Krótko o tegorocznej Eurowizji

Tegoroczny festiwal Eurowizji - wszyscy o tym wiedzą, albo i nie - odbył się 24.V w Rydze. Może na początek o zmianach w regulaminie festiwalu. Od przyszłego roku będzie on imprezą dwudniową. Pierwszego dnia odbędą się kwalifikacje. Nie będą musiały uczestniczyć państwa, które w tegorocznym koncercie zdobyły do 15 miejsca. Drugiego dnia odbywać się będzie koncert finałowy z obecnością tych, którzy zakwalifikowali się "z baraży" oraz tych, którzy uczestnictwo zapewnili sobie już w tym roku.

Naszym reprezentantem był "czerwonowłosy" Michał i jego kapela "Ich Troje". Na kilka tygodni przed samym koncertem na łamach pewnej komercyjnej telewizji, o której część mówi, że jest najlepsza, wokalistka Justyna zapowiedziała,że Eurowizja będzie jej pożegnaniem z zespołem - o którym reszta muzyków dobrze wiedziała, tylko nie chciała o tym głośno mówić. Obecnie wiadomo już, że wokalistkę Justynę Majkowską zastąpi nasza sąsiadka zza zachodniej granicy – niejaka Eli, z którą "Ich Troje" startowało w eliminacjach do germańskiej edycji krajowego finału Eurowizji. Ale ja tu o jakichś Niemkach, a my jesteśmy w Polsce (pardon, w Rydze)...

Jak zazwyczaj, w koncercie udział wzięło około 25 zespołów. Mą uwagę przykuło szczególnie kilka ekip. Atrakcyjna blondyneczka z mroźnej i lodowatej Islandii, typem urody przypominająca nieco wszystkie te Shakiry i inne Britni - o tym urodziwym dziewczęciu można by powiedzieć chyba wszystko za wyjątkiem tego, że umiała śpiewać, ale ja się nabrałem. Mnie wokalistka z Islandii przypadła do gustu, i gdyby nie koniec karty na telefonie, pewnie bym nawet za nią zagłosował :-). Przedstawiciel Austrii – podobno znany tam kabareciarz kpiąc w swej piosence z koncertu Eurowizji i tak zajął miejsce wyższe niż "nasz" Michał. W ciekawym (czytaj: zredukowanym do niezbędnego minimum) stroju wystąpiły też Chorwatka. Uśmiechnąłem się. gdy zobaczyłem na scenie izraelskie tancerki, ale szybko przyszło opamiętanie. gdyż duch Dany International wisiał gdzieś w powietrzu... Zwyciężyła piosenka turecka - w moim odczuciu nijaka, bo jedyne, co z niej zapamiętałem, to taniec brzucha wokalistki (w dodatku niezbyt urodziwej!). Druga była Belgia, a dopiero trzecie - faworyzowane przeze mnie TATU z Rosji, które zapewne "musiało zostać" skarcone za grymaśną postawę podczas konferencji prasowych i prób. I zostało, kamery unikały zbliżeń pokazując artystki z daleka, gdzie prawie nic nie było widać. Wszyscy obawiali się, że Rosjanki zrobią koncert "z momentami". Momentów nie było (niestety?:)), ale i tak Julia i Lena bardziej zasłużyły na Grand Prix niż "wokalistko-tancerka" z Turcji.

Osobiście byłem ciekaw, jak wypadnie przedstawicielka Francji. {Zlotto specjalizuje się w piosence francuskojęzycznej :) - przyp. Taw.} Była nią bliżej mi nieznana piosenkarka. Chyba nie tylko ja o niej nie słyszałem, bo zdobyła tylko kilka symbolicznych punktów. Domyślam się, że gdyby wystąpiła niezwykle popularna w Europie Alizee (np. "Moi Lolita" ale i kilka innych), czy nawet robiąca ostatnio we Francji karierę Natascha St.Pierre ("Nos rendez-vous") {Jej to z kolei ja nie znam :).} wynik dla reprezentanta Francji byłby bardziej korzystny. A tak ...

Na zakończenie oficjalne wyniki: Turcja i wielbłądzia muzyka pierwsza, Belgia druga, Tatu trzecie, a "Ich Troje" siódme. Jest to bardzo dobry wynik, zważywszy na to, że w poprzednich edycjach było duuuuużo gorzej, a punkty które zdobył zespół (a było ich 90!!!) starczyłyby, by obdzielić nimi reprezentantów Polski z (zapewne) 3 ostatnich lat. Piosenka, która śmiało mogłaby być hymnem promującym integrację europejską, podbiła Europę!

Zlotto
zlotto@interia.pl