Techniki nauczycieli


Pewnie nie raz zastanawialiście się, co by tu zrobić, żeby mieć w szkole spokój (np. z pytaniem). A ja wam powiem, że często jest na to sposób. Całkowicie od pytania to nie uciekniecie, ale na pewno możecie się pobawić w jasnowidzów i wiedzieć (mniej-więcej), kiedy możecie się spodziewać odpowiedzi ustnej. A skąd to możecie wiedzieć? Po prostu musicie obczaić techniki nauczycieli.

Po pierwsze. Z reguły jest tak, że większość nauczycieli pyta tak, żeby każdy miał jedną lub dwie (zależy od nauczyciela) oceny z odpowiedzi. O co mi chodzi? O to, że jak większość klasy była już pytana, a ty jeszcze nie, to możesz się spodziewać wyrwania do odpowiedzi. Natomiast kiedy ty byłeś już pytany, a większość osób jeszcze nie, to przez jakiś czas możesz spać spokojnie. Oczywiście nie zawsze. Czasami się zdarza, że nauczyciel robi kartkówki dla całej klasy, bez względu na to, czy niektórzy mają już ocenę z odpowiedzi, czy nie. W takim wypadku musimy wiedzieć, czy nasz nauczyciel danego przedmiotu ma tendencje do robienia niezapowiedzianych kartkówek.

Po drugie. Nauczyciele mają tendencję do przyczepiania się do co poniektórych uczniów. Takie osoby często są pytane i muszą czytać zadanie domowe. Takimi osobnikami są z reguły osoby, które nauczycielowi podpadły lub się słabo uczą. Często także są to osoby, które siedzą z tyłu klasy, więc jeśli jesteśmy słabi z jakiegoś przedmiotu, to powinniśmy usiąść gdzieś z przodu:).

Po trzecie. Nauczyciele często mają swoje własne techniki pytania. Np pani, która uczyła kiedyś chemii jeszcze w podstawówce, to pierwsza osoba, którą pytała na nowy rok, miała numer 17 (w dzienniku), druga 7, a trzecia 27. Jeśli więc dowiemy się już o metodzie tej pani i mamy któryś z powyższych numerów, to już wiemy na jaką lekcję musimy się przygotować, żeby oczywiście dostać potem 5:). Inny przykład: moja nauczycielka historii zawsze zaczyna pytać osoby z brzegów dziennika, tzn. osoby, które mają numer 1 lub ostatni numer. I tak np. któregoś dnia leci sobie od przodu i mówi: Numer jeden był już pytany, numer dwa też, ale numer trzy już nie (tu uśmieszek szatana na jej twarzy:)). A że ja akurat mam numer przedostatni w dzienniku, więc jestem na początku roku jedną z najbardziej zagrożonych osób. Inną techniką pytania, może być technika niepytania:) (pozdrowienia dla mojej nauczycielki od fizyki:)).

W taki właśnie sposób można sobie ułatwić życie: po prostu musimy poznać techniki nauczycieli. Wierzcie mi, że to naprawdę ułatwia życie. Aha, jeszcze jedno: nie miejcie mi za złe, jeżeli obcykacie jakąś technikę, a później, gdy ją będziecie wykorzystywać, to coś nie wypali i dostaniecie pałę:). Niestety, life is brutal and full of zasadzkas:). W każdym razie nie słać mi bomb na niżej podany adres mailowy:).


Smoothguy (gohan_marcin@poczta.onet.pl)