O Fałszywych
Dogmatach
Żyjemy w Katolandzie. I basta, nie
kłócić się! Każdy wie, że to prawda, nawet, jeśli nie chcemy się do tego
przyznać. A skoro w naszym pięknym i tolerancyjnym kraju „religią panującą” jest
Krk, większość Polaków wiedzę o Bogu i doktrynie judeochrześcijańskiej głoszonej
przez Jezusa czerpie od księży lub od zdewociałych wydawnictw, jakich pełno
ostatnimi czasy. Już nie wspominając o tym, że wokół Boga krąży także wiele
legend, które jeszcze bardziej zaciemniają obraz sprawy. Na łamach AM dużo już
było o religii, dużo o tym, że Kościół jest be, fe i w ogóle – ale z tego co
pamiętam, to nikt do tej pory nie odmitologizował porządnie religii, a większość
czytelników AM ma zapewne w tych kwestiach mętlik w głowie. Zatem oto macie
„demitologizer” religijny – mam nadzieję, że wam pomoże i przyda trochę wiedzy.
W przyszłości nastąpi Apokalipsa i Sąd Boży –
Kłamstwo. Przynajmniej jeśli mówimy o zdarzeniach opisanych w Objawieniu Jana. A
czemu nie nastąpi? Ponieważ Objawienie jest nieautentyczne. Dlaczego? Już
wyjaśniam: W owych czasach, kiedy pisana była Apokalipsa, chrześcijanie byli
prześladowani. Głównymi powodami owego stanu był fakt, że stracili oni status
sekty żydowskiej(już nie wspominając, że aniołkami wcale takimi nie byli...;). A
taki tytuł dawał pewne uprawnienia. Np. Żydzi nie mieli obowiązku wojskowego ani
nie musieli obchodzić świąt poświęconych imperatorowi(a to było obowiązkiem
wszystkich innych mieszkańców cesarstwa). Czemu Żydzi mieli takie bonusowe:)
uprawnienia? Ponieważ byli narodem krnąbrnym a fanatycznym. Gdyby cesarz zaczął
ich zmuszać do rzymskich obrządków, praw i obyczajów, tedy w Imperium Romanum
wybuchłoby wielkie żydowskie powstanie i nici ze świętego spokoju(a i tak
wybuchło, mimo tych dodatkowych ulg – i to dwa razy: w 66-70, zakończone
zniszczeniem Jerozolimy, oraz w 132-135, któremu to przewodził Bar Kochba).
Aby wyjaśnić dam przykład: w Torze stoi czarno na białym, że jest tylko
kilka świąt*, oraz iż nie wolno czcić nikogo prócz Boga. Gdyby cesarz zmuszał
Żydów do oddawania sobie czci, tedy w żadnym wypadku nie zdołałby utrzymać
pokoju w imperium z powodu rozruchów religijnych.
Wyjaśniłem zatem, na czym
polegały przywileje religii żydowskiej. A chrześcijanie stracili taki status,
zatem zostali zmuszeni do wypełniania wszystkich obowiązków wobec prawa. A tak
się składa, że także i sekty chrześcijan nie miały zbytniej ochoty oddawać
boskiej czci Cesarzowi tudzież traktować jego urodziny jako święto itp. I z tego
wynikł konflikt, w wyniku którego chrześcijanie zaczęli być prześladowani. A owe
prześladowania były wyjątkowo okrutne i krwawe. To sprawiało, że wiele ludzi
odchodziło od owej religii ze strachu. Aby wzmocnić ducha wśród neofitów, gminy
chrześcijańskie pisały wiele listów, objawień i przepowiedni, które właśnie
mówiły, że niedługo nadejdzie niebiańska armia na czele z Jezusem, pardon Synem
Bożym:), oraz że wytrwali zostaną wynagrodzeni za swą wierność, a wszyscy inni
zostaną ukarani. Pełno jest tego typu wczesnochrześcijańskich apokryfów. Taki
był właśnie cel napisania Objawienia Jana. Najprawdopodobniej ta konkretna
Apokalipsa, o której teraz mówimy, była skierowana do zborów w Azji Mniejszej.
„Ale hola!” – ktoś może teraz krzyknąć – „Przeć to Jezus sam mówił właśnie,
że za niedługo nadejdzie Królestwo Boże!!!” – Fakt, mówił. Ale nie miał wtedy na
myśli nadejścia Królestwa Bożego w sensie apokaliptycznym. On chciał przygotować
ludzi do wielkiego powstania przeciwko Rzymowi. Gdyby Jezus w nim wziął udział,
tedy zaistniałaby nie tylko szansa wyzwolenia Izraela, ale i jego odrodzenia
moralnego oraz zreformowania judaizmu(o ile założymy, że faktycznie posiadał
magiczną moc od Boga). O takim ‘Królestwie Bożym’ Jezus mówił - ta teoria
wyjaśnia, dlaczego twierdził, że Królestwo nadejdzie jeszcze za życia
słuchających go ludzi. Rzekłem.
Maria jest wieczną
dziewicą – Wielu ludzi odrzuca i krytykuje to kłamstwo. Stwierdzają oni,
że w NT pisze bezsprzecznie, iż Jezus miał braci. Księża i teolodzy w obronie
owej tezy mówią, że słowo ‘brat’ w języku aramejskim i hebrajskim było
wieloznaczne. I wiecie co? Mają rację! Aramejskie słówko ‘ach’, bądź też
hebrajskie ‘acha’ znaczyło nie tylko ‘brat’ ale i ‘kuzyn’ lub inny bliższy
krewny, jak też ogólnie bliska osoba. Ale to nie jest argument udowadniający, że
Jezus nie miał braci przyrodnich. Wprowadza tylko taką możliwość.
Natomiast
dowód na to, że Maria współżyła z Józefem znajduje się w Ewangelii Mateusza:
„Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu
imię Jezus” Mt 1, 25. Nie jest to może dowodem na posiadanie przez Jezusa
rodzeństwa, ale za to ukazuje, że Maria dziewicą już raczej nie jest:)
Bóg-Ojciec, Syn Boży i Duch Święty– Owa teza
została zatwierdzona na soborze nicejskim około roku 325. To właśnie na tym
soborze potępiono Ariusza i jego zwolenników oraz wyklęto ich z Kościoła. Skąd
na owym soborze wzięła się idea Trójcy? Ano z gnozy.
Najpierw jednakowoż
wypadałoby może coś powiedzieć o samym Ariuszu. Był on prezbitrem w dzielnicy
Baukalis, w Aleksandrii. A trzeba wam wiedzieć, że w Egipcie gnostycy mieli
ogromne wpływy. To właśnie tam znajdowało się bijące serce gnostycyzmu – Nag
Hammadi. Ariusz wiedział, że gnoza to zlepek wielu religii i filozofii, która
nie prowadzi do Boga, ale w ślepy zaułek.
Jednak w przeciwieństwie do
Ariusza biskup Aleksandrii – Aleksander – uległ wpływom gnostyckim. Jednym z
tych wpływów była właśnie wiara w Trójcę. W gnozie znalazła się ona za sprawą
pogaństwa(Kriszna-Siwa-Wisznu - w Indiach; Hermes Po Trzykroć Wielki - w Grecji;
Junona Jowisz i Minerwa w Rzymie). Ariusz i Aleksander walczyli ze sobą tak
„intensywnie”:), że musiał interweniować sam cesarz Konstantyn Wielki. W końcu
doszło do soboru, w którym uczestniczył sam imperator, który ‘przekonał’
wszystkich biskupów do wyklęcia Ariusza. Czemu był zmuszony ‘przekonywać’
biskupów? Ponieważ niektórzy z nich byli po stronie Ariusza!( było ich kilku,
między innymi Euzebiusz z Cezarei) I takim to sposobem Trójca z gnozy przeszła
do Kościoła. W związku z tym, że Trójca jest fałszywa, zapewne domyślacie się,
iż choć Jezus był istotą stworzoną za pomocą zaklęcia samego Boga, nie był Jego
synem sensu stricte. Tu chodzi raczej o duchowy związek między Bogiem, a
służącym mu wiernie człowiekiem. A Duch Święty to po prostu inne określenie Boga
– w języku hebrajskim słowo „święty” było epitetem przyklejanym do wszystkiego,
co było związane z Bogiem. My teraz raczej byśmy powiedzieli „Duch Boski”.
Bóg jest nieskończenie miłosierny – Wiecie,
kiedyś, gdy byłem jeszcze grzecznym, chodzącym do kościółka Dhellanem,
usłyszałem coś ni mniej, ni więcej a takiego: „By pójść do raju, wystarczy
poprosić o pomoc i zbawienie Jezusa”. Wielce mi się to w owym czasie spodobało,
albowiem stwierdziłem, że nie jestem narażony na nieskończone męki w krainie
ognia, smoły i trucizny, wypełnionej duszami najniegodziwszych, spośród rodzaju
ludzkiego;)
Ale teraz pytanie: jak pogodzić boskie, doskonałe miłosierdzie z
karą, przed którą ostrzega co chwila Jezus? Czyż samo postępowanie moralnie
dobre nie traci swój sens, jeżeli Bóg i tak wszystkim wybaczy?(z punktu widzenia
praktycznego – tak; z duchowego – nie, ale to jest temat na inny art;)) Teolodzy
mówią, że Bóg jest nie tylko nieskończenie miłosierny, ale i nieskończenie
sprawiedliwy, co samo sobie przeczy. Albo jest się nieskończenie miłosiernym,
albo nieskończenie sprawiedliwym. Nie można być „zarówno ..., jak i ...”. W tym
punkcie należałoby dać kilka cytatów za i przeciw:
- Za „nieskończonym
miłosierdziem”:
„Bądźcie tedy doskonali, jak Ojciec
wasz niebieski doskonały(?) jest.” Mt 5, 48
„Dlatego powiadam wam: Wszelki
grzech i bluźnierstwo będzie odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo Ducha nie
będzie odpuszczone.”
- Przeciw „nieskończonemu miłosierdziu”:
„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia
dostąpią” Mt 5, 7
„Błogosławieni ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości,
albowiem oni zostaną nasyceni” Mt 5, 6
„Albowiem powiadam wam: Jeśli
sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i
faryzeuszów, nie wejdzie do Królestwa Niebios.” Mt 5, 20
„A jeśli prawa ręka
twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej
dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało miało znaleźć
się w piekle.” Mt 5, 30
„Jeśli tedy światło, które jest w tobie jest
ciemnością, sama ciemność jakaż będzie.” Mt 6, 23
„Nie sądźcie, abyście nie
byli sądzeni. Albowiem jakim sądem sądzić będziecie takim was osądzą, i jaką
miarą mierzyć będziecie, taką wam odmierzą.” Mt 7, 1-2
„Wchodźcie przez
ciasną bramę; albowiem szeroka brama i przestronna jest droga, która wiedzie na
zatracenie, a wielu jest, którzy przez nią wchodzą.” Mt 7, 13
„Nie każdy,
który mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, ale ten, co
czyni wolę Ojca mego, który jest w niebiosach, ten wejdzie do królestwa
niebieskiego. Wielu powie mi w ów dzień: Panie, Panie! czyśmy nie prorokowali w
imię twoje i w imię twoje nie wyrzucali czartów i w imię twoje nie czynili wielu
cudów. A wtedy wyznam im: żem was nigdy nie znał, odstąpcie ode mnie, którzy
czynicie nieprawość.” Mt 7, 21
„Wtedy Jezus rzekł uczniom swoim: Jeśli kto
chce iść za mną, niech sam siebie zaprze, i weźmie krzyż swój, a naśladuje mnie.
Kto bowiem chciałby zachować duszę swoją, straci ją, a kto by stracił duszę
swoją dla mnie, znajdzie ją.” Mt 16, 24-25
„Jeśli zaś ręka twoja, albo noga
twoja gorszy cię, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej ci jest ułomnym albo
chromym wejść do życia, aniżeli mając dwie ręce albo dwie nogi, być wrzuconym w
ogień wieczny. A jeśli oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej
ci jest z jednym okiem wejść do życia, aniżeli mając dwoje oczu, być wrzuconym
do piekła ognistego.” Mt 18, 8
„I rozgniewawszy się pan jego, podał go
katom, ażby oddał wszystek dług. Tak też i Ojciec mój niebieski uczyni wam,
jeśli nie odpuścicie każdy bratu swe mu ze serc waszych.” Mt 18, 35-36
„Wtedy rzekł król sługom: Związawszy ręce i nogi jego, wyrzućcie go w
ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” Mt 22, 13
„Ale
jeśliby ów zły sługa rzekł w sercu swoim: Ociąga się pan mój z przyjściem, i
począłby bić towarzyszów swoich, a jadałby i pijał z pijakami, przyjdzie pan
sługi owego w dzień, którego się nie spodziewa i o godzinie, której nie wie; i
odłączy go, a cząstkę jego położy z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie
zębów.” Mt, 24,48-51
„A niepożytecznego sługę wyrzućcie w ciemności
zewnętrzne. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.” Mt 25, 30
Stosunek ilości jednych nauk do drugich jest chyba widoczny. Nie
wybierałem sobie tekstów, które mi pasowały. Po prostu przeczytałem po kolei
wszystkie fragmenty ewangelii Mateusza i wybierałem wypowiedzi mówiące o
interesującym nas teraz temacie. No i wyszło szydło z worka:)
Teraz pytanie
„wg jakich kryteriów oceniać będą ludzie po śmierci?” nasuwa się samo, czyż nie?
Z cytatów, które są wyżej, można wiele wywnioskować. Wg mojej niezwykle skromnej
osoby Bóg będzie oceniał ludzi miłosiernych, cierpliwych oraz życzliwych (jednym
słowem posłusznych mu) tak, jak one oceniały innych za życia. Ci, którzy
natomiast byli sprawiedliwie/neutralni lub do cna źli będą ocenieni
sprawiedliwie, w pełnym tego słowa znaczeniu. Ale to tylko moja teoria, do tego
w wieeelkim skrócie. W każdym bądź razie Bóg nie jest ‘nieskończenie’
miłosierny, ale za to ‘rozsądnie’ miłosiernym. A jedynym grzechem, który nigdy
nie zostanie darowany(wybaczyć może tylko ofiara zła, a darować może
wymierzający zemstę) jest bluźnierstwo przeciwko Bogu(oj, to chyba wielu
blackmetalowców pójdzie do piekiełka;)
Czy zatem faktycznie Bóg pośle złych
ludzi na wieczne męczarnie do piekła? Echhh, to też jest temat na inny art –
dość powiedzieć, że sprawa jest troszkę bardziej zagmatwana... Jeśli Eddie &
Qń będą łaskawi, to powinniście o tym przeczytać w „O Karze, pt II”.
Szatan to upadły anioł, który walczy przeciwko
Bogu – Tego się nie spodziewaliście, co?;) Wg mnie ta teza to też
nieprawda. Czemu? Oto i me wyjaśnienie: Ludzie uwielbiają mieć w czymś oparcie.
Chcą wiedzieć, co jest złe, a co dobre. Jakie będą konsekwencje ich
postępowania. A także kto jest dobry, a kto zły. Lubią też wrażenie, że ktoś nad
nimi czuwa(to stąd się biorą te teksty o natchnieniu przez Boga etc.)
Kościół spełnia wszystkie te zachcianki. Mówi jasno, co jest dobre, a co
złe. Kto jest zły(Szatan), a kto dobry(Bóg). Mamy także cały panteon świętych,
opiekujących się wszystkimi domenami życia. Takie funkcje spełniały zawsze
religie. Większość pogan wierzy w ogromne ilości bogów, niektórych dobrych,
niektórych złych, zazwyczaj opiekujących się wybraną dziedziną, oraz w jakąś
historię o tym, co dzieje się po śmierci – wszystko po to, by mieć w czymś
oparcie, by oprawić świat w zrozumiałe dla siebie ramy.
Jeżeli uznamy
Szatana za uosobienie zła, to nie dość, że będziemy mieli na co zwalić winę za
swoje złe zachowanie(„Szatan mnie zwiódł”;))), to jeszcze potęga zła przestaje
być tajemnicza i nieznana, zatem nie boimy się jej aż tak bardzo. Dlatego
Kościół twierdzi, że Szatan jest ‘be’ – bo tego chcą wierni!
Ale, ale – może
sobie coś o nim konkretniejszego powiemy, co? Najlepiej zacząć od jego historii.
Krk twierdzi, że Szatan = Upadły Anioł = Wąż = Lucyfer, co jest oczywiście
kompletną bzdurą:))))
W Genesis nie znajdują się żadne zapiski, które
stwierdzałyby, że wąż jest Szatanem. Jedyne, co o nim wiemy, to to, że był „...chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta, które uczynił Pan,
Bóg”. Nic o Szatanie.
Dalej, ‘oficjalny’ upadek aniołów, czyli Księga
Henocha, apokryf starotestamentowy. Co ciekawe, nie ma w niej ani słowa o
Szatanie:)))) Wg tego mitu w czasach Noego potężny anioł Szemhazej (Semjaza)
wraz ze swymi 200’a braćmi postanowił wziąć za nałożnice córy adamowe i w wyniku
tego związku świat napełnili okrutni tytani, którzy poczęli ciemiężyć ludzkość.
Straszliwe krzywdy ludzi zwróciły uwagę czterech archaniołów, którzy spytali
Stwórcę, co czynić... No, pomijając całą historię, wszyscy tytani zostali
wymordowani, a źli aniołowie uwięzieni po kres czasów. Księga Henoch, oprócz
opowieści o upadłych i apokaliptycznej wizji tego, co nastanie po końcu świata,
zawiera przypowieści Henocha (straszne nudziarstwo:)))), oraz wykład archanioła
Uriela o astrologii.
Imię „Lucyfer” znaczy „niosący światło”. W dawnych
czasach, jeszcze przed naszą erą, istniało wiele legend wyjaśniających istnienie
zła i upadku aniołów. Jedna z nich głosiła, że upadli zostali za karę powieszeni
na niebie jako gwiazdy i tam muszą odpokutować swoje winy. Gdy na niebie
pojawiała się ‘spadająca gwiazda’, Żydzi tłumaczyli to sobie tym, że to upadły
anioł się uwolnił. A że ‘gwiazda’ świeci i spada na ziemię – stąd ‘niosący
światło’. Z tego, co mi mój nadgniły umysł mówi, tekst o Lucyferze został
pierwszy raz użyty w jakiejś księdze ST, gdzie to pewien prorok ostrzega pewnego
władcę, że jeżeli się nie upamięta, to jego gwiazda upadnie jakoby Lucyfer.
Lucyferowie zatem to inna nazwa upadłych.
Szandorem LaVey i jego teoryjkami
nie będziemy się zajmować, ponieważ ten pan pomieszał pogaństwo, hedonizm oraz
to, co jeszcze zostało z kabały po przejściu Crowley’ów i innych
masonów-kutafonów – zatem nie uznajemy go za autorytet w tej dziedzinie ;PPP
Wreszcie, można się zastanowić nad osobą Szatana z punktu widzenia Księgi
Hioba oraz kuszenia Jezusa. W Księdze Hioba Szatan służy Bogu i jest aniołem
odpowiedzialnym za wyszukiwanie na Ziemi ludzi o wyjątkowo czystym sercu i
poddawaniu ich straszliwym próbom. To by niejako zgadzało się z treścią kuszenia
Jezusa. Szatan przecież tylko sprawdzał siłę woli i mądrość Jezusa, nic mu przy
tym nie zrobił. Gdyby był jego wrogiem, spróbował by mu chyba zaszkodzić, czyż
nie?
Sądzę, że właśnie ta ostatnia teoria na temat Szatana jest
prawidłowa.(tak jest, dobrze przeczytaliście, oczki was nie mylą, właśnie
stwierdziłem, że Szatan stoi po stronie dobra i służy Bogu!:)))
Nauki Tory już nie obowiązują – Albo, bardziej konkretnie –
obowiązują już tylko zasady, które Kościół nazywa „uniwersalnymi”. Cóż pod tym
tajemniczym, a straszliwym słowem się kryje? Oczywiście 10 Przykazań! I to
potraktowanych bardzo relatywnie. Ostatnio księżczulo (tak, chodzę na religię,
rodzice nie dali mi zwolnienia – ot macie wolność religijną w Polsce;)
tłumaczył, że dzięki bierzmowaniu (na tym już nie byłem, za Chiny Ludowe mnie
tam nie zaciągną!!!:) ludzie stają się dziećmi bożymi i mogą co chwilę wycierać
sobie mordę imieniem boskim albo wzywać Go, gdy ich bolą plecki. Chodzi mi np. o
ciągłe powtarzanie tekstów w stylu „O Boże!!!”. – to taki przykład, że Krk
dostosowuje Przykazania dla swoich potrzeb.
Tutaj tkwi jednak pewien
problem. Jezus strasznie zrelatywizował(zresztą całkiem mądrze) zasady Zakonu.
Wiedział, że w żadnym wypadku nie zmusi Żydów do wyrzeczenia się Tory(której
zapewne sam też nie chciał się wyrzekać). Dostrzegał jednakże, iż przestrzeganie
Zakonu może prowadzić do zła. Stworzył więc on taką mniej więcej teorię: „Zakon
obowiązuje, jeżeli prowadzi do dobra. W innym wypadku należy ocenić sytuację i
wybrać działanie, będące w danych warunkach moralnie dobre”. Ową teorię można
wysnuć już na podstawie dwóch jezusowych sentencji: „Nie
mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków, nie przyszedłem
rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i
ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to
się stanie. Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i
nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a
ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie
Niebios.” Mt 5, 17-19 oraz „On zaś rzekł im: Który z
was człowiek, jeśliby miał owcę jedną, a ona wpadłaby w dół w szabat, czyż jej
nie weźmie i nie podniesie? O ileż więcej wart jest człowiek niż owca? Przeto
godzi się w szabaty dobrze czynić.” Mt 12, 11-12.
Jednak musimy teraz
zastanowić się, czy w czasach współczesnych, czasach egoizmu, zepsucia i
dewiacji moralnych, przestrzeganie Zakonu jeszcze będzie prowadzić do dobra? Wg
mnie nie. W ST znajduje się wiele obowiązków zwyczajowych, nie związanych z
religią, choć stanowiących część Przymierza, np. obowiązek mycia rąk przed
jedzeniem lub niedotykanie zmarłych. Stary Zakon traktuje ich przekraczanie jako
grzech – co jest w oczywisty sposób głupie.
Dalej, znajduje się tam wiele
zasad, które prowadzą w oczywisty sposób do zła, np. pamiętacie zasadę: „Kto
kocha swoje dziecko, nie żałuje rózgi”? Jedno z najokrutniejszych i najgłupszych
w całej Biblii. Już nie wspominając, że w Biblii jest od cholery wpływów
pogańskich oraz tradycji jeszcze z czasów nomadycznych.
Wg mnie takie
stosowanie się raz do zasad Zakonu, a raz do własnego sumienia jest
nieefektywne. Człowiek powinien odrzucić wszelkie zasady oprócz jednej: „Należy
czynić dobro”. Powinien zastanawiać się przy każdej sytuacji, co będzie
prowadziło do dobra, i to właśnie czynić. Tylko w ten sposób stanie się dojrzały
moralnie i nie będzie miał problemów z ocenieniem tego, co jest dobre, a co złe.
A takie problemy prawdopodobnie by powstały, gdyby dochowywał wierności
Zakonowi, sporadycznie wybierając między dobrem a złem w wyjątkowych sytuacjach.
Ale to już jest tylko moje zdanie. Poza tym ludzie różnie definiują etyczne
dobro...
Kościół został założony przez Jezusa
– Otóż nie, moi mili;) To, co Jezus założył(albo raczej kazał założyć
Pietrusowi), nazywało się „Pierwotna Gmina Jerozolimska”. Nie wiemy jednak zbyt
wiele o niej. Właściwie, to prawie nic;) Jej członkowie nazywali siebie
„ebionim” to znaczy ‘ubodzy’(analogia do esseńczyków, którzy mówili o sobie
‘ubodzy twoim zbawieniem’. Czemu wyskakuję z esseńczykami? Bo Jezus do nich
należał!!!). Dochowywali nauk Prawa, zaostrzonych o dodatkowe zasady, oraz
słuchali nauk Jezusa. Byli oni rządzeni przez 12-u apostołów, a w ich hierarchii
istniało jeszcze 7-iu diakonów, którzy mieli za zadanie opiekować się
biednymi(Szczepan był jednym z nich). W 66 roku, z powodu wybuchu powstania,
przenieśli się do Pelli (obecnie Tabakat-Fahel). Ebionici trwali jeszcze do IV i
V wieku. Nie uznawali oni nauk Pawła i byli uznani przez Kościół za wrednych,
bluźnierczych heretyków. A właśnie ich doktryna była najbliższa doktrynie
Jezusa...
Jezus nie zajmował się polityką –
Otóż w Mt 22, 15-22 czytamy: „Wtedy odszedłszy faryzeusze,
naradzali się, jakby go podchwycić w mowie. I posłali mu uczniów swoich z
herodianami, mówiąc: Nauczycielu! Wiemy, żeś jest prawdomówny i drogi Bożej w
prawdzie nauczasz, a nie dbasz na nikogo; albowiem nie oglądasz się na osobę
ludzką. Powiedz nam więc, co ci się zdaje? Czy godzi się dawać czynsz cesarzowi,
czy też nie? A Jezus poznawszy złość ich, rzekł: Czemu mnie kusicie, obłudnicy?
Pokażcie mi monetę czynszową. A oni mu przynieśli denara. I rzekł im Jezus: Czyj
jest ten obraz i napis? Rzekli mu: Cesarski. Wtedy rzekł im: Oddajcie więc, co
jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu. Usłyszawszy zaś, zdziwili
się i opuściwszy go, odeszli.” Zastanawiające jest, że to herodianie, a
nie faryzeusze tym razem poszli podchwycić Jezusa za słowo. Zastanawiające jest
też to, że w tym fragmencie nie chcieli oni udowodnić mu bluźnierstwa przeciw
Bogu, ale udowodnić, że namawia ludzi do łamania prawa rzymskiego...
Dalej,
jest jeszcze sprawa uczniów Jezusa: Szymona Kananejczyka zwanego Zelotą(!);
Judasza, Męża z Kariotu(iszkariot) czy też Sztyletnika(sicarri)?; Piotra Bar
Jony – to jest syna Jony, czy może banity(bo jest takie słowo, „barjona”, którym
określano buntowników, rabusiów, szaleńców; znaczy dosłownie „człowiek
mieszkający na zewnątrz” – ponieważ wszyscy tego typu wyrzutkowie mieszkali poza
murami miasta); braci Jana i Jakuba, zwanych Braćmi Gromu...
Już nie
wspominając, że wielu esseńczyków, do których w końcu Jezus należał, brało
udział w walce z Rzymianami. No cóż, wasz wybór, w co wierzyć.
Ufff,
dość już tych dywagacji!;) Rozwiałem (a przynajmniej mam taką cichą nadzieję)
kilka mitów, które obrosły wokół Boga i Jezusa za sprawą gnozy, teologii
katolickiej i ludzkiej głupoty. Jeżeli chcecie mnie przekonać, że nie mam racji,
to proszę bardzo! Jestem otwarty na polemiki;)
* -
tych świąt było tylko w teorii kilka;)
Del
dhellan@op.pl