RE-LUME*

Dziecko to niezwykle krucha istota - "człowiek niedokończony", który pragnie uczyć się życia i chłonąć świat wielkimi oczyma. Chce dorastać, chce być... kochanym i zauważanym. Potrzebuje opieki, miłości i rodzicielskiego ciepła. Zapach ciasta pieczonego przez mamę i ciekawe opowieści taty - rzeczy, które pamiętamy z dzieciństwa... ale czasem nie tylko... niestety.

...

... jego oczy wpatrzone są w pustkę. Wspomina, to co było dawniej, a łzy spływają wolno po policzkach. Zapomnieć - to byłoby najprostsze rozwiązanie. Papieros gaśnie w dłoni...

Codziennie o zmroku zapalały się latarnie... mrok rozświetlany bladymi płomieniami wydawał się jeszcze bardziej straszny dla sześciolatka, siedzącego samotnie w pokoju. W taką noc ożywają senne potwory, które czyhają we wszystkich zakamarkach sypialni. Jedynym pocieszeniem i wybawieniem były odgłosy dochodzące z kuchni - matka sprzątająca po kolacji. Dźwięk sztućców i talerzy obijających się o siebie, ciche nucenie jakiejś zapomnianej piosenki, delikatne kroki na drewnianej podłodze... najpiękniejsza kołysanka, przy której nie sposób powstrzymać się od snu. Błogość i bezpieczeństwo... mroczne potwory odchodzą wtedy w zapomnienie.

... i zgrzyt zamka w drzwiach.

Wszedł do pokoju tak, jak to robił zawsze. Nie zwracał uwagi na to, że północ już dawno wybiła na zegarze... to jego dom, jego królestwo. Trzaśnięcie drzwiami symbolizujące natychmiastowy koniec spokoju... teraz już nie można spać.

Najpierw były wrzaski... że nie poczekano na niego z kolacją, że syn nie wita go w drzwiach, że znów nie ma piwa w lodówce. Na nic zdało się łkanie matki, na nic prośby i błagania... tłumaczenie, że już późno, że dziecko śpi. Potem dźwięk tłuczonego szkła i... sypialnia wypełniła się światłem. Stał w drzwiach i czekał, aż jego pierworodny podejdzie, by przywitać ojca. Lecz sześcioletnie dziecko nie widziało na progu człowieka, który dał mu życie... dla niego był to najstraszniejszy potwór z największego koszmaru. Nie było już śpiewu matki, który najcudowniej w świecie leczył rany i układał do snu... na nic pomogła poduszka na głowie i uszy zasłonięte rękami tak, by nie dochodził do nich najmniejszy dźwięk... To jak zwykle nie pomogło...

Nie płakał już, gdy ojciec bił. Przyzwyczaił się, że razy zadawane pasem bolą niemiłosiernie. Po kilku minutach nie słyszał już krzyków oprawcy i błagań matki. Przyzwyczaił się do tej chorej rzeczywistości. Jednak jednego nie potrafił znieść - bólu zadawanego jedynej osobie, która go wtedy kochała... nie potrafił ścierpieć płaczu mamy. Gdy ojciec ją bił, syn cierpiał dwa razy bardziej, niż gdy sam obrywał pasem... i tak w nieskończoność...

Potem leżał długo na łóżku w objęciach matki i patrzył przez okno... na latarnie. Nasłuchiwał, jak w sąsiednim pokoju chrapie zmęczony ojciec i czekał, aż wstanie słońce i stanie się jasność... on nigdy nie bił w dzień... potwory budzą się po północy. Czekał, aż o poranku zgasną latarnie.

Teraz ów chłopiec, będący już mężczyzną, siedzi przy stole, a  jego oczy wpatrzone są w pustkę. Wspomina, to co było dawniej, a łzy spływają wolno po policzkach. Zapomnieć - to byłoby najprostsze rozwiązanie. Papieros gaśnie w dłoni, a obrazy z dzieciństwa przelatują w głowie jednocześnie raniąc serce. Z odrętwienia i marazmu wywołanego wspomnieniami wybawia go dzwonek telefonu... ze słuchawki dobiegła najwspanialsza w świecie wiadomość - teraz on będzie ojcem. Ojcem... jego syn nie będzie bał się latarni, które przed latami zwiastujące ból, od dziś zaczną przynosić jedynie błogi sen nowonarodzonego dziecka.

Tu... i tylko tu. On... i tylko on. Teraz... i nigdy więcej.
RE-LUME!

 

vene

* ponownie rozpalić