Nieskończoność różna zeru. Znajomość zasad pisowni i Biblii - równa?
Jeeeeest!!! Polemika! Wreszcie kogoś zbluzg, tfu, odeprę jego argumenty. Co my tu mamy... Uprzedzam, że będę złośliwy. Okropnie. Co mi zależy, ostatni raz pokazuję jakieś emocje.
NabuchodonoZorka: Ostatni raz. Ostatni raz. Ostatni raz. Echo... Ostatni raz. Slavik! Przestań się bawić i weź się za spisywanie myśli... :)
Dobra, Jaqbie, pewnie zdążyłeś naciesz się chwilą, pokazać tekst nauczycielom, kolegom. Starczy. Teraz ja chciałbym popsuć Ci trochę humor...
Polemiki do tego tekstu szczególnie bym się nie spodziewał. Kolejny raz ktoś mnie zadziwił. A dlaczego? Otóż dopuściłeś się riposty do czegoś napisanego z zakończeniem: "żartowałem." Któż śmiał podważyć kłamstwo? To tak, jakby człowiek jedząc jabłko powiedział, że je jabłko. Szkoda, że ja taki mądry nie jestem. Pięknie udowodniłeś, że Księżyc nie świeci, białe nie jest czarne, zaprzeczyłeś bajce. Tak, powiedziałeś dziecku, że nie ma św. Mikołaja. Ładnie to tak? Niektórych rzeczy nie mówi się głośno, nawet, jeśli zna się prawdę. W AM chciało się zasłynąć? Wiesz, jak byś skończył, gdybyś powiedział, że Potwór z Loch Ness czy Stawonóg nie istnieje i masz na to dowody? Matematyczne?! Jaki to miałoby sens? Ale dobra, wyżywam się. To za styl wypowiedzi.
Głównym moim przesłaniem było: "I tak właśnie wyglądają próby udowodnienia czegoś kompletnie nielogicznego i absurdalnego. Jednak sposób wyjaśnień jest taki zawiły, że rodzi tak potrzebną wątpliwość. A może jednak Ą jest równe 0? Ja tam nie wiem, sami się zastanówcie. Używałem matematyki, astronomii, religii, i pojęć nicości i Ą wypaczonych przeze mnie." Przeczytaj to uważnie i kilka razy. Chodzi o to, że jak nie umiesz czegoś wyjaśnić, to rób to tak, aby druga osoba też nie wiedziała, więc mogła posądzić Cię o to, że jednak Ty to wiesz. Wystarczy wzbudzić wątpliwość. Zaraz, nie wiesz co to wątpliwość? Tak, wyrażenie ma wartość logiczną albo 1 albo 0, nie ma "chyba". Jesteś komputerem? Nie, komputer błędy w pisowni poprawia. Wyjaśniać mojego cytatu chyba nie muszę, ale pewnie powinienem.
Filozoficzny dowód był u mnie najważniejszy, a skoro nie jesteś osobą wierzącą, to raczej trudno będzie Ci to zrozumieć. Matematyczny miał być tylko prowizorką w celach namieszania w umysłach. Na matematyce nie znam się, to fakt (tylko w 6 klasie raz byłem laureatem konkursu, ale to był fuks, dawno i nieprawda). Powinienem więc nie pisać tekstu? Na polskim też się nie znam? Nie powinienem pisać wcale? A jednak.
NabuchodonoZorka: Zdaje mi się, że kolega Jaqb nie do końca zrozumiał to, co Slavik chciał przekazać poprzez swój tekst. Tu nie chodziło o matematykę... tu nie chodziło o udowodnienie, że ¥ = 0. Wręcz przeciwnie. Taka metafora, przenośnia... Jeżeli nie wiesz o co chodzi, to wierzysz. Nie? Zastanów się... Słuchasz i myślisz.. "Nie wiem... ale ten człowiek - ej! On ma rację!". Teraz już sam nie wierzysz w to, co myślisz, co wiesz... Absurd; nonsens; paradoks… Jak łatwo wmówić, że nie ma... nie ma Boga, nie ma mnie, nie ma Ciebie... popatrz - dokładnie się przyjrzyj! Wystarczy trochę zagmatwać, a już niewiadomo o co chodzi...
I jeszcze jedno. Spróbuj nie pisać wcale... :)
Nieładnie podważać mój autorytet, nieładnie. Masz 6 z matmy, z religii pewnie też, i oczywiście z polskiego. Ja nie mam co się porównywać. Trzy szóstki to nie dla mnie.
NabuchodonoZorka: Ja też nie :( Z j. polskiego mam 5... z reszty się nie przyznaję.
Przechodząc do kontrowania treści właściwej...
Do wstępu się nie przyczepię. "Przynajmniej natrudził się, aby coś było."
NabuchodonoZorka: Za to ja się przyczepię. Czytasz AM.. czytasz... I co widzisz? Ostatnio: powielanie się tematów, same polemiki [;)]... A Slavik?! Czytam... tak, i co widzę? Widzę świeżość, nietuzinkowe ujęcie tematów, interesujący styl. Wszystko napisane tak, że aż chce się czytać! Ja nie myślę, że S. piszę, żeby ot po prostu było... Zresztą jeżeli już takie COŚ u kogoś występuję - taki brak chęci i beznadziejność tworzenia to szczere współczucia.
Co mi się podobało? Tytuł. Przynajmniej starał się coś wymyślić oryginalnego. Zaraz, co to do ***** ***** ******* ***** ***** ***** ****** jest TEXT? Darowałbym literówki, ale nie, nie daruję! Za "text" nikomu niczego nie daruję! Żebym miał zginąć i smażyć się w nieskończonych ogniach piekielnych, nie daruję. I tak ta chwila będzie trwała zero sekund :)
NabuchodonoZorka: A nawet więcej. To teraz już razem się smażymy :) "…nie damy pogrześć mowy". Stoję na pierwszej linii frontu. Nie dam! Nie po to nasi przodkowie walczyli o niepodległą ojczyznę, żebym ja teraz pozwalała na amerykanizmy... Wrrrrr...
Może one i nie są ważne, ale moje wywody matematyczne były takie same w stosunku do pozostałej części przesłania. Pojęcia absurdu... największą prawdą, że prawdy nie ma; największą mądrością, że nie zdobędziesz jej całej; wiedzą - nie poznasz wszystkiego itd. Nicość jest tak samo niepojęta jak i nieograniczona przestrzeń. Zaraz, tylko dla mojego, ułomnego umysłu. Matematycy znają odpowiedzi.
Ale "text". Ja po prostu WYMIENKAM. Redeemer mi się w kieszeni odpala. Następny, proszę. Z opaską czy bez? Może papierosa? Dobrze. To nie będzie długo bolało.
NabuchodonoZorka: Delikatnie ujmuję strzałę w palce. Wskazujący i kciuk. Nakładam. Napinam cięciwę. Celuję. Strzelam. Kogo teraz???
Teraz powytykam wszystkie błędy - i - liczę na rewanż :)
Nieskończoność = 0 (w tytule) - powinno być w cudzysłowie
...to oczy, to monitor - interpunkcja
niedorzeczności - powtórzenie
to Tak - Tak dużą literą
tak, jakby - interpunkcja
ziemia - no pięknie, nazwa własna małą literą
...płaska, i to w dodatku - można wrzucić przecinka, gdyż jest to osobna część zdania
Po nawiasach, jeśli trzeba, daje się przecinki! Kilkukrotny błąd. I nie przed!
...szukania, jest - interpunkcja
sięgnołem - to normalnie śmiechu warte, już sięgom po strzelbę
..."Pismo Święte", dla niektórych - interpunkcja
...nieskończoność - brak pytajnika w zdaniu pytającym! Kilkukrotny błąd
Po otwarciu nawiasu nie następuje spacja, jak i przed jego zamknięciem
Przed dwukropkiem nie dajemy spacji, ani przed znakiem zapytania
...ani pusty, ani skończony - interpunkcja
zagadk - "a" się zjadło, pewnie z tej pychy i pazerności ;)
A zapewniam, popełniłem go - interpunkcja (tak, popełniłeś błąd, i to nie jeden)
Odgadnijcie, gdzie - interpunkcja (zgadłem, zgadłem!)
Szyku nie będę się czepiał, starczy na dziś. Pewnie i tak wiele błędów ominąłem.
NabuchodonoZorka: A teraz uwaga, iloczyn [brak dwukropka] :P
Ciemność - _N_I_E_B_Y_T_! Mam nadzieję, że wiadomo, co to. Tak, naukowo tego nazwać nie można. Za to Twoje wyjaśnienie światła jest zlepkiem fizycznych i matematycznych bzdur (a czym innym jest ta wiedza, te cyferki śmiesznie ułożone). A indeks górny to bodajże <"sup"> w HTML'u, na którym się nie znam. To dla ciekawości autora i innych czytelników.
NabuchodonoZorka: Wiadomo, że każdy inaczej interpretuje "Pismo Święte". Ciemność... w GENESIS... Nicość, Pustka, Niebyt... ...brak światła?
Bardziej równe - chodzi o absurdalność pojęć. Zupełne przeciwieństwo. Czyż nie -4 i 4 nie są podobne? A przecież to liczby przeciwne.
Na logice, fakt, nie znam się, a nawet gdyby, to za jej pomocą nie udałoby mi się udowodnić tego, co starałem się udowodnić, bo o samo udowodnienie mi nie chodziło w moim dowodzie. Jasne?
Idąc dalej:
Otwieram pierwszą stronę podręcznika do matmy (akurat to strona nr 100 encyklopedii matematycznej), dla niektórych jedyne źródło wiedzy na temat rzeczywistości:
Kąt trójścienny
Rodzaj kąta wielościennego (...) trzy różne niewspółpłaszczyznowe półproste o wspólnym początku tworzą trzy kąty płaskie o rozłącznych wnętrzach...
Bez komentarza :)
I nie "NO COMMENT"!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Normalnie nie wytrzymuję. Nie mogę już dłużej. To walka z wiatrakami, to nie ma sensu. Czy warto się zamęczać? Dla języka, którego prawie nie ma i niedługo nie będzie? No jasne, każdemu może odpier***** na danym punkcie, jednemu na pisowni, drugiemu na matematyce. Oczywiście mogłem pokusić się o coś bardziej soczystego z encyklopedii, ale niech sobie ludzie karków nie skręcają.
NabuchodonoZorka: Stoję na spalonej ziemi, nad miastem unosi się łuna pożaru... 1830 - listopad. Piotr Wysocki idzie na czele powstańców... Cichy, mistyczny śpiew: "Nie rzucim ziemi skąd nasz ród, nie damy pogrześć mowy..." :(
Rozumiem, że nie załapałeś sensu mojego pierwotnego tekstu, bo nie jesteś wierzący. Tak więc po co za to się brałeś? Jakbyś kłócił się z recenzją książki, której nie czytałeś, gdyż po pierwszej stronie zwątpiłeś ;) I tak słowa zawarte w Biblii to przenośnie, lecz matematyka przenośni nie uznaje, nie uznaje dowcipu i ironii, nic, tylko suche fakty. Jak piszę, że Bóg jest szatanem, to chyba nikt nie bierze tego na serio? Myliłem się? Wiem, wiem, powinienem przy tytule dodać ";)" lub ":)", ale chciałem, aby ton był poważny. Nie zrobię już tak nigdy, nie umiecie się bawić. Przepiszę encyklopedię, wszyscy będą zadowoleni.
Napiszesz jakiś tekst, a tu zaraz wrony się zlecą. Już na Axela zleciała się cała masa ateistów, nie szczędząc biednego twórcę "Trzech prawd". Zazwyczaj jestem spokojny, wszystko bym zrozumiał, no ale TEXT Jaqba jakoś mi nie idzie. Nic nowego. Mógłbym go skomentować: Niedorzeczności, brednie, coś tam mówi o czymś i nie ma racji, nie wie, o czym mówi... W dzisiejszych czasach trudno o szacunek dla osób nie szanujących pisowni, nietolerancyjnych względem wyznania i nieudolnie próbujących zaprzeczyć czyjejś poczytalności.
Miałem nie pisać, bo mi ręce opadają, lecz to będzie jeden z ostatnich tekstów w najbliższym czasie, i chcę być źle zapamiętany, by nikt nie tęsknił (ciekawe tylko, kto? :P). Gdyby nie moje podsumowanie w "Nieskończoności", darowałbym sobie. Jednak heretyk uznający tylko Biblię za źródło prawdy wyobrażał Jaqba, rzucając klątwę na 5 pokoleń włącznie.
NabuchodonoZorka: Kruki i wrony... Po pierwsze. Tekst Axela... Jeżeli nie wierzysz to dlaczego się czepiasz? Jeżeli nie znasz się na literaturze, to dlaczego piszesz krytyki? Nie... źle napisane! Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to dlaczego piszesz krytyki?!
A teraz do Slavika :), któremu tłumaczę jak... [;)] Niech tylko doczekam tej chwili, gdy otworzę AM, a tam nie będzie żadnego tekstu z pewnym słonecznym tłem to... :)
Pozwolę sobie teraz przedstawić następującą zagadkę: (+¥)È(-¥) = ?
Liczby pierwsze to liczby nie ostatnie. Lecz nie do końca, gdyż pierwsi będą ostatnimi. Ich egoizm jest wielki, gdyż dzielą się tylko z jedną osobą - wszystkie z tą samą - oraz ze sobą. Okropne.
2=3? Chyba zostanę przy nierównościach typu "Mądrość > Wiedza", równania coś mi nie idą.
Końcówek nie czytasz, więc napiszę, że jest mi bardzo przykro, że musiałem Cię objechać, ale powody do tego miałem. Przepraszam toteż za wszystko, ale mogłeś chociaż maila wysłać, aby upewnić się, czy dobrze zinterpretowałeś moje dzieło
NabuchodonoZorka: Tak :) Coś o tym wiem. Nigdy nie myśl, że jesteś świetnym interpretatorem :)
(jak mam być złośliwy, to do końca, i swojego listu też nie wyślę!). A wyjaśnień nie będę umieszczał na końcu każdego tekstu, wtedy wyglądałbym jak ktoś, kto pozostałych uważa za idiotów, którzy samodzielnie nie potrafią nic zrozumieć. A całkowite zrozumienie często jest inne, niż wielu sądzi, o czym mam okazję przekonywać się wiele razy - i tym przypadku również. Koniec z przenośniami, koniec z ukrytym przesłaniem. Nie chcę przewracać się w grobie jak i inni poeci czy twórcy, co wszyscy mylnie interpretują ich dzieła. Co autor chciał przez to powiedzieć? Zajrzyjcie do słownika Kopalińskiego, on znał myśli wszystkich ludzi na Ziemi. Aby nie było kłopotów z interpretacją, nie będę pisał nic prócz czysto encyklopedycznych wywodów. Jeszcze lepiej - nie będę wcale pisał.
NabuchodonoZorka: Wtedy to właśnie, trzy dni po odnalezieniu Zaginionego Królestwa, pewna osiemnastoletnia imienniczka pewnego babilońskiego władcy, chwyciła swój długi łuk, kołczan z strzałami z Mrocznej Puszczy, kupiła bilet, wsiadła do pociągu i pojechała na drugi koniec Polski, aby nawracać niewiernych :P
Choć polemika Jaqba nie jest głównym powodem wstrzymania mojej "działalności" (propagandowej :)), jest to gwóźdź do trumny. Jeden z setki przeróżnych. Życie dzierży młotek. Może mu go wytrącę? Walnę przez łeb, niech popamięta! Trzeba zebrać w sobie siły, odrzucić możliwość porażki, i uderzyć. Chciałbym... a jak wyjdzie?
NabuchodonoZorka: Wysiadła na stacji i rozejrzała się dokoła. Stał sam pośrodku wielkiego koła... Ludzie - oni chcieli go zabić. A ona? Chwyciła swój łuk, założyła strzałę, wymierzyła i zaczęła strzelać... Raz po razie. Zginęli niewierni. [:)]
Bo najważniejsza jest wiara w to, co niemożliwe!
Chyba ten pociąg musiałby przewozić mnóstwo strzał, aby wytępić co do nogi pogańskie plemię (wyznawców głupoty). Tak czy inaczej, jeśli coś napiszę, będzie to zupełnie inny tekst (a styl beznadziejny).
Zaprzeczając swoim argumentom w pierwszym tekście dodam, że wszechświat się rozszerza, lecz nie skurczy się nigdy (z teorii względności). Nie ma również możliwości, aby świat istniał od zawsze, gdyż wyklucza to mikrofalowe promieniowanie tła, które daje dowód na Wielki Wybuch. A co było wcześniej...??? :)
NabuchodonoZorka
i
Slavik