Pokemony

Hey, nie będę pisał o Pokemonach w sensie czy są dobre czy złe :), wolę napisać o tym, jak ja bym się czuł w roli głównego bochatera, Asha bodajże. Otóż, szczerze mówiąc, nie pasowałoby mi biegać po Japonii jak (cenzura) z jakimś żółtym chomikiem na ramieniu, który ma w sobie tyle prądu co elektrownia. Podłączyłbym go do laptopa albo do komputera i nie musiałbym martwić się o rachunki za prąd :D.

Ale zastanówmy się nad samym bohaterem. Oglądałem dość dużo odcinków tej bajki, ehh... Siostra i wideo :). Nie spotkałem w odcinku rodziców Asha, Misty i Broka. Szczerze mówiąc wątpię, czy moi rodzice zgodzilibysię, abym wyruszył w Polskę z trojgiem przyjaciół i jednym chomikiem robiącym za elektrownie. Poza tym niektórzy wykorzystywaliby Pokemony do innych celów. Hehe :) Pikachu mógłby nie jeden bank obrabować :).

Kolejną sprawą są właśnie same Pokemony - gdybym był jednym z nich, nie chciałbym walczyć z nikim (Make Peace :)). Dlatego śmiem stwierdzić, iż Pokemony nic ciekawego nie wnoszą do psychiki dziecka, no, może jak walczyć tymi stworkami.

Poza tym moja mama, pracując w szkole, zrobiła ankietę: "Co ci się podoba w Pokemonach". Prawie 60% dzieci odpowiedziało, iż w Pokemonach nie ma szkoły. :( Ciekawy jestem jeszcze jednego - Ci Japończycy muszą się nudzić, skoro wymyślili ponad 150 pokemonów. Ehhh..... Szkoda tylko, że nie przewidzieli... sensownej fabuły, choć z drugiej strony, nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło, na przykład Policjantka Jenny :D, Siostra Joy :))). W każdym razie, JA nie mogę strawić tego żółtego coś. Wolę już Sailor Moon.

Z Japonii dla AMTV
Silverfox
silverfox@hoga.pl