Tajna technika ściągania a raczej co zrobić gdy się ściągnęło

Napiszę mały wstępniak, co mnie skłoniło do ściągania. Nie dawno nasza klasa miała sprawdzian z historii. Wszyscy (no prawie) dostali dobre oceny 4 i 5 a ja dostałem 2. To nie dlatego że się nie uczę ale dlatego że nie ściągam a raczej nie ściągałem. Prawie cała klasa ściągała no chyba że kaczka (nasza pani od historii) przechodziła obok to się nie dało. Zrozumiałem że ściąganie nie jest takie złe wcześniej miałem bzika na punkcie zdania "Nie ściągać, nie ściągać". Teraz ściągam i nawet z dobrym skutkiem a pozwoliła mi na to jedna metoda:

- robicie sobie jakąś małą kartkę i piszecie na niej swoją ściągę. Na lekcji ściągacie normalnie tak żeby nauczyciel nie zobaczył. Dużo razy udało mi się ściągnąć bez zwrócenia nauczycielskiej uwagi, ale gdy zobaczy i będzie szedł w twoją stronę weź kartkę ze ściągą w rękę i udaj że ziewasz (jeżeli nigdy nie jedliście papieru i macie obrzydzenie do takich rzeczy to tego nie róbcie), włóż ściągę do buzi (hehehe...) i szybko połknij. Nie martw się twój żołądek trawi papier bez skutków ubocznych.

MX