PEPSI - czyli to, co tygryski lubią najbardziej

Jako że jest to moja pierwsza recenzja reklamy, zacznę od najlepszych produkcji, a do tych na pewno zaliczają się reklamówki PEPSI. Ponieważ tę, którą opiszę, ostatni raz widziałem dość dawno, dlatego mogą pojawić się pewne nieścisłości, za które z góry przepraszam.

Jeszcze przed pokazaniem reklamy właściwej, w telewizji można było zobaczyć jej zapowiedź. Nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że dowiadywaliśmy się z niej, że za chwilę do Saloonu:-) wejdzie grupka mężczyzn. Jakich - dokładnie nie wiadomo, bo widać tylko ich zarys. Powiem wam, że nie mogłem się doczekać kontynuacji, ale w końcu ją ujrzałem ;)

Nie wspominałem jeszcze, gdzie dzieje się akcja, ale i tak wszyscy pewnie wiedzą, że na Dzikim Zachodzie (bo spot stylizowany jest na western). Tak więc widzimy tych chłopków, co do "baru";-) wchodzą i co stwierdzamy? Tak, że te twarze jakby znane:) I rzeczywiście, następne ujęcie pokazuje Davida Beckhama wypowiadającego bardzo skomplikowaną kwestię: "Pepsi". Na (nie)szczęście dla zawodników Manchesteru United (bo to oni wchodzili, jakby ktoś nie wiedział;)) w pomieszczeniu przebywają już najlepsi piłkarze świata! Tak, nie mylicie się, ponieważ wypoczywają tam piłkarze klubu, którego nazwa zowie się REAL MADRYT (dla mnie bezapelacyjnie najlepszy team na świecie!). Wszyscy poubierani są w kowbojskie stroje, to jest: płaszcz i kapelusz i inne "gadżety";-). Jakby powiedział komentator: "Sensacja (tu: pojedynek - przyp. autora :-)) wisi w powietrzu". Ale nie uprzedzajmy faktów ;). Posłuszny barman rzutem ślizgowym posyła z drugiego końca lady butelkę Pepsi do zamawiającego. Lecz nie dane jej (butelce) było zostać opróżnioną przez, uważanego (bynajmniej nie przeze mnie) za najprzystojniejszego piłkarza, Beckhama, gdyż Pepsi przechwytuje Iker Casillas (bramkarz Realu - to tak na wszelki wypadek ;-)) Akcja przenosi się na zewnątrz: lekko zakurzoną piłkę (ale taką pasującą do klimatu) arbiter kładzie przed pomocnikiem Manchesteru. Jedenaście metrów przed nią stoi skupiony Casillas. Cisza. Ponieważ Beckham wie, że nie strzeli :) ucieka się do sztuczki, a mianowicie gwiżdże, po czym stojący nieopodal qń :-) kopie piłkę, która wpada w okienko (dosłownie:)) Zawodnicy MU cieszą się niezmiernie, bo wygrali Pepsi, a załamany bramkarz nie może uwierzyć w to, co się stało. Ja sam miałem już iść po sznur, by porażkę przyjąć;-), ale to jeszcze nie był koniec. Oto z zakładu fryzjerskiego (do niego wpadła piłka) wychodzi... nie, nie wściekły fryzjer z brzytwą ;), ale... tak, tak, tak Roberto Carlos!!! Najlepszy (według mnie i miliony innych kibiców) Piłkarz Na Świecie!!! Po jego minie widać, że przerywanie mu golenia głowy nie może się dobrze skończyć. Jedną ręką podrzuca piłkę, a drugą po chwili zrywa płaszcz i naszym oczom ukazuję się w pięknym, białym stroju klubowym Realu. Ciekawi co dalej? A dalej... nic! Na tym się kończy, choć nie do końca :) W polskiej TV nie widziałem, ale na jakiejś zagranicznej stacji pokazali ciąg dalszy. Niestety nie obejrzałem wszystkiego, ale zobaczyłem, jak Roberto Carlos kopie piłkę (a potrafi to zrobić, oj, potrafi). Jak zwykle "łaciata", po strzale tego piłkarza, szybuje z ogromną prędkością i trafia w uciekającego na koniu w oddali Dawidka!

Czas na podsumowanie: spot jest genialny, utrzymany w klimacie dobrego westernu, ze znakomitą obsadą (Raul Gonzales, Fernando Hierro, Luis Figo, Zinedine Zidane i inni naprawdę świetni piłkarze) i fantastycznym pomysłem na akcję. Na pewno z prawdziwą przyjemnością oglądali go kibice piłarscy, a co do innych to też chyba nie narzekali, bo gra piłkarzy jest bardzo dobra {I to nie tylko na boisku :)}. Ocena może być tylko jedna: 6+/6 plus znak jakości Q;).

Rafałek
xfiles1@go2.pl

PS. Hala Madrid!
PS2. Real Madryt wyeliminował Manchester United w ćwierćfinale Ligi Mistrzów!
PS3. Przepraszam, jeżeli w przynudzałem w tym (chyba) przydługawym tekście! A zresztą kogo ja przepraszam, przecież i tak nikomu nie będzie się chciało tego czytać:)
PS4. Uważajcie na (zd)radzieckie qnie!
PS5. Podczas pisania słuchałem... tak jest: zespołu QUEEN! (przy okazji: GOD SAVE THE QUEEN!).