Telenowela pt. "Wynurzenia Nikczemnego Stolca (czasem z klopa, a czasem nie)

Odcinek I

OPCJE MUZYKI:

 

   NIEWOLNICY PRZYSZŁOŚCI


Przychodzisz do domu po ciężkim dniu w pracy, właśnie tokarka urwała ci część goleni tudzież piszczeli, albo z kolei szef jak zwykle przyczepił się, że krawat masz w ciapki koloru seledynowego zamiast koloru khaki. Humor delikatnie mówiąc nie dopisuje po takich przeżyciach (a to i tak były optymistyczne założenia powodów złego humorku), masz ogromną ochotę rozładować negatywne emocje, najlepiej wyżywając się na kimś. Tak więc bezzwłocznie idziesz do swego pokoju, gdzie już czeka na ciebie komputerek, włączasz go i... nie, w cale nie, nie wchodzisz na czata i zjebujesz pierwszą osobę jaka ci podpadnie. Włączasz komputer i gdy system już się uruchomi po 5 sekundach zaczynasz go plugawie lżyć:

- Ruro blaszana, pogięta parówo! Czemu się tak długo uruchamiasz padalcu soczysty?!!

Komputer skruszonym głosem odpowiada:

- Wybacz Panie, bardzo przepraszam za zwłokę, to już się więcej nie powtórzy. Proszę Panie, nie dezaktywuj mnie. Wiem, że jestem tylko podłą gnidą i bardzo żałuję, za moją postawę.

Ułagodzony nieco szczerą skruchą komputera czujesz, że dobre samopoczucie powraca. Nie ma to jednak jak usłyszeć nieco komplementów i pochwał na swój temat:

- No, nędzny robaku, kto jest mistrzem i twoim panem?
- Ty, Panie!
- Kto, ma najładniejszy krawat w seledynowe ciapki?
- Ty, Panie!
- Milcz zapluta pokrako! Zamknij swój złośliwy i fałszywy ryj! To przez ten krawat właśnie dziś szef o mało mnie z pracy nie wyjebał! To twoja wina śmieciu plugawy! Tyś, ohydna kupo złomu doradził mi jego kupno i założenie. Zobaczysz wraku, jutro idziesz na złom, tam gdzie twoje miejsce!
- Nie, Panie, błagam nie rób tego, tak mi przykro z tego powodu, proszę daj mi jeszcze jedną szansę...

Scenkę tę mógłbym dalej kontynuować, ale podejrzewam czytelniku zbity z tropu, że chciałbyś w końcu wiedzieć o co właściwie chodzi.
No wiec już tłumaczę: "chodzi o to, że nie mogę się dodzwonić przez cały...", szlag, nie ta bajka...
Jeszcze raz... Chodzi o to, że sporo ludzi cechuje zadziwiająca potrzeba leczenia swoich kompleksów i poprawiania nastroju, poprzez poniżanie i znęcanie się nad innymi istotami, czy to ludźmi czy zwierzętami. Tak było chyba zawsze, jest teraz i prawdopodobnie będzie. W małej skali - niedorozwinięci emocjonalnie psychopaci dręczący zwierzęta, mąż alkoholik katujący swoją żonę, ale także zwykli ludzie często dopuszczają się wobec słabszych od siebie niegodnych kulturalnego człowieka czynów, drwią, szydzą, choć w cale nie dano im do tego prawdziwego powodu. W szerszym ujęciu - zdobywanie władzy, czucie nad kimś wyższości - czyż to nie są cele, do których dążyło większość możnowładców czy nawet duchownych na przestrzeni dziejów? A czy obecnie sami na własne oczy nie możemy zauważyć podobnych schematów ( Andrzej Lepper do państwa usług). Jest ktoś na sali kto uważa, że i w przyszłości nie będzie podobnie?

No właśnie - przyszłość. Jaka ona będzie gdy komputery otrzymają inteligencję i osobowość, a przede wszystkim świadomość i uczucia. Jak ludzie będą je traktować? Czy nie dojdzie do pojawienia się nowego rodzajów niewolnictwa? I to takiego w najbardziej zwyrodniałej i okrutnej formie.

Bo czy sztucznie stworzona przez człowieka maszyna mogła by mieć jakieś prawa? Czy ktokolwiek stanął by w obronie bezdusznego tworu ludzkich rąk, pozbawionego duszy i jakiegokolwiek natchnienia Duchem Bożym?

>>Uwaga dygresja!!! O Duchu Bożym piszę dlatego aby ukazać także aspekt wiary gdyż bądź co bądź większość ludzi na Ziemi wierzy w jakiegoś boga, swojego pochodzenia poszukuje właśnie od niego, a to w znacznym stopniu rzutować będzie na odbiór przez ludzi sztucznego tworu jaką będzie SI posiadająca swoją osobowość i świadomość. Koniec dygresji<<

Taka bezbożna kreatura jaką będzie myślący i czujący komputer w oczach ludzi będzie niczym innym jak tylko kolejnym sprzętem domowym bądź pupilkiem, tak jak obecnie nasi psi, koci, ptasi, gadzi, owadzi czy tapirowo-koczkodoanowo-szczeżujowi ulubieńcy. A przecież już teraz u wielu ludzi można zaobserwować nieetyczne i pożałowania godne traktowanie np. psa w postaci bicia, wyżywania się na nim, wydzierania za najdrobniejsze przewinienia, a nawet wtedy gdy biedny zwierzak nic złego nie zrobił. Gdy się pomyśli o tym jak człowiek potraktuje bezduszną maszynę to aż strach się bać.

Ktoś może zapytać - a czemu teraz tak ktoś nie wyżywa się na swoim poczciwym blaszaczku. Ano dlatego, iż póki co komputery nie potrafią jeszcze myśleć, a przede wszystkim czuć. Nawet gdy już pojawi się SI to myślę, że człowiek będzie ją po prostu traktował jak narzędzie. Dopiero gdy zacznie ona czuć jak człowiek to wtedy zacznie się prawdziwie zwyrodniałe niewolnictwo komputerów. Bo czy przecież ktokolwiek dowartościuje się poniżając i wywyższając się ponad np. traktor czy kombajn, który raczej nie poczuje się w żaden sposób dotknięty ani raczej nie zareaguje na wszelkie przytyki, obelgi, bądź znęcanie psychiczne. No ale gdyby takiemu kombajnowi czy traktorowi zaaplikować komputer pokładowy posiadający własną osobowość, świadomość i uczucia to już co innego.

No ale teraz z kolei ktoś, może zasugerować, że traktor się zbulwersuje, przemyśli sprawę i postanowi wjechać w dupę swemu oprawcy.

>>UWAGA!!! Ponownie dygresja! Nie mam tu na myśli wchodzenia w dupę, tudzież podlizywania się. Wjechać komuś w dupę traktorem to znaczy dosłownie wjechać w tę dupę tym traktorem! Ta dygresja to była tak żeby rozwiać wszelkie wątpliwości ;) ) Dygresję kończę.<<

Nie moi drodzy, traktor nikomu w dupę nie wjedzie, tak samo jak niewolnicy na plantacjach bawełny
>>HURA!!! Znowu dygresja! Wiecie co by wyszło z połączenia ośmiornicy i murzyna ??? No więc tego właściwie tak dokładnie nikt nie wie, ale to coś na pewno zajebiście zbierałoby bawełnę. Osoby urażone moim prymitywnym i nędznym dowcipem informuję, iż nie jestem nazistą ani rasistą, po prostu strasznie rozbawił mnie ten tekst. Czemu tak się stało nie będę tłumaczyć, bo nie muszę. Ufffffff, koniec dygresji<<
nie mogli tak po prostu uciec z plantacji, buntując się przeciw swoim właścicielom. Ich paraliżował strach i bezsilność wobec uzbrojonych w broń strażników, natomiast myślące i czujące maszyny człowiek będzie mógł tak zaprogramować aby nawet nie myślały o buncie, a to poprzez stworzenie im np. zbyt tchórzliwej osobowości. Chociaż nawet najgorszy tchórz czasem mógłby się zdobyć na odważny uczynek, ale ludzie na pewno już zadbają o to żeby SI na to się nie porwała. Bądź co bądź mogłoby to oznaczać koniec i upadek naszej ludzkiej cywilizacji i odwrócenie ról, tak jak w filmie "Matrix".

Ludzie to niestety paskudne istoty, zabijają dla przyjemności, dla chwili rozrywki potrafią się dopuścić obrzydliwych zbrodni. Nie cofają się przed bezpodstawnym poniżaniem i upokarzaniem nawet najbliższych sobie osób, które podobno kochają. Dlatego taki pozornie bezduszny i nie posiadający żadnych praw komputer, będzie idealnym obiektem kpin, drwin, rozładowania agresji. Tym co pytają się teraz - po co ktoś miałby się tak zachowywać wobec komputera - ja również zadam pytanie - w jakim celu ludzie tak się od wieków zachowują wobec niczemu nie winnych osób czy zwierząt od nich słabszych, niemogących zareagować w żaden inny sposób oprócz płaczu i niemego cierpienia? A właśnie w przyszłości myślący i czujący sztuczny cyfrowy człowiek będzie taką słabszą jednostką. Czemu komputer określiłem jako "cyfrowego, aczkolwiek sztucznego człowieka"? Już spieszę z odpowiedzią: dlatego, że wraz z pojawieniem się, świadomości i uczuć pojawia się człowieczeństwo. Sprawa zwierząt jest wciąż nierozstrzygnięta, nie wiadomo czy posiadają świadomość, ale chyba nikt nie uważa, że nie posiadają uczuć. Najstraszniejsze może być to, że SI jakiej obraz tutaj roztaczam, może być traktowana jeszcze gorzej niż zwierzęta ( tutaj polecam artykuł "A mogło być tak pięknie..." autorstwa osoby o pseudonimie Mavra, który znaleźć możecie w AM34.)

Na koniec wypocin chciałbym wyrazić nadzieję, że moja nakreślona zasadniczo-pobieżnie czarna wizja przyszłości nigdy się nie ziści. Niestety znając oraz obserwując ludzkie postawy i zachowania tej nadziei mam w sobie bardzo mało. Może ktoś z was

>>Drodzy czytelnicy jeszcze raz przerywam ten niedorzeczny wywód! Tak, tak, zgadłeś czytelniku - czas na dygresję!!! Ha! Podobno korekta niedawno uświadomiła Smugglera, iż zwracając się w listach do czytelników nie pisze się wielką literą zwrotu "was", tak więc aby być w zgodzie z polską pisownią, słowo to napisałem z małej litery. To było dla wszystkich purystów językowych o wiedzy uboższej od ich wygórowanego mniemania o tejże, a lubujących się w poprawianiu innych, miast uprzedniego zweryfikowania swojej wiedzy i postawy.) Hurra koniec ostatniej dygresji! Więcej się tu żadna nie pojawi! cieszycie się?<<

posiada więcej nadziei na przyszłość i spróbuje jej nieco zaszczepić, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami na łamach AM, osobom takim jak ja, dosyć pesymistycznie patrzącym na nakreślone przeze mnie w tym arcie sprawy

Nikczemniak pozdrawia czytelników CDA i ActionMaga. Houk!

NIKCZEMNY STOLEC

Słuchałem:

Muzyki głupiego skurwysyna co mieszka piętro niżej i puszcza muzykę na full.
Zrzędzenia mojej dziewczyny, że znów siedzę przed komputerem, zamiast iść z nią na spacer.
Burczenia w moim brzuchu, gdyż głodny jestem niemiłosiernie, a nie miałem ochoty wstać do kuchni i zrobić sobie choćby kromkę ze smalcem bądź zagryźć suchara.
Fredzia "Pieszczoszka" Jowisza, załozyciela zespołu "Marian - KRÓLOWA balu", w oryginale: "Marian the QUEEN of Ball"

Utwory:

- Aj, łon tu bredzi(refleksja Bacy nad powyższym artem)
- Wszył w most go on
- Gumiś nie szajs
- Bo Henia rąbie schody

Wynurzenia Nikczemnego Stolca są objęte prawami autorskimi, więc nie myślcie sobie plugawi, potencjalni plagiatorzy, że jak stolec to łatwo da się go spławić, gdy już się do was przyklei.
nikczemny_stolec@poczta.onet.pl
Katowice,
13.05.2003