Polskie seriale - polemika

Po przeczytaniu felietonu z nr 11 pt. "Polskie seriale" niejakiego Matysa, jakoś tak tknęło mnie do napisania do niego polemiki. Zapraszam do czytania.

Chciałbym zanalizować kilkanaście emitowanych obecnie polskich seriali.

No to let’s go. Chętnie ci pomogę! Hie, hie...

(...) możemy oglądać albo "Klan" albo "Plebanię". Oba seriale podobają się mi. Są o prawdziwym życiu (...)

Ho, ho, poczekaj, poczekaj...

"Klan" (...). Są w nim poruszane "życiowe" tematy. Nie ma tam zmyślanych, bezsensownych sytuacji. Po prostu to bardzo dobry serial. Wszyscy znają go bardzo dobrze, więc nie będę go dłużej opisywał.

No tak, oczywiście. A świstak siedzi, bo sreberka były kradzione. Widzisz ten czołg w moim oku? Ja również znam "Klan", chciałbym jednak troszkę więcej na ten temat napisać od Ciebie, drogi kolego. Tak więc po kolei. Jak już wspomniałeś, "Klan" emitowany jest już od ładnych kilku lat, w którym to czasie niby się zbytnio nie zmienił (chodzi mi tu mianowicie o jego konwencję, sposób przedstawiania zdarzeń, etc.), ale jednak kilka elementów uległo zmianie. Pierwszy i najważniejszy: serial stał się po prostu kolejnym, niepotrzebnym tasiemcem w każdym aspekcie. Która z rodzin przedstawionych w"Klanie" nie miała problemów? No powiedz, która? Ostatnio "luknąłem" sobie na kolejny odcinek i co widzę: Rysiek zdradza swoją żonę, Grażynkę! Przecież sto odcinków temu to było nie do pomyślenia... Ale w końcu przyszła i na niego kolej. No bo kto w rodzinie Lubiczów nie zdradzał lub nie był zdradzany? Mieliśmy oddającą się innemu facetowi Elę, mieliśmy doktora Lubicza, mieliśmy także Jacka-bankowca. No to czemu nie Rysiek? Już widzę zamysł osób piszących scenariusz: A co tam będziemy kolejny raz przedstawiać problemy finansowe w tej rodzinie. Bądźmy na czasie, zróbmy z nich rodzinę patologiczną! Szanowny Adamie, skąd ci do głowy przyszedł pomysł, że "Klan" jest życiowy? Może i kiedyś był (po pierwszych trzydziestu odcinkach...), ale teraz? Wątpię, czy jakakolwiek rodzina, niekoniecznie polska, ma tyle problemów, co rodzina Lubiczów... Na nich to spadło chyba jakieś fatum! Weź powiedz, kiedy oni zaznają szczęścia? Aha, jeszcze jedno, dziwię się ludziom, że oglądają takie rzeczy, jakby nie mieli dość swoich problemów... A może w ten sposób czują się bardziej dowartościowani? Zaiste, niezgłębione są zakątki ludzkiej psychiki... - Ale żem zwrot ułożył, ho, ho...

"Plebania" miała być następcą "Klanu", teraz jego zmiennikiem.(...) Moim zdaniem "Plebania" to dobry serial, ale odbiegający poziomem od "Klanu".

No i tu oczywiście muszę wtrącić swoje t r z y c e n t y [A co, wchodzimy do Unii:)]. Plebania, zakrystia, czy jak mu tam. Cóż za wspaniały serial... Jakiż on cudowny... (tu u autora tekstu pojawia się ironiczny uśmieszek). Człowieku, przejrzyj na oczy. Jeżeli "Plebania" jest dobrym serialem, to morderstwa są wspaniałe... Facet, przecież ten serial tak ocieka tandetą, że gdy patrzę na te cud-miód scenki z niego to mi się przedwczorajszy obiad przypomina! "Dobry serial" - wspaniały epitet, normalnie brak mi słów... Twój felieton był sponsorowany, czy co? A może należysz do grona tych staruszek (nie ubliżając nikomu), które podniecają się na myśl, co to będzie się działo w kolejnym odcinku "Plebanii"? Tak a'propos samego serialu i jego otoczki - już widzę producentów, gdy zastanawiają się, jaki by tu wymyślić nowy serial. I wpadają na genialny pomysł. Przecież nie mieliśmy jeszcze tematyki religijnej? To będzie miało oglądalność. Wiadomo, kraj katolicki, wszyscy się na to złapią, bez znaczenia, czy będzie tandetny, kiczowaty, czy nie... Zresztą, co ja się tu będę rozwodził, przecież każdy dobrze wie, że telenowele z reguły są tylko po to, aby przyciągnąć łatwowiernych widzów do ekranu. Ale za jedno polskie tasiemce mogę pochwalić: Nie ma tu zjawiska powszechnie spotykanego w serialach brazylijskich czy meksykańskich, a mianowicie – miłości ponad wszystko! Jak ja kocham dialogi typu: - Ach, kocham cię Fernando! Czy ty też mnie kochasz? – Tak, ja też cię kocham. Chcesz się ze mną ru**ać? – Ależ oczywiście, wszystko dla ciebie. Po czym mamy scenkę, gdy już jest po wszystkim. Oczywiście: Partnerka leży przykryta praktycznie cała (oprócz głowy i rąk) kołdrą, a partner przykryty do pasa. Dobrze, że polscy producenci oszczędzili nam widoków tego typu... Po tej małej refleksji przechodzimy dalej:

Serial "Lokatorzy" też jest pewnie wam znany. Choć nie grają w nim jacyś wielcy aktorzy, to serial wciąga.

{Oj, polemizowałabym. Nie, nie z tym, że wciąga, raczej z tymi aktorami. Siudym to dość znana postać, podobnie jak partnerująca mu w serialu Ewa Szykulska.}

Jak ja lubię Tawanannę (jakby co, to nie jest żadna forma podlizywania się, nie mam zamiaru podpadać Slay’owi, hie, hie). Ewy Szykulskiej nie "znajesz"? Cóż ty? Muszę przyznać, że serial także i mnie się podoba. Chociaż ma kilka drobnych mankamentów. Jednym z nich jest niewątpliwie głos jednej z głównych bohaterek "Lokatorów". Nie powiem kogo:). Jakoś nie mogę tego ścierpieć, po prostu drażni mnie. Choć to jest tylko i wyłącznie moje osobiste zdanie. Wiem, że nie wszyscy mają takie odczucia. Niedawno moja kumpelka powiedziała, iż głos tej pani dodaje jej uroku... Jeżeli tak, to ja już nic nie mówię (sorki, piszę)... Ale według mnie to dodaje jej uroku takiego, jak dziecko samotnej dziewczynie (To może niezbyt dobry, przykład, ale "cuś"). Kolejnym problemem filmu jest, a jakże by inaczej: pan Milowicz. Mnie ten aktor w ogóle nie przekonuje. On ukończył szkołę aktorską? Coś nie chce mi się wierzyć... Te jego teksty, a raczej sposób wysławiania się przyprawia mnie o mdłości. Kiedyś tam wydał swoją pioseneczkę, chcąc pokazać, jaki to z niego macho. I co? G**no - żadnej popularności na tym nie zrobił. To brzmiało prawie jak disco polo... Chociaż temu to chyba nic nie może dorównać:). Zresztą, nie miałem skupiać się na aktorach, tylko na filmie. Aha, informacja z ostatniej chwili, serial zmienił nazwę i od niedawna (gdy to czytacie już nawet czterech miesięcy) został przemianowany na "Sąsiedzi".

{Exactly, choć pozwolę sobie na małe uściślenie - tak ochrzczono jeden wątek serialu, ten z Bogackimi.}

(...) Na Dwójce jest emitowany już od kilku lat serial "Złotopolscy". Kiedyś go oglądałem, ale teraz jest tak naiwny, że gdy go tylko zobaczę, przełączam kanał.

Dziwne... A nawet bardzo. Piszesz, że nie oglądasz serialu, ponieważ jest bardzo naiwny. A przed chwilą mogliśmy przeczytać, jak to chwalisz "Klan", który w moim mniemaniu jest jeszcze naiwniejszy od "Złotopolskich". Ale tu musze przyznać Ci "troszeczkie" racji. Serial z każdym kolejnym odcinkiem jest coraz gorszy, sytuacje, które odgrywają aktorzy. są coraz głupsze. Scenki są jakby wciskane na siłę, tylko dlatego, aby ludzie włączali telewizor na te bzdety (tu trzeba dopisać, że niestety jest tak praktycznie w każdym, nie tylko polskim, serialu...). Może sytuacja uległa zmianie, bo telenoweli tej już dawno nie widziałem na oczy, ale wszystkie znaki na niebie dają znać, że do sytuacji takiej niestety nie doszło.

Kilka miesięcy temu był też emitowany serial na podstawie powieści Sapkowskiego "Wiedźmin". Film ten jest podobny do książki.

Ooooo... Film podobny do książki. Ciekawe. Jak dla mnie tylko z nazwy. Możliwe jednak, że książki nie przeczytałeś i piszesz takie pi***oły. Film do książki jest tak podobny jak ludzie do psów. W końcu też są ssakami, he, he. Więcej nie napiszę, bo brak mi słów na takie podejście do tematu.

Wiele rzeczy jest niezrozumiałych, ale akcja jest szybka.

Co ty, jakiegoś erotyka opisujesz?:). Teraz dokładnie widać, że książki nie czytałeś (albo czytałeś kompletnie bez zrozumienia tekstu...). Gdybyś przeczytał tę powieść Sapkowskiego, to zapewne byś zrozumiał, o co w tym biega. Tutaj mały apel dla autorów seriali: Upraszczajcie je maksymalnie, jak tylko się da, bo widać nawet ludzie żyjący na tym kochanym świecie co najmniej kilkanaście lat (jak mniemam) nie potrafią zrozumieć fabuły.

Choć "Wiedźmin" nie może się równać ze "Sforą", to i tak był niezły.

Ludzie, ratunkuuu! Jak można porównywać "Wiedźmina" do"Sfory"? Przecież to kompletnie dwa odmienne gatunki filmowe! Skąd ty się urwałeś, facet? Tu powtarza się ta sama sytuacja, która miała miejsce, gdy pisałeś o podobieństwie książki do serialu. O, może masz inny tok rozumowania. Może nawet go przedstawię: "Wiedźmin" to serial i"Sfora" to serial, więc mogę je spokojnie porównywać. Zaprawdę powiadam wam, doskonałe to rozwiązanie...

"Kasia i Tomek". (...) Serial jest moim zdaniem doskonały i wyprzedza wszystkie seriale komediowe z Polski.

Na temat "Kasi i Tomka" chciałbym, w przeciwieństwie do ciebie, drogi Adamie, napisać więcej. Jedziemy. Serial rzeczywiście kiedyś był bardzo dobry, ale teraz, w moim przekonaniu, coraz bardziej schodzi na psy. Scenki już nie śmieszą tak, jak kiedyś. Brak im po prostu polotu. Owszem, kiedyś to może było śmieszne, ale teraz zaczyna zatracać swój klimat. A dlaczego? Prosta sprawa. Niegdyś (a dokładniej w pierwszej edycji serialu) prawie każda scenka powodowała uśmiech na twarzy i to przez cały czas jej trwania. Teraz (druga seria) każda akcja jakoś tam sobie przebiega - przeważnie w ogóle nie jest to zabawne - aby zakończyło się to wszystko puentą. Co najgorsze, puenty te czasami w ogóle nie bawią. I co powstaje? Tu powiem bardzo prosto: powstają epizody w ogóle nie bawiące, a wręcz zachęcające do tego, aby zmienić kanał! Po obejrzeniu każdego odcinka I edycji, zawsze odchodziłem od TV naładowany pozytywną energią. A teraz jest tak, jakbym oglądał kolejną, nic nie wnoszącą do mojego życia telenowelę. Ale nie jest aż tak źle, jak by się mogło wydawać. Na szczęście, niektóre epizody potrafią rozbawić, i jednak coś do tego serialu przyciąga.

{Tu pozwolę się wtrącić. Kiedy po raz pierwszy przeczytałam ten tekst (ech, 25 kwietnia... trochę sobie biedny poczekał, ale tak to jest jak się ma bałagan w mailach...) chciałam od razu pisać polemikę. Teraz, niestety, muszę przyznać częściowo rację - choć "Kasia i Tomek" to ciągle dobry i zabawny serial, to jednak emitowanym obecnie (7 czerwca :)) odcinkom daleko do tych z pierwszej serii. Mam wrażenie, że powodem jest drobna zmiana konwencji - pierwsze odcinki to niepowiązane ze sobą skecze, teraz jest niby ponownie, ale pojawiła się jakaś fabuła i zdarza się, że kolejne odcinki nawiązują do siebie. Według mnie zupełnie niepotrzebnie.}

Drugim serialem jest "13 Posterunek". (...) Serial, choć już kilkukrotnie emitowany, jest zawsze śmieszny i zabawny.

Ja bym tak nie powiedział. Niektóre żarty występujące w tym sitcomie (tak to chyba można nazywać) {Z całą pewnością :). To wręcz klasyka polskiego sitcomu :).} po prostu są beznadziejne, bez jakiegokolwiek polotu, nieśmieszne, banalne, absurdalne w bardzo negatywnym tego aspekcie, idiotyczne itd. Pazura, choć niewątpliwie jest znakomitym aktorem, w tej roli kompletnie mi nie odpowiada. Robi z siebie idiotę. Te nieudolne próby naśladownictwa Jima Carrey’a są deprymujące (dla niego, jak mniemam, chociaż...), infantylne i banalne. Aktor dużo traci na tej roli. Nie powiem, żeby to było jakieś tam poniżenie, w końcu każdy aktor musi się z czymś takim liczyć. Ale od tej żenady po prostu chce mi się "haftać"... Aleksandra Woźniak w swojej roli również nie ma możliwości wykazania swojego, o ile go posiada, intelektu. Tak jak jej kazał reżyser, to zagrała słodką idiotkę do tego stopnia dobrze, że aż nie chce się wierzyć, iż takową nie jest w normalnym życiu. Ta rola również mi się nie podoba, a to z prostego powodu - dosyć już mam słodkich blondynek w prawdziwym świcie. Nie mam zamiaru oglądać ich także w telewizji... No i został pan Perepeczko, który niegdyś, trzeba przyznać, świetnie grał Janosika (widziałem parę odcinków), ale to, co wyczynia w serialu, woła o pomstę do nieba. Po co on tam gra? Nie wiem, czyżby był tak gł... niemądry, aby w ten sposób zszargać sobie opinię? Może teraz panuje na coś takiego moda (np. Boniek)? Serial to według mnie kompletne dno. Nie znajduję (no może poza kilkoma epizodami, które były jednak bardzo zabawne – Pier Dzący – he, he) w nim nic, od czego można by zrywać boki od śmechu. Tu chyba się naraziłem bardzo wielu ludziom, ale wybaczcie - to tylko moja opinia. Troszkę tolerancji, w końcu każdy może mieć swoje poglądy.

(...)"Samo życie" to nazwa gazety, wokół której skupia się cała akcja. Mnie ten serial nie przekonywuje, ale gdy nie ma nic ciekawszego, mogę go obejrzeć.

Człowieku, mam dla ciebie propozycję. Załóż sobie "FunClub" dennych seriali. Jeśli zabraknie kandydatów do członkostwa, w co wątpię, to mogę do Ciebie przesłać kilka moich koleżanek, one też takie sprawy lubią... Dobrze, że nie wszystkie takie są. Chyba za bardzo od tematu żem odbiegł, więc postaram się podążać do sedna sprawy. "Samo życie", a inaczej, według mnie, samo g**no, to jeden z najgorszych seriali, które zostały wyprodukowane przez Polaków. Od telenoweli owej aż na kilometr cuchnie tandetą! Ludzie, jak można to coś oglądać! Toż to kompletna amatorszczyzna! Poczynając od aktorów, a skończywszy na realizacji. Panowie producenci, ja bym tam zagrał wiele lepiej... Nie żeby to była jakaś propozycja:). A ten co gra inwalidę... Ludzieeeeee!!! Brak mi słów. Gdy widzę zajawki tego serialu, to normalnie mi się całego Polsatu odechciewa. I te chamy, nie dość, że zbijają niezłą kaskę na oglądalności i reklamach, to jeszcze wytyczyły sprawę sądową jednemu z moich ulubionych raperów - Owalowi. Mam nadzieję, że sprawę przegrają, bo bym się chyba załamał. I to wcale nie jest powodem mojej nienawiści do serialu. Zresztą, nie zamierzam się nad nim pastwić. Przejdźmy dalej.

(...) "Świat według Kiepskich". (...) Niektóre odcinki są po prostu rewelacyjne, ale są i odcinki beznadziejne.

Jestem zmuszony potwierdzić. Nic dodać, nic ująć. Może jeszcze napiszę tylko, że kiedyś (powiedzmy pierwsze trzydzieści odcinków) serial był o wiele bardziej śmieszny, aniżeli ma to miejsce teraz. W tej chwili dokładnie widać, że kolejne odcinki wymyślane są na siłę. Zresztą zarzucałem to także"Kasi i Tomkowi". Ale tak to już przeważnie jest, że bardzo ambitne początkowo seriale komediowe powoli zatracają klimat i coraz mniej bawią. Niestety.

Kolejnym serialem jest "AS" (...)

Asa nie oglądam (a raczej nie oglądałem). Dlaczego? Proste - brak mi cierpliwości na kolejne TAKIE produkcje...

"Miodowe lata" - kto nie zna tego serialu...

- Ja, ja. Ja nie widziałem. - wyrywa się ktoś z widowni. Jednak szybko go uciszono. Niech spoczywa w pokoju (he, he).

(...)

Chwila zadumy...

No dobra, możemy zacząć."Miodowe lata"- według mnie bezsprzecznie najlepszy polski serial komediowy. Oglądając go nie możemy nie mieć szeroko rozdziawionej paszczy. Aktorzy poprzez swoje wypowiedzi, zachowanie, gesty, są po prostu genialni. Dialogi są wyśmienite. Po prostu potrafią rozbawić do łez [nie żebym tak łatwo się wzruszał:)]. I te ciągłe aluzje na temat otyłości pana Karola po prostu rozbrajają. I nawet mimo tego, że cały czas są o tym samym, to ciągle powodują uśmiech na twarzy. Nie to co nieumiejętność wysławiania się Waldusia ze"Świata według Kiepskich". Serial, mimo tego, że w ramówce Polsatu "siedzi" już dosyć długo, trzyma naprawdę wysoki poziom. Chwała reżyserowi, scenarzystom, aktorom i Bóg wie jeszcze komu, za to.

{A teraz ciekawostka - wiecie, że niewiele brakowało, by wstrzymano produkcję kolejnych odcinków właśnie "Miodowych lat" (żeby nie było wątpliwości - nie chodzi o "Samo życie" :)). Kiedyś zresztą chyba wspominaliśmy o tym w kąciku... I gdzie tu sprawiedliwość na tym świecie?}

Następnym serialem komediowym na antenie Polsatu jest "Szpital na peryferiach".

Mała poprawka. Serial nie nazywa się tak, jak podałeś. To "Szpital na perypetiach", co jest, choć trzeba przyznać dosyć nieudolnym, pastiszem właśnie "Szpitalu na peryferiach".

{Bravissimo! Czekałam, czy ktoś zwróci na to uwagę :). Masz ode mnie nagrodę w wysokości 1,99 zł. Prześlę pocztą jak się uzbiera 1000 zł :).}

(...) Nie jest zabawny. Taki sobie.

Bardzo lekko powiedziane. On jest żałosny! Nic więcej na ten temat nie napiszę. Już nie będę podpadał producentom tego, nie przymierzając, kompletnego chłamu:(.

Wolę pooglądać inne filmy niż to.

Np."Plebanię"? To lepiej nie włączaj telewizora.

Tekst oryginalny: Matys
adam-matysiak@wp.pl


Polemika: Mariooshewek
mariooshewek@o2.pl

Ps. Ludzi, którzy wierzą, że nie jestem taki zły, proszę o reakcję: mariooshewek@o2.pl.
Ps.2 Dziękuję za uwagę. NaRa.