|Film|

Patrzę na ten kolorowy film z zaledwie kilku klatek... Oto życie człowieka. Czyje? Nie wiem, w zasadzie to nie ma znaczenia. Dziecko... Uśmiecha się, bawi, płacze, mówi cioci, że ma brzydką sukienkę... Tyle piękna, tego prawdziwego, szczerego. Chcę zatrzymać film w tym miejscu, ale przycisk „stop” zdaje się uciekać w przyszłość. Nawet teraz, kiedy to piszę przyszłość staje się teraźniejszością, a teraźniejszość przeszłością...

Później dziecko zaczyna powoli dorastać. Poznaje rówieśników w przedszkolu, rysuje, pisze, liczy, kocha wszystkich, nie pozwala sobie na wątpliwości. Wątpliwości niszczą wiarę, a zniszczona wiara rodzi nowe wątpliwości. Ale właściwie czym są wątpliwości? Niezachwiana wiara w doskonałość kwitnie... Później przychodzi czas by idealny obraz pęknął. Ledwie rysa na gładkim szkle, ale jak diametralnie zmienia punkt widzenia.

Dziecko przechyla głowę. Tak teraz obraz jest tak samo wspaniały jak przedtem. Kolejna klatka. Szkoła... Niewielka, ale za to pełna innych dzieci. Hałas, śmiech, krzyk, płacz, przenikliwy zgrzyt... Kolejna rysa na przeźroczystej powierzchni. Kolejne przechylenie głowy i obraz powraca do normy.

Film klatka za klatką posuwa się uparcie naprzód. Ten sam człowiek, chociaż już nie dziecko. Młody człowiek. Szkoła, nieco większa od poprzedniej, a w środku nieco więcej młodych ludzi, już nie dzieci. Mijają się na korytarzach, uśmiechają, witają, kłócą, obrażają. Następna rysa powoli, acz konsekwentnie rysuje się na i tak już podniszczonej powierzchni. Młody człowiek znów odwraca głowę, nie chce oglądać świata przez porysowaną taflę, chociaż może tak byłoby dla niego lepiej. Wszyscy mówią mu, że tak będzie dla niego lepiej, ale on z uporem wyszukuje gładką powierzchnię, udając, że jej pozostała część jest w nienaruszonym stanie.

Człowiek zastanawia się czy jutro pojawi się następna rysa i czy znajdzie jeszcze chociaż skrawek gładkiej powierzchni, by móc patrzeć na świat jak dawniej. Ten człowiek pewnie często sam pozostawił niejedną rysę na czyimś obrazie, ale w głębi serca pragnie przez całe życie wierzyć, że rysy da się jakoś naprawić i że nie skręci sobie karku od odwracania głowy:) Ten człowiek, co w zasadzie ma swoje znaczenie, to... ja.  

The Apparition

|P.S|  Tak naprawdę, to nie był film...

|P.S 2|  Następnym razem postaram się napisać coś bardziej optymistycznego :)