie ładu i składu, a utworzenia monolitu wszak na razie nie widzę, ciemność zaślepia mi oczy. A media na pewno afiszować się będą indoktrynując "mamy nowe fakty w sprawie Rywingate" - nie wierzcie, prędzej Beckham z gracza fatalnego stanie się średnim, co jest raczej mało prawdopodobne.

SLY
amsport@o2.pl

Ps1. Zebrało mi się na pisanie tylko dlatego, że w Championship Managerze 01/02 kochaną Wisełką wreszcie awansowałem do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i gram z Romą, więc na następne teksty raczej nie liczcie, ten powstał tylko dlatego, że się nafaszerowałem wspomagającymi budulcami. :) Pewne jest jednak to, że jak wygram, to coś napisze - wszystko zależy od mojej drużyny... :P Wynagradzam tym artykułem moją nieobecność w poprzednim numerze i chylę się ku odpowiedzialności, zapewne Taw już szykuje drewniany młoteczek, by huknąć mocno w stół krzycząc "Skazany! 25 lat więzienia!"...

Ps2. Napisanie takiego banału jak ten tekst zajmuje człowiekowi aż 40 minut, zgroza Boska~!