NOWY STARY TEMAT
czyli:
PRZESŁANIE GŁUPIEGO KACZORA

Pewne rzeczy wiedziałem od niepamiętnych czasów. Niektóre przekonania
rodziły się we mnie tak po prostu, bez większego powodu, w różnych
okresach życia. Moje pasje, od fascynacji pociągami którą miałem jako
trzylatek do tych dzisiejszych, powstawały według jakiegoś wspólnego
klucza, o istnieniu którego zawsze podświadomie wiedziałem, ale ów
fakt uświadomiłem sobie dopiero niedawno. Pewne sposoby postępowania
uważam za normalne i staram się nie poddawać ich wątpliwościom. Jednak
zdarzało mi się to wielokrotnie wcześniej. Może warto byłoby zastano-
wić się dlaczego tak jest?
Wiele wzorców czerpiemy z otaczającego nas świata - od rodziców,
równieśników, z mediów i wielu innych żródeł. Ma to niewątpliwy wpływ
na nasze postępowanie. Czy nie myśleliście jednak nigdy że siedzi w
nas samych jakaś siła, jakiś głos który podpowiada nam co i dlaczego
mamy robić? I że ten głos zawsze podpowiada słuszne rozwiązanie, nawet
jeżeli takowe się nie wydaje? Oczywiście że każdy o tym myślał. Myślano
o tym od zarania dziejów. Już starożytni pytali o wszystko. Już oni
wiedzieli jak trzeba żyć i czym się kierować. Ludzkość różnie nazywała
ów głos. Dla jednych był to Bóg, dla drugich sumienie, dla innych
odwieczna mądrość i harmonia Wszechświata. Według mnie niezależnie od
tego jak ów głos nazwiemy, będzie to jedna i ta sama rzecz - coś, co
prowadzi nas do celu.
A jednak człowiek błądzi, jakby niepomny doświadczeń przodków. Każdy
uważa że potrafi lepiej, inaczej, po swojemu. Niezliczona ilość istnień
miała pretensje do losu, że ich marzenia rozbiły się o prozę życia.
Wielu żyć nie umiało. Wielu okłamywało samych siebie, szukało innych
dróg, także złych. Ludziom zawsze czegoś brakuje i ciągle szukają, błą-
dzą, wykładają się. Na przykład mafioso nazwie uczciwie żyjącego obywa-
tela frajerem. Ale czy taki gangster, gdy ogląda się w lustrze, mówi
sobie: "Jesteś super facet stary"? A jeżeli nawet to czy coś go nie
gryzie? Ja uważam że owszem. Podstawą jest ufać samemu sobie i żyć,
stawiając czoła trudnościom. Człowiek wierzący, dajmy na to katolik,
w każdych okolicznościach powie: "Jezu, ufam Tobie" i będzie żył dalej.
Ktoś kto uniwersalne wartości wywodzi z innych żródeł poradzi sobie
inaczej, jednak zasada będzie ta sama.
Według mnie sprawa jest prosta - wszystkie drogi powinny prowadzić do
jednego celu - przeżycia własnego życia w zgodzie z samym sobą. To we-
dług mnie nadrzędny cel i sens naszego istnienia. Może do niego prowa-
dzić miłość, szczęście, wiara, ale nawet gdy tego brakuje, trzeba się
starać żyć tak, aby kiedyś powiedzieć "nie zmarnowałem tego".
W każdym z nas jest jakaś cząstka absolutu, jakieś żródło niezaprze-
czalnych wartości, coś co mówi nam jak postąpić. Zawsze wiedziałem że
mam coś takiego w sobie i że to nie pozwoli mi do końca się pogubić,
choćbym nie wiem jak zagłuszał ów głos. Ludziom, którzy mimo wszystko
nie słuchają tego wewnętrznego głosu, nigdy nie będzie dobrze, będą
wiedzieli że coś jest nie tak jak być powinno. I nie da im to spokoju.
Aby odkryć istnienie tego głosu, niejednokrotnie trzeba zejść pod
warstwę własnych wad i słabości, pod skorupę kłamstw i mitów tworzo-
nych przez siebie samego, pod sferę tego z czym nie zgadzamy się na
świecie. A ten głos nas poprowadzi. Każdego z nas. Trzeba go tylko
umieć odkryć.
Według mnie pochodzi on od Boga. Prawie wszystkie religie zgadzają się
co do jednego - że Bóg istnieje. A najwięcej wojen w historii toczyło
się z powodu religii! Jakże byliśmy głupi nie chcąc zauważyć że to
wszystko prowadzi do jednego celu. Jakże głupi jesteśmy teraz, gdy
nie chcemy przyjąć do wiadomości że wsztystkie spory - od konfliktu
ateistów i wierzących do kłótni metali i hip-hopowców oraz wszelkie
inne jakie sobie tylko wyobrazimy - nie mają sensu! Bo nasza droga ma
nas zaprowadzić do tego samego celu co wszystkie inne drogi wszystkich
ludzi - do życia w zgodzie z samym sobą. To moim zdaniem nadrzędna war-
tość - nad podziałami, nad religiami, nad jakimikolwiek wartościami.
Dlatego cokolwiek nie działo by się w życiu, nigdy nie można się pod-
dać. Choćbyśmy przymierali głodem, cierpieli z powodu braku miłości,
nie mieli domu, nie potrafili wierzyć w lepsze jutro - nigdy, w żadnych
okolicznościach nie traćmy nadziei i nade wszystko - żyjmy w zgodzie
z własnym sumieniem. Bo dopiero wtedy przegramy. Przyczyna wszystkiego
tkwi w nas samych. Naszych zwycięstw i naszych porażek. Nikt nie prze-
gra, dopóki nie uzna się za pokonanego. Wszystko potrafimy wznieść,
wszystko potrafimy zniszczyć. Ludzie, którzy myślą za dużo, są niebez-
pieczni - potrafią sobie ułożyć bajkę i być w niej niezwykle przeko-
nujący. Trzeba na takich uważać. Nie myśl za dużo, bądź zawsze czło-
wiekiem i po prostu żyj. Wiedział o tym Ryszard Riedel śpiewając
"Autsajdera". Wiedział Freddie śpiewając że przedstawienie musi trwać.
Wie Bruce Dickinson za każdym razem gdy wyśpiewuje jeden z najcudow-
niejszych metalowych hymnów - "Blood brothers".
Właściwie to po co powtarzam myśli sformułowane przez miliony?
Przecież wszyscy ludzie to wiedzą. Wiedzieli i wiedzieć będą. Wszyscy
mądrzy, którzy przecież żyli tak przez pokolenia. Prości ludzie mieli
tylko jedną przewagę nad filozofami wszystkich lat, którym wydawało
się, że górują intelektem nad ogółem - oni się nad tym nie zastanawia-
li. Oni nie rozpatrywali każdej chwili życia, każdej historii, każdego
zdarzenia aby dojść do oczywistej prawdy. Nie myśleli za dużo.
Im "prostszy" człowiek - tym głębiej jest o tym przekonany. Już Sokra-
tes stwierdził: "Wiem że nic nie wiem". To prawda. Wiemy wszystko i
nic. I zawsze będziemy szukać. I zawsze będziemy błądzić. I zawsze
będziemy pytać. A potem zawsze będziemy się przekonywać że życie nie
jest wrogiem. I zawsze, choćbyśmy byli nie wiadomo jak mądrzy i wyedu-
kowani, wybierzemy w głębi duszy postawę prostaczka, który nie zastana-
wia się nad wszystkim a po prostu daje się ponieść życiu. "Błogosła-
wieni ubodzy w duchu..." - powiedział kiedyś Jezus.
Dlatego człowiek jest zdolny do rzeczy wielkich. Dlatego można zmienić
świat. Dlatego można się przyjaźnić i kochać. Dlatego każda miłość jest
pierwsza i każda miłość jest inna. Dlatego będąc wiernym sobie jesteś
wierny Bogu. Dlatego będąc wiernym Bogu jesteś wierny sobie. Można mieć
własne ideały, można też i na odwrót, w końcu człowiek jest wolny. Ale
prawda zawsze pozostanie jedna i obiektywna. My mamy tylko punkt widze-
nia na ową prawdę. Dlatego nic nie jest nam dane na zawsze i na wiecz-
ność. Dlatego nigdy nie jest za późno zacząć żyć tak jak się chce.
I gdybyśmy nawet w ostatnim dniu życia zaczęli żyć tak jak chcemy - nie
będziemy przegrani. A tych co pobłądzili - żałujmy nie więcej niż
trzeba.

Nigdy nie lubiłem piosenek Nirvany. Bo jakoś podskórnie czułem że Co-
bain akurat błądził. Teraz wiem - to był ten wewnętrzny głos. W każdej,
nawet najbłahszej sprawie był obecny. Moją ulubioną piosenką jest "Show
must go on" grupy Queen. Teraz już także wiem dlaczego, jak mogłem nie
zdawać sobie z tego sprawy wcześniej! Przedstawienie trwa i trwać musi.
A jeśli każdy będzie słuchał siebie - nie zginie. Po prostu.
Pamiętajcie jednak że ten wewnętrzny głos to nie cały człowiek. To
tylko jego dobra strona. Zła również w nas siedzi. Jej akurat słuchać
nie należy. POdobnie jak nie należy ulegać wadom i słabościom, ale
o tym, zdaje się, pisałem niedawno. Wszystkie arty które pisałem od
dłuższego czasu były o tym samym. Masa artów do AM też już o tym
traktowała. O samym życiu nie da się pisać inaczej.

Powtarzał się po raz n-ty:

Głupi, naiwny, zarozumiały, myślący że pojął istotę rzeczy, moralizują-
cy, denerwujący, ględzący, także śmieszący, bawiący, gdy trzeba odważ-
ny, leniwy, próżny, coraz bardziej pokorny, ciągle myślący za dużo,
chylący głowę przed potęgą życia, prosty człowiek...

Donald

advocat@interia.pl

13-05-2003

PS. Przyjaciołom. Bez Was bym nie istniał.
PS2. Czytelnikom AM. Bez Was byłbym półgłówkiem.
PS3. Nie zaglądajcie do Rzeszowa...
PS4. Nie kupujcie sobie sierpu...
PS5. ... tylko ufajcie samym sobie.