Trzymam w rękach światło. Jest bardzo ruchliwe, trudno je opanować. Tryska z niego energia i chęć życia. Lubi psocić. Już dwa razy wcisnęło Control+A, a następnie Delete. Jak widać jest bardzo inteligentne. Pokazuję mu, jak sie bawię we Flash'u. Ogląda zafascynowane, jak mogą powstawać jego ulubione kreskówki. Śmieje sie do postaci na ekranie. Samo chce rysować, ale nie ma skoordynowanych ruchów - w końcu to tylko wiazka dobrej energii. Próbuje zejsć z kolan, ale mu na to nie pozwalam. Jest takie miłe w dotyku, takie przytulaśne, roztacza w okół siebie nietypowy zapach... taki inny od wszystkich, ale przyjemny. Zajmuję jego uwagę czymś innym - czytam mu książkę. Światło nie rozumie, ale lubi słyszyc jednostajny, miarowy szept . Ciekawie o czym myśli. Może o mleczakach - wczoraj przekonało sie, że wsadzanie ich do buzi nie jest jednak zbyt dobrym pomysłem. Przez swiatło przetacza sie wyraz niezadowolenia, ale tylko na ułamek sekundy - chyba miałam rację z ta wczorajszą przygodą. Teraz pojawia sie usmiech - moze przypomniało sobie, jak dzisiaj wysoko podróżowało, zwiedziło cały strych w domu, odkrywjac z zaciekawieniem nawet najciemniejszy kąt. Wygladało jak wielki podróżnik wracajacy z bezkresnej wyprawy po swiecie. Z zadowloleniem włozyło sobie kapelusz z czasów jego prababci.
Czuję, ze światło zaczyna zasypiać, dosłownie "przelewa" sie przez rece, muszę je mocniej trzymać, bo zaraz uleci. Czytam jeszcze chwilę, a później ostroźnie wstaję, żeby nie narobic hałasu. Przenoszę je do pokoju, kładę na łóżku, przykrywam kordłą. Światło poruszyło sie gwałtownie, ale zaraz zasnęło. Jeszcze chwile siedzę w pokoju żeby mieć pewnośc, że zaraz nie będę musiała wracać i tulić go ponownie. Siadam na krześle i przygladam sie mu - jasne włoski, prawie mleko; oczy niebieskie, jasna cera. Włoski potargały sie , tworząc wokół głowy specyficzny kształt, przypominający aureolkę. Śpi z delikatnym umiechem na utach. Ściemnia się.
Myśle o tym, kim światło będzie w przyszłosci - może informatykiem - sądzą z jego nadzwyczajnych umiejętnosci w tym kierunku. Może malarzem, który namaluje Twój portret, może nauczycielem - tego to mu nie życzę :), może inżynierem, który będzie budował drogi w nowej Polsce? A moze okaże się, że odkryje w sobie wielkie zdolnosci pisarskie i będzie nowym Kingiem, Sapkowskim, a może i Kochanowskim?
A moze nie będzie tak różowo? Może nie
będzie miało takich zdolności, takiej inteligencji, żeby podołać takim
planom? Może bedzie listonoszem, może będzie umieszał cement pod budowe
Twojego domu, a może będzie kierowcą autobusu?
Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia -
ważne , zeby światło było szczęśliwe w życiu i pewne swoich decyzji. Żeby
było SZCZĘŚLIWE.
A jeśli nie bęzie mogło nawet wybrac, kim zechce wybrać? Jeśli na przejściu dla pieszych potrąci je samochód, jeśli w ciemnym zaułku zostanie pobity na śmierć, jeśli zachoruje na nieuleczalną chorobę? Jęsli nie pozna nawet, co to pierwszy pocałunek, prawdziwa przyjaźń, jeśli nie pozna smaku poziomek, jeśli nie dowie sie co to za uczucie siedzieć z kolegami w lesie i śpiewać pry gitarze? Nie wiem....
Światło uśmiecha sie przez sen, pokazując wszystkie 12 zabków, stojacych w znaccznym oddaleniu od siebie. Fajny widok:). No, pora wracać do swojego pokoju. Wyłączam górne światło , włączam lampkę, żeby w nocy, kiedy przyśni mu sie coś złego mogło przydreptać bez problemu do mojego łóżka, wleźć na nie, przejechać mi rączka po czole z cichym "ciioooocjjjjuuuuuuuuuuu"
Trzymając jedną rekę na klamce jeszcze
raz na niego spoglądam. Przelatuje mi przez umysł jedna myśl - żeby kiedy
dorośnie zawsze oswietlało sobie trudne sytuacje
swoim wewnetrznym światłem, które teraz
z niego praktycznie promieniuje. Żeby to świało w nim nigdy nie zgasło.
Zamykam drzwi.
zimnokrwista
child55@interia.pl