Korektor


Chciałbym w tym arcie poruszyć nietypowy temat, a mianowicie temat używania korektorów w szkole. Ja osobiście nigdy nie używałem żadnego korektora, ale wiele osób z mojej klasy (począwszy w pierwszych klasach podstawówki, a skończywszy w drugiej klasie gimnazjum (czyli teraz)) go używało. Normalnie po nocach mi się już śni taki kumpel z mojej klasy wołający do innego kumpla: "Tomek, pożycz korektor". Albo takie dziewczyny, które obchodzą całą klasę, pytając czy nikt nie ma korektora. I już chyba z milion razy się mnie pytały o to, a ja im zawsze odpowiadam, że nie mam i mieć nie będę. Bo po co mi? Niektórzy pewnie teraz powiedzą, że jest bardzo przydatny. Też tak częściowo sądzę, ale są też wady korektora, o których napiszę później.

Ja jeszcze nic nie mam do tego, gdy ktoś od czasu do czasu własnym korektorem coś zmaże, ale tacy moi kumple z klasy, to nie dość, że co chwilę robią jakiś błąd, to jeszcze zawsze go zmazują. Czy tak ciężko jest od czasu do czasu coś przekreślić i napisać u góry albo obok? Ja jakoś se z tym radzę od pierwszej klasy podstawówki. I najgorsze jest to, że takie osoby (przynajmniej u mnie w klasie) gdy zmazują coś korektorem, to nauczyciel/nauczycielka dyktuje dalej, a potem ten twój kolega zagląda ci przez ramię i spisuje, a to jest dość denerwujące (zwłaszcza gdy mu jedzie z paszczy:)). Często także bywa, że ta osoba bierze twój zeszyt do domu, a ty się nie możesz z niego nauczyć. I na nic tłumaczenia, że jutro jest historia (na przykład) i musisz się nauczyć. Jak mu nie dasz, to zaraz zacznie strzelać z dupy, że jesteś cham i wogóle.

Druga sprawa, to taka, że niektórzy się uzależniają od korektora, i to zwłaszcza nie swojego, tylko kolegi. Jak już wcześniej wspomniałem są u mnie tacy (a dokładniej dwóch), którzy nie mają własnego korektora, tylko na każdej lekcji jak się pomylą, to pożyczają od kogoś innego {gdy ja kiedyś miałem korektor to jedna dziewczyna pożyczała go tak 3 razy na lekcji, a czasem to mazała błędy sprzed kilku dni czy nawet tygodni - tOOnY}. Normalnie działa mi to na nerwy! Czy nie mogą se kupić własnego korektora? Co, nie stać ich? Na pewno stać, jak stać ich było na szkołę (prywatne gimnazjum), to stać ich też na głupi korektor.

Trzecia sprawa, to oceny za estetykę. Z reguły z nauczycielami (zwłaszcza od polskiego) jest tak, że nie lubią jak ktoś używa korektora. Jako przykład podam, że pisaliśmy prace klasową, i ja dostałem piątkę mając ze trzy dłuższe skreślenia na pół linijki, a mój kolega dostał tróje (ocena obniżona o jeden za estetykę) mając z pięć razy użyty korektor i żadnych skreśleń. Kilka dziur między wyrazami (przez to, że korektor długo schnie i mój kolega zamiast czekać, to zaczął pisać obok) spotęgowało jeszcze bardziej obniżenie oceny. I co tu więcej mówić, fakty mówią same za siebie.

Czwarta i ostatnia sprawa, to taka, że korektor jest dość niebezpieczny w użyciu. Już nie raz widziałem, jak komuś nagle się przebił i ten ktoś miał całe ręce (a często i więcej) oblane śmierdzącym korektorem. Nie musze chyba mówić, jakie to przykre.

Podsumujmy:
Zalety:
- można bez kłopotu wymazać pojedyncze słowa w środku zdania
Wady:
- przepisywanie lekcji i zaglądanie przez ramię
- nielubienie (z reguły) przez nauczycieli korektora
- korektor uzależnia:)
- korektor śmierdzi {chyba, że jest to tzw. myszka czyli korektor z taką taśmą zamiast tej całej śmierdzącej farby - tOOnY}
- korektor jest niebezpieczny w użyciu:)

Widzicie więc, że liczba wad jest większa niż liczba zalet. Ja to bym najchętniej zniszczył wszystkie korektory (buhahaha:)). No może przesadzam, ale na pewno młodzież i dzieci nie powinni go nadużywać.

Ocena końcowa: nie wystawie, bo nie chce się narazić tym uzależnionym od korektora:)


Smoothguy (gohan_marcin@poczta.onet.pl)