W odpowiedzi na artykuł Sonica "Trzy prawdy, czyli słowo dla wierzących"
napisałem odpowiedzi na jego pytania. Mój art nie ma na celu pytać jak w większości
przypadków, lecz dawać, wg mnie wysoce prawdopodobne i mocno przemyślane,
lecz nadal tylko teoretyczne odpowiedzi.
Ja znam odpowiedź na pytanie odnośnie kolorów skóry i zaznaczam, że nie
jestem wierzący. Zato wierzę w naukę, dlatego znam odpowiedź na Twoje
pytanie.
W liceum na biologii przerabia się taki temat: genetyka. Dowiessz się na nim,
że biały czlowiek wcale nie musi mieć tylko i wyłącznie białych genów. W
zestawie genów znajdują się tak zwane geny dominujące i podrzędne. Powiedz
mi dlaczego tak dużo bialych ludzi ma czarne włosy? Ponieważ są w istocie
mieszańcami ludzi białych i czarnych i za ich skórę są odpowiedzialne geny
białe (dominujące) a za włosy czarne (także dominujące). Istnieją włąsciwie
tylko dwie (a przynajmniej tyle znam ) rasy białe - aryjska i nordycka, reszta
jest mieszana.Ale zgodzę się, że dwa osobniki czyste rasowo nie są w stanie
stworzyć tak po prostu kilku ras. Jak wiadomo okres najwięksych zmian
ewolucyjnych nastąpił, gdy człowiek dotarł do Indii (tam wyewoluował człowiek
czarnoskóry).
Jeśli chodzi o pytanie: dlaczego Bóg miałby stworzyć muzułmanina czy
buddystę a następnie ukarać go za swą wiarę to ja tłumaczę to sobie tak:
Załużmy, że Bóg istnieje. Tworzy on świat a następnie ludzi (pomijamy
wszelkie, bzdurne biblijne procedury). Jak sama Biblia mówi Bóg podzielił
ludzi na różne kultury, aby już nigdy nie potrafili się zjesnoczyć przeciw
Niemu (patrz wieża Babel). Dał im inne języki, kultury itp. Jednak, skoro
ludzie podzielili się na różne kultury to Bóg musiał się przystosować sam
do swego zarządzenia. Grekom i Rzymianom nie podobało się mieć jednego boga,
więc Bóg objawiał im się w postaci całej armii bogów. Prościej rzecz
ujmując Bóg objawiałby się różnym kulturom w taki sposób jaki ludziom
przynależącym do tych kultur najbardziej by się podobał. Bzdura? Nie. Jeśli
hindusi i Żydzi wierzą w różnych bogów to dlaczego przesłania jakie ślą
ze sobą ich religie są tak do siebie podobne? Bo wierzą w jednego i tego
samego Boga. Jak to piszę to sam zaczynam się przekonywać do istnienia Boga:)
Co do legendarnych artefaktów, to już inna sprawa. Może to wyglądać
absurdalnie, ale moja poprzednia teoria zostanie tutaj pogięta. Teoria numer 2
mówi, że bóstwa pochodzą od istot pozaziemskich. Te też mogły się
"objawiać" różnym kulturom w różny sposób, ale świata na pewno
nie stworzyły. Za to dały nam kilka "złotych kluczy" jak to nazwał
Erich von Daeniken. Mowa o takich przedmiotach jak graal, złote runo, złote
jabłko z ogrodu kogoś tam, które Herakles musiał z niego wykraść, tablice
praw i jeszcze parę innych. Wg mnie artefakty te nie mogą zostać przypisane
do żadnej z religii. Są one kluczem do "teorii ostatecznej", która
wyjaśni wszystko (proszę nie pytać jakie "wszystko").
Prawdopodobnie graala i tablice praw ostatnio widzieli templariusze.
Prawdopodobnie to przez te artefakty zostali rozwiązani i w większości
skazani, poniewż wiedza do jakiej uzyskali dzięki nim dostęp, dawała
podstawy do zaprzeczenia sensowi istnienia instytucji kościelnej. Zakon stawał
się z czasem zakonem nie chrześcijańskim lecz jakby to nazwać... naukowym.
Jako pierwsi stworzyli sieć banków w całej Francji, przez dwa stulecia
wybudowali ponad 2000 zamków i fortec, i kościołów, podczas gdy katedra w
Madrycie nie została ukończona do dziś (dacie wiarę, że zrobili to bez
odpowiedniej wiedzy?). Podejrzewam, że wielu głęboko werzących mogłoby się
zawieść treścią zawartą w tablicach praw. Na pewno nie będą to
przykazania, lecz wiedza pozwalająca na zrobienie kolejnego kroku
cywilizacyjnego.
Papież niby wyjawił trzecią tajemnicę, ale to co mówił to bzdury, w które
nie powinno się wierzyć, bo jeśli ktoś przez prawie wiek trzymał w
tajemnicy słowa typu kochajcie się, to w moich oczach się wykpił. Rzeczywiście,
jest to sprawa nie zbadana, zastanawia mnie tylko dlaczego Matka nie powiedziała
Giovaniemu jak brzmi ta tajemnica. Założę się, że Watykan zakleił mu usta.
Tajemnica ta, tak jak i "złote klucze" zapewne zaprzecza słuszności
kościoła.
Jeśli chodzi o świadomość i takie tam, to rozmyślając o tym, zapominam o
istnieniu Boga i całkowicie oddaję się nauce. Określenie Bóg zastępuję
Matką Naturą. Matka Natura ma swoje prawa, które poznaliśmy tylko w maleńkiej
części (patrz "złote klucze" - pamiętajmy, że to nie MN nam je dała,
lecz cywilizacje pozaziemskie). Jednak nie jest nieomylna. Gdyby była taka mądra
nie stworzyłaby człowieka. Stworzyła go słabym (kruche paznokcie, słabe mięśnie,
brak futra itp. itd.). Dlatego dała mu świadomość. Kolejny głupi błąd.
Powinna dać mu zginąć na stepach Afrykańskich i zapomnieć o sprawie, ale
nie, musiała zostawić nas z tym przeklętym darem. Teraz musimy się na
polskim uczyć się o sensie życia i innych takich tam:) Pozwoliła nam
przetrwać, ale co to za życie? Całe wieki prowadzone są dyskusje podobne do
tej w AM i nie możemy rozwiącać problemu istnienia Boga. Świadomość daje
nam wybór, więc nie musimy poddawać się tylko jednej wiarze. Lecz to nic nie
zmienia.
W kwestji duszy jest tylko jedna odpowiedź: duszę mają zarówno ludzie jak i
inne zwierzęta. Jednak dusza to sprawa nieco inaczej wyglądająca niż
przedstawiają to religie. Jak wiadomo człowiek w swym organizmie przechowuje
sporą działkę energii (patrz: "matrix" lub biologia). Umierając część
tej energii pozostaje nadal w stanie zapisu chemicznego (Adenozynotrifosforan).
Jednak w końcu musi się ona uwolnić (fizyka nie dopuszcza do "zniknięcia"
energii) i to ta energia może być zagadkową duszą. Nauka nie wyjaśniła w
jaki sposób energia ta może skupić się w otoczeniu nie większym niż ciało
ludzkie i nie ropierzchnąć się, ale jak już wspomniałem, to wszystko mogą
wyjaśnić "złote klucze".
Co do stworzenie Świata, to jest to sprawa niezbadana i pozostanie aż do
momentu odnalezienia "złotych kluczy". Ja teoretyzuję w ten sposób:
Nigdy nie było czegoś takiego jak nic. Chaos to nie "nic" lecz nie
uporządkowane "coś". Analizując treść jednej z książek,
dowiedziałem się, że zderzając ze sobą cząstkę i odpowiadającą jej
antycząstkę otrzymamy kwant i odwrotnie. Zatem doszedłem do wniosku, że
kiedyś, zanim powstał Wszechświat, istniała tylko energia w postaci kwantów
(kwanty poruszają się bardzo nieregularnie stąd biblijny "chaos").
W pewnym momencie i w pewnym punkcie przestrzeni kwanty skupiły się do granic
możliwości i "pierdnęły"- rozpadły się na cząstki i antycząstki.
Doszło do reakcji łańcuchowej i tak powstał Wszechświat. Z cząstek zaczęły
kształtować się kolejne, bardziej złożone (wodór), potem ciała
niebieskie, a resztę możecie obejrzeć na Discovery. Myślę, że ta teoria
jest wystarczająco prawdopodobna aby weszła do obiegu (nie rozumiem dlaczego
nikt wcześniej na to nie wpadł -to taka prosta teoria. Mózgi z Discovery nie
wiedzą co tak na prawdę wybuchło a ja jestem tego pewien).
Moje teorie predstawiłem oddzielnie, ponieważ pisałem je w takiej kolejności
w jakiej Sonic zadawał pytania dotyczące tych tematów. Ostatnio opracowałem
jednak teorię będącą fuzją wszystkiego tego co tu napisałem i jeszcze paru
innych. Wszystkie teorie tworzyłem niezależnie. Przeczytałem tylko jedną książkę
Daenikena, ale to co on tam napisał ja już dawno sam wywnioskowałem. Jedynie
wsparłem się używanym przez niego słownictwem. I wcale nie jestem profesorem
uniwersyteckim tylko tegorocznym maturzystą ( IQ=131 lub 154 wg testów mensy
), którego miłość do fizyki nie została zauważona i który ze względu na
łamanie regulaminu matur, przez kuratorium oświaty w Wielkopolsce, oblał matmę,
ale to już temat na inny artykuł (bardziej polityczny).
Przepraszam jeśli było za długo. Słuchałem Rhapsody "Down of Victory"
i Helloween "The dark ride".
Kijek