|
||
|
A ja NIE chcę wojny!!!
Ehh, jedna rzecz ze wszystkich jest
chyba najsmutniejsza L A mianowicie kompletny
brak umiejętności nauki na cudzych i własnych błędach. To właśnie z
tego powodu większość nieszczęść spotyka ludzkość. Na szczęście istnieją
ludzie, którzy dzięki historii naszej cywilizacji potrafią dostrzec
drogę, która ma przyszłość i tę, która takowej nie posiada. PaFFendoX
- autor arta pt. "A ja chcę wojny!!!"(AM38) najwyraźniej do
tej wąskiej grupy ludzi się nie zalicza. Cytaty PaFFendoX'a zapisane
zieloną kursywką.
ODŁAMY GDZIEŻ TE ODŁAMY?
Na początek zrobię coś bardzo dziwnego, zważywszy na fakt, że mam
zamiar krytykować spłodzony przez PaFFendoX'a tekst. Otóż bez cienia
wątpliwości zgadzam się z pierwszymi pięcioma zdaniami. Dalej drogi
czytelniku tej zgodności już nie uświadczysz, więc jeśli jesteś osobą
o słabej konstrukcji psychicznej, nielubiącą kłótni i niezgody to
najlepiej odpuść sobie dalszą lekturę tego arta.
Wracając do tych pierwszych pięciu zdań - nie sposób się nie zgodzić,
że na wojnie giną ludzie. Nieco zawiły komunikat kryje się w zdaniu
"ginąc zabija innych", ale w sukurs przychodzi nam sytuacja
na Bliskim Wschodzie, głównie w Izraelu, gdzie palestyńscy zamachowcy-samobójcy
wysadzając się w powietrze zabijają swoich wrogów. Dla nich to jest
wojna więc traktują wszystkich Żydów jako przeciwników. Sens tej wojny,
jak również każdej innej rozpatrzę w dalszej części. No ale moim celem
było udowodnienie, że człowiek ginąc może również zabić. Udowadniałem
to dla osób, które zwykły uważać, że w wojnach każda ze stron stara
się minimalizować swoje straty, zwłaszcza w ludziach i że sytuacja,
gdy żołnierz musi zginąć aby zabić, zazwyczaj nie ma miejsca. No ale
jak widać są wyjątki od tej reguły.
Początkowo wątpliwości nastręczyło mi również stwierdzenie, że "od
pewnego czasu świat podzielił się na tych co chcą wojen, a tych co
nie chcą". Nie od dziś wiadomo, że już w starożytności pojawiały
się głosy sprzeciwu wobec wojen. No ale czymże jest kilka tysięcy
lat historii ludzkości przy miliardach lat istnienia wszechświata?
Toż tego nawet nie można określić chwilą, ani nawet chwilką. W zasadzie
również ułamek sekundy nie jest adekwatnym określeniem. No ale nie
czepiajmy się szczegółów. Tak czy inaczej, z takiego punktu widzenia
to rzeczywiście była chwila, więc można powiedzieć, że od jakiegoś
czasu istnieje opisywana przez PaFFendoX'a sytuacja.
No ale brnijmy dalej w zawiłe wywody PaFFendoX'a. Czy człowiek jest
zwierzęciem dyskutować nie będę - powiem tylko: co kto lubi. Ja tam
za zwierzę się nie uważam. Instynktu zabójcy również w sobie nie czuję,
ale nie zaprzeczam, że być może gdzieś głęboko się on w nas, ludziach
kryje. Tyle tylko, że pierwotnie był on niezbędny do przeżycia i odpowiedniego
najedzenia się, potem przerodził się w patologię, wypaczającą sens
istnienia rozumnych istot jakimi są ludzie. Człowiek myślący, jak
sama nazwa wskazuje potrafi myśleć, zwłaszcza logicznie, choć niektórym
osobnikom przychodzi to z ogromnym trudem. Dlatego homo sapiens potrafi
odnajdywać sens w swoich działaniach i przewidywać ich skutki na podstawie
własnego rozumowania oraz analogii do wydarzeń z historii. Stąd właśnie
biorą się przeciwnicy wojen - oni wiedzą ile cierpienia, bezsensownego
zniszczenia i problemów w przyszłości przynoszą konflikty zbrojne.
Wojna zawsze tylko niszczyła. Ktoś może powiedzieć, że burzyła po
to żeby zbudować coś nowego. Ale to nowe zawsze okazywało się być
zarzewiem nowych konfliktów. Można by tu podyskutować jeszcze o słuszności
sprawy i szczytnych celach wszczęcia działań zbrojnych np. jak w Powstaniu
Warszawskim, ale to nie miejsce ani czas na tego typu dyskusję. Jak
ktoś chętny podjąć polemikę w tej kwestii to zapraszam.
W ogólnym rozrachunku wojna okazuje się być absolutnie bezsensowna.
PaFFendoX usilnie się stara odszukać sens wojny w ludzkiej, krwiożerczej
naturze. I może by miał rację, gdyby człowiek niczym od zwierząt się
nie różnił. A przecież różni się i to zasadniczo - potrafi myśleć
i potrafi uzmysłowić sobie całe zło i konsekwencje jakie niesie ze
sobą walka i zabijanie. Przy okazji PaFFendoX wydaje się kompletnie
nie rozumieć ( wniosek na podstawie jego drugiego, równie bezsensownego
artu "prawo natury") po co ta sama natura (natura jako przyroda),
na którą się powołuje w dalszej części, stworzyła coś takiego jak
kooperacja oraz symbioza - dwa gatunki żyją ze sobą razem zapewniając
jeden drugiemu korzyści. Czy to nie jest lepsze rozwiązanie od wojny?
Konflikty zbrojne jakie prowadzą ludzie są wytworem odpowiednio piekierowanego
społeczeństwa - społeczeństwa pazernego na nowe bogactwa, zazdrosnego
i zawistnego o lepszą sytuację innych społeczeństw, mściwego oraz
pamiętliwego, niewybaczającego doznanych krzywd i żądającego odwetu.
Stąd właśnie biorą się wojny, a nie jak to twierdzi PaFFendoX z porządku
natury.
Pytanie: "Jak powstały te odłamy?" rzeczywiście pozostaje bez odpowiedzi,
ale tylko dlatego, iż jest całkowicie bezsensu, gdyż odłamy, o których
pisał PaFFendoX nie istnieją. Jeśli już, to działalność ludzkich społeczeństw
jest odłamem od praw natury. Bo czyż ludzie nie niszczą środowiska
w którym, żyją? Czy wojna nie przynosi zniszczenia i zachwiania równowagi
w naturze? Nie wiem czy wiesz PaFFendoX ale podstawowym prawem natury
jest zachowywanie równowagi. Ludzie prawie każdym swoim działaniem
tę równowagę niszczą. Co więcej, obecnie posiadając ogromne arsenały
broni atomowej są w stanie te równowagę kompletnie wysłać w niebyt,
razem z sobą i swoim światem. Jak to nazwać? Czyż określenie "odłam
od praw natury" nie pasuje tu jak ulał? Jak więc widzisz, ludzie
przeciwni wojną nie są żadnym odłamem, a wręcz przeciwnie, zapobiegając
wojnom chcą powstrzymać zniszczenie jakie mogą one przynieść naturze,
na którą tak żarliwie, lecz pochopnie się powołujesz.
TROCHĘ HISTORII TROCHĘ PRAWDZIWEJ HISTORII
W tym akapicie możemy się dowiedzieć wielce interesującej rzeczy
- mianowicie, iż wojnę stworzyła natura. Bardzo zabawne. PaFFendoX,
Twój art miał być komedią czy próbą ogłupienia czytelnika? Wskaż mi
gdzie w historii, na którą się powołujesz równie pochopnie co na naturę,
zaistniała wojna zwierząt, w której zginęły miliony osobników, środowisko
w którym żyły zostało zdewastowane, gdzie powstała groźba zniszczenia
nie tylko środowiska, ale całych regionów, kontynentów czy nawet świata.
A żeby Cię ostatecznie dobić proszę, abyś wskazał taką wojnę zwierząt,
o której pozostało wspomnienie w ich pamięci na kilka pokoleń podtrzymujące
chęć odwetu i wszczęcia kolejnej wojny. A żeby uchronić Cię przed
kompromitacją i gadaniem bredni ostatecznych sam podam jeden przykład,
który zapewne przyszedł teraz na myśl wielu czytelnikom:
Mrówki - małe zwierzątka, synonim pracowitości, ale także zarazem
istotki wielce wojownicze, zdolne do wystawienia ogromnych armii i
atakowania wrażych mrowisk. Przyglądając się ich postępowaniu ani
chybi na myśl przychodzi wojna. Tak to wygląda z pozoru, przyznaję.
Tyle, że należy się zastanowić na sensem tej wojny - mrówki atakują
inne mrowisko, jedna ze stron wygrywa - efekt jest taki, że albo agresor
odchodzi pokonany bądź obrońcy zostają wybici do nogi, a mrowisko
umiera. Tak właśnie - umiera, nie zostaje zajęte przez zwycięzcę.
Takie przynajmniej mam wspomnienia w tej materii z oglądania filmów
przyrodniczych traktujących o życiu i zwyczajach mrówek. Otwarcie
przyznaję, że biologiem nie jestem i na mrówkach wyznaję się tylko
zasadniczo-pobieżnie. Wracając do naszej wojny insektów - jaki jest
jej sens? Oczywiście zachowanie równowagi. Jeden gatunek mrówek się
w lesie rozpanoszy to zaraz pojawia się atak drugiego gatunku. Konflikt
ten nie prowadzi do wyniszczenia, jak to ma miejsce w przypadku konfliktów
ludzi. Jego podstawą nie jest chęć dominacji nad resztą, zniewolenia
jej, podporządkowania sobie. To po prostu mechanizm natury mający
na celu zachowanie równowagi w przyrodzie, a nie żadna wojna. A przecież,
nie bez powodu mrówki uważa się za jedne z najgroźniejszych stworzeń
w dżungli. Armia tych małych owadów jest w stanie zabić i pożreć dużo
silniejsze od siebie zwierzęta, nawet słonia, a mimo to w przyrodzie
nadal panuje harmonia i równowaga.
Zwierzęta walczą o przeżycie, o zdobycie pokarmu. Biorą tylko tyle
ile same rzeczywiście potrzebują. Zdarzają sie jednak i między nimi
akty ślepego, bezsensownego mordowania, ale ich skala w żadnym przypadku
nie jest porównywalna do wyczynów człowieka.
A człowiek o co walczy? Na pewno nie o zachowanie równowagi w przyrodzie,
przynajmniej nie od momentu gdy osiągnął ten pewien stopień rozwoju
cywilizacji, o którym wspomniał PaFFendoX. Wiec, nie można stwierdzić,
że postępowanie człowieka jest zgodne z naturą.
TERAZ JEST ŹLE POWIEM WIĘCEJ, JEST TRAGICZNIE! (głównie jeśli chodzi o komentowany
art)
Jesteś pewien, że walczyli o przyszłość dla swoich potomków? W małych
grupach ludzi, plemionach, gdzie ich przeżycie jest uzależnione od
tego jak zdołają się ustawić i odnaleźć w swoim otoczeniu może i jest
to prawdą. Oni muszą zadbać o przyszłość swoich potomków bo inaczej
ich plemię wymrze. To jest kwestia ich przetrwania. Ale gdy takie
plemię zaczyna urastać do rozmiarów narodu o zorganizowanej państwowości
to naturalną koleją rzeczy zawsze było wykształcenie się aparatu władzy
i osobników tę władzę dzierżących. To oni wywoływali wojny, nie lud,
który raczej myślał tylko o tym aby spokojnie żyć, uprawiać rolę,
wychowywać dzieci. To królowie i możnowładcy walczyli ze sobą o tereny,
bogactwa. Pospolity człowiek z ludu, chłop czy mieszczanin wiele na
tym nie korzystał. Tak czy inaczej musiał płacić pańszczyznę czy wysokie
podatki, bez względu pod czyje władanie się dostał.
Przedstaw też nam, czytelnikom, drogi PaFFendoXie skąd wytrzasnąłeś
takie rewelacje dotyczące tego, że kiedyś nikomu nie przeszkadzały
wojny. Może nie przeszkadzały one wieśniakom, których chaty i gospodarstwa
regularnie płonęły przy okazji każdej wojenki jaką sobie urządzić
postanowił zbyt ambitny i chciwy książę czy inszy władyka? Może nie
przeszkadzały rodzinie gwałconych przez maruderów dziewek? Może nie
przeszkadzały matkom, których synów na siłę wcielano do armii i wysyłano
w pierwsze szeregi, miażdżone potem w bitwie przez atak ciężkozbrojnej
konnicy. Tak, oni wszyscy na pewno byli bardzo szczęśliwi, że ich
najbliżsi zginęli w kompletnie niedotyczącej ich wojnie, bestialsko
pomordowani. Albo szczerze zrywali boki z radości i śmiechu, że stracili
cały dobytek, bo wojsko akuratnie defilujące po ich podwórku stosowało
taktykę spalonej ziemi. I tymi wszystkimi urokami wojaczki uraczyła
ich wojna, którą wszczął jakiś kretyn, który uznał, że w skarbcu ma
za mało złota na wystawianie jeszcze wykwintszych uczt i zabaw, więc
dlatego postanowił najechać sąsiada i odebrać nieco złota, w jego
mniemaniu zbędnego sąsiadowi.
A kto się cieszył bogactwami zdobytymi na wojnie? Niewątpliwe szlachta
i królowie, czyli ludzie przy władzy. Ewentualnie prości żołnierze,
którzy zdołali nakraść i splądrować dobytek najechanym wioskom i miastom,
zgwałcić wszystkie kobiety we wsi, a potem powiesić ich mężów na gałęziach
przydrożnych drzew. Ich ofiary pewnie nie mogły się już doczekać tej
wojny, z wytęsknieniem wyglądały wszystkich dóbr i łask jakie ona
im przyniesie. Pewnie nawet same nawiały najeźdźców, żeby odebrali
im życie, bo to przecież wojna, a na wojnie się zabija, gdyż przyszedł
silniejszy i nie ma chuja, trzeba oddać hołd prastaremu prawu przyrody,
które powiada: "silniejszy zabija słabszego". Co za stek
bzdur...
Ale, żeby nie być jednostronnym. Żołnierze atakującej armii, też
pewnie bardzo się cieszyli, że wyrwano ich z domu rodzinnego, na łeb
włożono pogięty hełm, a do ręki wciśnięto jakiś kij, cep, tudzież
pikę. Tymi rodzajami broni równie dobrze mogą być muszkiet, karabin
czy broń laserowa w przyszłości. Sens jest taki, że nikt siłą wcielany
do armii nie będzie się cieszył, że idzie na wojnę. Warto tu teraz
nadmienić nieco o żołnierzach zawodowych. Oni walczą za pieniądze,
z chęci zysku, odpowiednio indoktrynowani mogą również walczyć dla
idei. Tylko zastanówmy się jakiej idei i przede wszystkim czyjej.
Czy oni sami ją sobie wymyślili? Czy może raczej została im narzucona
przez władców ich narodów? To kolejny dowód na to, że ludzkie wojny
wszczynają małe grupki ludzi akuratnie posiadające władzę i posłuch
w państwie. Gdzie tu jakieś miejsce na ogólnie przyjęte prawa natury???
Jedynym prawem jaki tu można zauważyć to takie, że ludzie to idioci,
którzy dają się porwać chorej idei przywódcy-psychopaty i są gotowi
za nią poświecić życie - głownie swoich ofiar, ale w ostateczności
również swoje. Czy naprawdę muszę w tym momencie dawać jakieś dowody
na poparcie wygłoszonego przeze mnie prawa? No jak mus to mus - Napoleon,
Hitler, Stalin, Wyprawy Krzyżowe.
I PaFFendoX nie porównuj konkurowania ludzi na rynku pracy czy w
szkole do wojen, gdzie giną setki tysięcy ludzi, a drugie tyle cierpi
z ich powodu, gdyż miało nieszczęście przeżyć, bo to tak jakbyś porównywał
obdarzenie kogoś niechętnym wzrokiem do urwania temu komuś głowy uderzeniem
tępego kilofa, zbezczeszczeniem jego zwłok w postaci narzygania, nasrania
i naszczania na nie, a potem zrobienie zdjęcia, noszenia go w portfelu
i chwalenia się nim przy okazji libacji alkoholowych w gronie kolegów
kombatantów spotykających się by powspominać stare dobre czasy wojaczek
na stadionach.
Możesz wyjaśnić co masz na myśli pisząc: "Ale to, że zaczęli
łamać prawo natury nie oznacza wcale, że złamią je całkowicie."
O jakie prawo Ci tu chodziło? O prawo twierdzące według Ciebie, że
ludzie zawsze walczyli, walczą i walczyć będą bo taka już ich zwierzęca
natura? Jeśli tak to zgadzam się, tego "prawa" na pewno
nie złamią, choćby nawet w malutkiej części, a to za sprawą tego,
że takie prawo natury nie istnieje. Ludzie wojują ze sobą z pobudek
bardzo egoistycznych i przyziemnych, nie ma mowy tutaj o żadnych prawach
natury, jedynie można mówić o ludzkiej naturze. Inteligencja i rozum
dany ludziom ma za zadanie im uświadomić bezsens wojen i wyniszczania
wszystkiego dokoła. Jednoczeście niestety dają im przebiegłość i możliwość
wymyślania sposobów na wcielanie w życie swoich egoistycznych celów
i zamiarów.
PROTESTY SŁUSZNE PROTESTY
Ktoś wypowiada komuś wojnę. Zaczynają się protesty. Kto protestuje?
Chrześcijanie, Papież. Zaraz, zaraz, ktoś jeszcze... Muzułmanie, Hindusi,
również Żydzi. Oj, czyżby kolega PaFFendoX, miał słabą pamięć albo
wybiórczo dobiera sobie fakty historyczne pomijając całą resztę? A
może po prostu strasznie chce nam pokazać jaką to wielką nienawiścią
pała do chrześcijan? Co to w ogóle za argument? Równie dobrze mogę
się zacząć czepiać Arabów, że protestują przeciwko wojnie w Iraku,
a przecież to Arabowie porwali samoloty i siedzieli za ich sterami
w momencie gdy roztrzaskały się o WTC. Ale czy to coś zmieni? Oczywiście,
że nic. Może jedynie pokazać, że pewni ludzie, bez względu na rasę,
pochodzenie czy religię, swoimi protestami udowadniają, że w końcu
przejrzeli na oczy i zobaczyli jakim złem są wojny i do czego prowadzą.
A dlaczego te wszystkie zbrodnie i wojny miały miejsce? PaFFendoX
twierdzi, że tak przykazała ludziom Matka Natura. Ja się pytam: jaka
natura? Chyba natura osobowości przywódców narodów, która posiadała
na tyle dużo charyzmy, że potrafiła zaszczepić nienawiść w ludzkich
umysłach. Przecież ludźmi całkiem łatwo jest manipulować, zwłaszcza
gdy wyczuje się nastroje tłumu, rzuci lotne hasła padające na sprzyjający
grunt. A przecież w tych konfliktach głównie chodzi o to aby przywódcy
zdobyli jeszcze większą władzę i bogactwo. I prawdziwymi ludźmi pozostają
jedynie Ci, którzy mają na tyle oleju w głowie, żeby zobaczyć całą
obłudę i fałsz jaki kryję się za takimi hasłami. Cała reszta to tępe
bydło, które leci na rzeź z okrzykiem propagandy na ustach - propagandy
umiejętnie im zaszczepionej. Im się wydaje, że są to ich własne słowa,
szkoda tylko, że zapominają kto je pierwszy wypowiedział.
A dlaczego Papież nawołuje teraz do pokoju na świecie? Może dlatego,
że w końcu czas skończyć z bezsensownym marnowaniem ludzkiego życia
i pracy. Może dlatego, żę w końcu nadszedł czas abyśmy sobie uświadomili,
że czas zacząć wspólnie budować przyszłość, a nie tylko zabierać siłą
innym efekty ich pracy. Kiedyś już była taka osoba co głosiła podobne
nauki. Ale chyba urodziła się o 2000 lat za wcześnie. Teraz Papież
powtarza tylko nauki Chrystusa, gdyż może w dobie globalnej komunikacji,
gdy jego słowa mogą dotrzeć do prawie każdego człowieka na Ziemi,
wreszcie przyszedł moment gdy ludzkość coś z nich zrozumie. Bądź co
bądź obie wojny światowe w XX wieku mogą wiele dać do myślenia. Dlatego
nie wolno o nich nigdy zapominać tak jak to robi PaFFendoX, o ich
potwornych zbrodniach i konsekwencjach. Poza tym ciągłe wzajemne wytykanie
cudzych zbrodni z przeszłości oraz doznanych krzywd, to również, jeden
z głównych powódów, przez które wojny wciąż jeszcze wybuchają. A przecież,
żadna ze stron nigdy nie jest bez winy.
PRAWO NATURY PRAWDZIWE PRAWO NATURY
No bardzo interesujące rzeczy tu można przeczytać. Nie zaprzeczam,
że księża to wydrwigrosze i skąpcy, mało interesujący się kwestiami
moralności czy wiary. Tyle, żeby takie oskarżenia rzucać trzeba je
jakoś poprzeć dowodami. Jaki dowód masz na to, że w Afryce takie świetne
interesy kręci kler? A nawet jeśli kręci to co z tego? Oznacza to,
że każdy ma brać z nich zły przykład? Filozofia godna małego chłopczyka,
któremu ktoś zabrał lizaka, a teraz ten pójdzie wyładować frustracje
na szczeniaczku, którego dostał od rodziców. Skopie go, zbije smyczą
- w imię czego? Bo oni są źli to ja też mogę być??? A co kurwa ten
biedny, słabszy, bezbronny pies w tym wszystkim zawinił? PaFFendoXik
zrozumiał teraz? Czy mam ci to na jabłkach lub kawałkach tortu wytłumaczyć?
A wracając do tych szumnie głoszonych przez PaFFendoXika praw natury.
Odpowiedz no na małe pytanie: dlaczego w lesie czy dżungli wciąż istnieje
nieprzeliczona ilość gatunków zwierząt i roślin? Czemu silniejsze
mrówki, o czym pisałem wcześniej nie zabiły jeszcze wszystkiego co
im na drodze stało? Dziwne, prawda? A przecież "silniejszy pokonuje
słabszego". No już nie łam sobie nad tym głowy, bo się jeszcze
spocisz. Odpowiem ci na to pytanie.
Otóż widzisz, w przyrodzie tak się rzeczy mają, że pomimo, silniejszy
pokonuje słabszych to robi to tylko w ograniczonym zakresie. Gdy się
dzieje inaczej to silniejszy z braku pokarmu umrze. Musi zostać zachowana
równowaga. Ludzie natomiast zajmują jakiś teren, eksploatują go do
granic możliwości, aż w końcu go niszczą zupełnie. Osiągnięcia cywilizacji
pozwoliły nam nieco nad rozmiarami tych zniszczeń zapanować oraz nawet
naprawiać je. Jak więc widzisz, w drodze ewolucji i postępu człowiek
doszedł do momentu, gdy widzi ze rabunkowa gospodarka, wszczynanie
wojen i ogólny egocentryzm nie mają żadnej przyszłości, że są drogą
prowadzącą do zagłady. Wcześniej coś przebąkiwałeś o dbaniu o przyszłość
potomstwa. Jakąż przyszłość zgotowałbyś swoim dzieciom rujnując świat
wojnami? Jaką przyszłość zwierzęta zgotowałyby swojemu potomstwu gdyby
np. stado lwów zabiło dla samej przyjemności zabijania wszystkie antylopy
na swoim terenie. Głodowałyby, aż do momentu odnalezienia nowych terenów
łowieckich. Ale tam przecież, już inne stado lwów może siedzieć. No
więc co? Oczywiście wojna! W końcu jedna strona wygra, ale ile małych
lwiątek zostanie osieroconych? Ile dorosłych osobników zginie? I po
co to wszystko? Bo miały ochotę sobie pozabijać?
Prawo natury jest tylko jedno - RÓWNOWAGA W EKOSYSTEMIE. Supermacja
silniejszych osobników nad słabszymi jest tylko mechanizmem doboru
naturalnego.
Hmm i jak tam, PaFFendoXik? Dotarło, czy mam tłumaczyć jednak na
jabłuszkach?
A i teraz znów będzie wyjątkowa sytuacja, gdyż w pewnej kwestii zgodzę
się jednak z autorem - bez wątpienia prawo przestrzegane przez wszystkie
rośliny i zwierzęta, no może poza małpami, nie może być określane
prawem pięści. A to z bardzo prozaicznej przyczyny - rośliny nie mają
nawet rąk, a tym bardziej pięści. Oprócz małp i człekokształtnych,
zwierzęta również, nie dysponują takowymi. Mają racice, kopyta, skrzydła,
płetwy, łapy, itp. no ale przecież nie pięści.
PRZECIEŻ TO JEST TYLKO PREZYDENT!
Ehhh, ten fragment naprawdę z dużym trudem przyszło mi komentować.
Jego żenujący poziom jest tak niski, że aby podciągnąć go do mego
poziomu musiałem się strasznie natrudzić. No ale jedźmy z tym koksem,
im szybciej baba z wozu, tym szybciej koniom będzie lżej...
Czy ty chłopcze jeszcze nie wiesz, że przywódcom Państw zazwyczaj
chodzi o zaspokojenie ich własnych pobudek i ambicji? Czasem, przy
odpowiedniej namowie ( zazwyczaj z sześcioma zerami i symbolem "$"
) spełniają również zachcianki i ambicje innych osób. No ale nie ma
co dyskutować o politykach. Ja już dawno temu sobie o nich zdanie
wyrobiłem i więcej rozmawiać o tym nie mam zamiaru.
A wiesz, czemu inne państwa protestują? Między innymi dlatego, że
obawiają się zachwiania równowagi, a ona właśnie jest podstawowym
prawem, któremu wszystko podlega we wszechświecie.
A Honor? Buahahahhahahaha, toś mnie teraz rozbawił. Bush przecież
żeruje teraz głównie na emocjach narodu, nieźle wkurwionego na Arabów.
Dzięki swojej krucjacie przeciw terrorystom ( wedle Amerykanów czyt.
Arabom ) zyskuje sobie poparcie opinii publicznej, a dzięki temu być
może zostanie na kolejną kadencję. Honor nie ma tu nic do rzeczy.
Gdyby mieli tyle honoru ile im przypisujesz to nie zrzuciliby bomby
atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, honor nie pozwoliłby im zabić dziesiątek
tysięcy bezbronnych, niewinnych ludzi. No ale jeśli uważasz, że było
inaczej to dlaczego w takim razie terrorystom odmawiasz prawa do takiego
"honorowego" ataku za pomocą porwanych samolotów i wlatywania
nimi w co wyższe budynki na terenach miast w USA ? Zarówno atak bombami
atomowymi jak i zniszczenie WTC noszą te same znamiona terroru, więc
daruj sobie chłopcze gloryfikowanie dokonań Ameryki.
Brednie o chłopach, rycerzach, odwiecznym prawie natury i odzyskiwaniu
honoru skomentuję w dalszej części arta, gdzie postanowiłem na moment
odsunąć na bok konwenanse i kulturę, bo autor swoimi wypocinami ewidentnie
o to się prosi.
OJCZYZNY "TO, TY CIECIU W TO NIE MIESZAJ!"
Czy tobie się wydaje, że każdy żołnierz sam zaciąga się do wojska?
A o poborze do woja to PaFFendoXik nigdy nie słyszał? Albo o wcielaniu
do armii na siłę, tak jak to miało miejsce podczas II WŚ, gdy Niemcy
na zajętych przez siebie terenach na siłę wcielali do swoich wojsk
np. Polaków oraz przedstawicieli innych narodowości. Taki poborowy
lub siłą do armii zaciągnięty wystraszony chłopak to z wielką lubością
oddaje się pięknej sprawie jaką jest wojenka. W pierwszym szeregu
biegną ramię w ramię z pieśnią na ustach i wolą walki o przyszłość
w sercach. Co za piękny widok to musi być!!! I na pewno nie myślą
wtedy o tym, że przecież te strzelające do nich KM-y robią masę nowych
otworów w ciałach ich kolegów. Zupełnie się nie przejmują myślą, że
kolejna kula może rozwalić głowę, któremuś z nich. Tak, wojna to fajna
sprawa - ale tylko wtedy gdy się o niej czyta poemat opiewające odwagę
bohaterskich żołnierzy i siedzi bezpiecznie w domku, z dala od wszelkich
konfliktów zbrojnych. A jakby każdy zawodowy żołnierz szedł do wojska
z myślą, że i tak zginie i że nie ma szansy dożyć starości, awansu
oraz emerytury, to zgadnij ilu by się zdecydowało zaciągnąć do wojska?
Poza ludźmi o skłonnościach samobójczych, którzy nie mają dość odwagi
aby samemu odebrać sobie życie, wielu chętnych raczej byś nie uświadczył.
No ale może geniuszu masz inny pogląd na tę sprawę? Podziel się nim
z nami, czytelnikami AM, jeśli łaska. Ale wpierw zastanów się dlaczego
tylu młodych chłopaków, często rozpaczliwie próbuje się bronić przed
poborem do wojska? I pomyśl o tych co jednak trafili do woja - myślisz,
że oni nie próbowali jakoś się wywinąć byle nie zostać wsadzonym w
kamasze?
No ale jak już ktoś zdecyduje się iść na własne życzenie lub na zawodowego
żołnierza, to jednak chyba gościu taki SPODZIEWA się, że w wojsku
będzie mu się świetnie żyło, że dożyje sędziwego wieku, osiągnie jakiś
stopień i będzie kończył swe życie z wysoką emeryturą.
I przestań bredzić o walce o przyszłość. Wyobraź sobie, że istnieje
też druga strona medalu - gdyby wszyscy ludzie pojęli jakim złem są
wojny i do czego prowadzą, to nie byłoby żadnych Saddamów ani Bin
Ladenów. I nie musiałbyś się martwić, że może coś przejść twoje wyobrażenia.
No ale nasz świat nie jest taki różowy. A skoro tak się troszczysz
o przyszłość to spróbuj sobie wyobrazić co może narobić Korea Północna
- państwo, które obecnie już posiada kilka bomb atomowych i wcale
się nie kryje z zamiarami ich sprzedawania każdemu, kogo na nie będzie
stać. USA jakoś nie garną się z inwazją na Koreę, ale Irak, posiadający
złoża ropy, Amerykanie bez wahania postanowili zaatakować, pod przykrywką
rozbrojenia Saddama z broni masowego rażenia. Ale, jak się okazuje
Irak nie posiadał tych gigantycznych arsenałów broni chemicznej, o
co tak Bush zawzięcie oskarżał Husajna. Wszędzie tylko obłuda i kłamstwo.
To, o co walczyli amerykanie w Iraku, to była tylko i wyłącznie ropa,
ale czy ona im była aż tak niezbędna? Zastanów się chłopcze, czy większość
konfliktów zbrojnych na Ziemi ogólnie jest warta tego aby je wszczynać?
Czy powody z jakich wybuchają są rzeczywiście na tyle poważne, żeby
wydawać miliardy dolarów na zbrojenia, które to pieniądze można by
spożytkować humanitarnie na lepsze cele. Amerykanie wydali 75 miliardów
dolarów na samą wojnę w Iraku, z tego część idzie na odbudowę. Ciekawe
czy dochody z ropy im zwrócą wydane pieniądze. Śmiem w to wątpić.
A przecież obaleniem reżimu Husajna Amerykanie świata nie zbawili.
Gdzie tu sens? Dostrzegasz go gdzieś? Ktokolwiek go dostrzega?
Więc przestań pierdolić głupoty, że powinniśmy być dumni, że Ameryka
tak ślicznie i ładnie broni nas przed złymi ludźmi, że tak skrupulatnie
i troskliwie zabezpiecza naszą przyszłość. Jacy oni uczciwi i tacy
bezinteresowni, normalnie Bush to filantrop pierwszej wody, nowe wcielenie
Prometeusza. Oby tylko żaden sęp wątroby jemu nie wydziobał.
Dobra, zasadniczą część arta PaFFendoX'a w tym momencie kończę komentować.
Teraz będzie coś ode mnie osobistego. Osoby o słabej konstrukcji psychicznej
tudzież o słabych nerwach proszone są o przycupnięcie pod piecem albo
na zydelku, a najlepiej o zakończenie lektury w tym momencie. To samo
się tyczy osób uczulonych na plugawe ubliżanie i urąganie bliźnim.
No ale jeśli mimo to postanowiliście czytać dalej to nie mówcie potem,
że nie ostrzegałem was. Z resztą i tak pewnie ktoś by nie wytrzymał
i najechał ostro na PaFFendoXika, więc niechaj to ja będę pierwszym,
który rzucił kamień.
Żeby nie było, że tak nonszalancko i bezceremonialnie ordynarnie
lżę publicznie PaFFendoX'a to nie zamieszczę tego fragmentu bezpośrednio
w arcie, ale udostępnię go po kliknięciu na tym przycisku:
Na koniec jeszcze chwila refleksji.
Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że momentami opisywałem tu
sprawy utopijne. Jestem realistą i wiem, że wojny bedą nadal wybuchać.
Błogosławieństwem a zarazem przekleństwem ludzi jest to, że potrafią
myśleć - dzięki temu tworzą rzeczy cudowne, piękne, natchnione, ale
z drugiej strony myślą o bogactwach, o władzy, wynajdują sobie wymówki
i błahe powody by spełniać swoje żądze. Ogólnie II WŚ byłą dobrą nauczką
dla świata i do tej pory nie pojawił się konflikt na podobną skalę.
Ale co będzie jak ludzie zapomną o okropieństwach jakie nasi dziadkowie
przeżywali? Czy dojdzie do nowej wojny światowej? Pozostaje mieć tylko
nadzieję, że państwami w przyszłości rządzić będą ludzie, potrafiący
wyciągać wnioski z lekcji jakie daje historia.
P.S. Ogólie cały art PaFFendoX'a nosi znamiona nędznej i nieudolnej
prowokacji, ale że złośliwec ze mnie to postanowiłem tak na wszelki
wypadek zjechać go, żeby na drugi raz autor zastanowił się zanim spłodzi
taki stek bzdur.
P.S.2 Z drugiej strony, jeśli wziać pod uwage dwa pozostałe arty
tegoż "autora" zamieszczone w AM38 to jednak okazuję się,
że on napisał to co naprawdę myśli! O zgrozo, ileż prawdy jest w słowach
Einsteina: "Dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka
głupota. Co do tego pierwszego nie mam pewności."
|
||
|
Wynurzenia
Nikczemnego Stolca są objęte prawami autorskimi, więc nie myślcie sobie
plugawi, potencjalni plagiatorzy, że jak stolec to łatwo da się go spławić,
gdy już się do was przyklei.
nikczemny_stolec@poczta.onet.pl |
Katowice, 20.05.2003 | |