MIESZCZUCHY vs WIEŚNIAKI



Oglądałem ostatnio w TV program o tym gdzie ludzie z "Wielkiego" miast najbardziej lubią jeździć na wakacje, większość odpowiedziała że na wieś, krowę, qnia i kota zobaczyć lub dzieciom pokazać takie właśnie zwierzątko. Trochę na świeżym powietrzu posiedzieć, organizm zregenerować, pić mleko prosto od Mućki (ble!), na ludzi ze wsi popatrzeć, po łąkach pobiegać, zostawić komórki i te inne interesy w chol... w każdym bądź razie daleko zostawić.

Do mnie właśnie mieszczuchy przyjechały, to była dwójka małych z pięcioletnich dzieci i matka (nie wiem czy to rodzina, ale cza mówić do niej Wiesia bo tak kazała). Dzieciaki oczywiście do telewizora i Cartona oglądały a mamuśka z moimi rodzicami gadała. Pewnego dnia musiałem iść z mieszczuchami na wycieczkę krajoznawczą (oni mieszkają w oddalonym 30km od Sandomierza [mojego miasta] Tarnobrzegu, tyż mi miasto). No więc zaczęliśmy chodzić po tej mojej wsi i zwiedzać... w pewnym momencie zajrzeliśmy do mojego kumpla Tediego który ma qry na podwórku. Dziecko podbiegło do jednego qrczaka i zaczęło krzyczeć "KROWA!", później do koguta "BYK!", Powiedziałem Tediemu żeby skoczył po czerwony materiał to będzie szyda... Miś przyniósł bibułkę, ja wręczyłem ją mieszczuchowi i powiedziałem żeby zrobił "Korridę", no TORO!, OLE i te sprawy, miałem mu wręczyć jeszcze nóż, ale Tedi się nie zgodził (ciekawe czemu). O dziwno mieszczuch zaczął krzyczeć OLE! i tą bibułką potrząsał. Nie chcę nawet wiedzieć co te dwie qry sobie myślały patrząc na jego poczynania, tak dziwnie potrząsały głowami i nawzajem spoglądały na siebie. Ja gdzieś tam już leżałem na ziemi i trzymałem się za brzuch ze śmiechu. Zabawa się skończyła jak wyszła babcia Tediego i przegoniła nas miotłą, bo jej qry stresujemy i jajek nie znoszą!
Miałem mieszczuchom jeszcze coś pokazać, ale pomyślałem "Boże co oni zrobią jak świnie zobaczą?" i wróciliśmy do domu. Oczywiście to nie koniec zadziwiających pomyłek mieszczuchów, ale o tym jak będziecie chcieli to w innym tekście...

Teraz chciałem się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami które dostrzegłem podczas wycieczki do Oświęcimia. Gdy tak jechaliśmy to widziałem tylko jeden krajobraz, pola i wszędzie krowy (tak, to one, a nie qrczaki żądzą światem!!!). Raz dojechaliśmy do jednego skrzyżowania i stały tam trzy domy, były światła i pasy i nawet latarnie były, pełno ludzi (skąd oni się tam wzięli, z tych trzech domów chyba wyszli) no i stwierdziliśmy z PIPI-m (kolega) że to już centrum miasta. Jadąc przez pół Polski nie wiedziałem, poza Krakowem żadnego większego miasta, tylko krowy, pola i wiśniaki (przecież można pomyśleć że cała Polska jest taka). W każdym bądź razie stwierdzam że całe nasze państwo to jedna wielka wiocha i nie ma co się spierać kto jest lepszy wiśniaki czy mieszczuchy!


Winix < winix@wp.pl > < www.lamerzona.prv.pl >


Kopiowanie zabronione pod karą obicia tępym przedmiotem, w tym wypadku qrczakiem lub Tedim...

Dziękuje za muzykę:
- Pink Floyd - "Hight hope" i "Matilda mother"
- Limp Bizkit - "Take a Look Around"
- Perfekt - "Autobiografia"
- Metallica - "Mama Said"

Dziękujemy też mieszczuchom za to że są (Warszawa będzie zamach szykowała)

Emotikonki... gdzie są emotikonki, nie znów zapomniałem...!!!!


Wydrukuj