|
Zmienić świat |
O zdenerwowałem się teraz.
Siedzę przed komputerem już piętnaście minut i zastanawiam się nad wstępem. Co
napiszę to parę słów to natychmiast je kasuję, bo mi się nie podobają. Wiem, że
ten wstęp nie jest super-majstersztykiem, że nie jest napisany tak wspaniale jak
niektórzy by chcieli. Chociaż, że tamte wstępy były napisane o wiele lepiej niż
ten, to jednak mi się nie podobały. Co z tego, że miały sens oraz jakąś treść
skoro nie były mną.
Pewnego dnia wstałem i powiedziałem sobie, że za bardzo się przejmuję tym, co
mnie naokoło otacza. Wcześniej byłem przynajmniej w głębi siebie bardzo
pesymistycznie nastawiony do całego świata. Ale w końcu osądziłem, że nie ma
sensu się tyle denerwować i wkurzać. Bo i po co? Byłem już zmęczony i
powiedziałem sobie, że już dość. Teraz daje siebie ponieść falom, bez
przejmowania się, co będzie w przyszłości. Daje żyć własnym życiem moim
marzeniom. Prosto w przyszłość - może się uda. Powoli sobie niektóre rzeczy
odpuszczam, z czego jestem niezmiernie zadowolony. Płynę z falami bez zbędnego
balastu, byle do przodu razem z wiatrem.
Jutro rano wstanę z nową nadzieją. Nowy dzień i nowe szanse - zawsze
myślę, że może to właśnie ten dzień. Jutro napiszę sobie na ścianie jakiś nowy
cytat, jeszcze nie wiem, co. Coś fajnego może nie optymistycznego, ale fajnego.
Znów będą ludzie, którzy wejdą do mojego pokoju popatrzą się na mnie tym dziwnym
wzrokiem i zapytają się - po co mi te napisy. tak samo było z tabliczką jaką
przybiłem do swojej ściany, zaraz koło komputera. Na tej tabliczce pisze -
"Brygadzisto nie opuszczaj swego miejsca pracy, a w razie konieczności wyznacz
zastępcę". Mam ochotę kupić sobie flagę Jamajki oraz starego ZSRR (trudno nazwać
to flagą, gdyż na ciemnym tle narysowana jest czerwona gwiazda oraz sierp i
młot) i powiesić sobie na ścianie.
"Matką rozpusty nie jest radość, lecz brak radości".
Od dziś postanawiam zmieniać siebie i świat mnie otaczający, choć wiem, że
niektórych rzeczy po prostu nie zmienię. Chociaż wiem, że nie długo znów wydarzy
się ta rzecz, która zawsze psuje mi humor. Chociaż miałbym fenomenalny humor to
i tak się to wydarzy i znów usiądę sobie przed komputerem, włączę sobie jakąś
muzykę, tabliczkę wyrwę i rzucę nią o drugą ścianę, kopnę w ścianę aż trochę
kurzu się zbije w powietrze. Rano się obudzę udam, że nic się nie stało i za
dzień lub dwa znów się to wydarzy, jednak teraz już wiem, że gniewem nic nie
zmienię.
Jednak teraz już wiem, że należy się dać ponieść temu wszystkiemu, co mnie otacza. Należy puścić ster i pożeglować tam gdzie wiatr zawieje. Może uda mi się, mam nadzieję, że nie rozbiję się o jakieś skały. Jednak nie poddam się i nadal będę się starał zmieniać świat na lepsze.
|
np. - Sweet Noise - Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz. |
|
| www.gamescorner.prv.pl | |