Mój własny "Bik Brader"
Zupełnie nie opłaca mi się oglądać Big Brothera czy Baru. Wszystko to mam, kiedy wychodzę do ogrodu i rozglądam się po innych domostwach. Po lewej pan A. - zakłada pułapki na grupkę chuliganów, którzy bezczelnie niszczą jego dom. Po prawej mamy codziennie kolejne libacyjki - po jednej z nich na przykład do mojego domu wszedł bez pukania jakiś pan B. i zaczął coś chrzanić, dlaczego jeszcze nie ma śniadania (serio!)... Myśleliście, że za ogrodem - z przodu - nie mam sąsiadów? Ooo, jesteście w błędzie. Za moim ogrodem mieszka pani C., która twierdzi, że ma dostęp do umysłów innych ludzi :). Nie wiem, czy należy do jakiejś sekty, lecz mówi dokładnie jak ich członkowie. To już chyba wszyscy uczestnicy Mojego Mega Bik Bradera :) Został jeszcze tylko Bik Brad, którym zostaje pan D. - waży około 200 kg i cały czas czepia się dosłownie wszystkich, poczynając ode mnie przez panią C aż do pana A. To po co w ogóle oglądać telewizję?
Avistak
avistak5@wp.pl