"Poloneiros futboleiros", czyli nasi kopacze skopani... 
Dzisiaj mam zamiar zająć się chodliwym ostatnio tematem jakim jest stan naszej reprezentacji "futboleiros". Mecz z San Marino wlał w serca wielu kibiców nadzieję. Dobre i to, bo oprócz niej nie mamy na razie nic. "Nic" czyli "co"??? Wiemy już że nasi piłkarze przegrali z kretesem mecz w Brukseli. W tym miejscu dokonam (niezbyt) krótkiego przeglądu naszych "skopanych" kopaczy i postaram się o każdym z nich powiedzieć kilka zdań. Będą to moje subiektywne odczucia i oczywistym jest że nie musicie się z nim zgadzać, jak jednak nakazują zasady kulturalnej dyskusji winniście je przyjąć do wiadomości.
Zacznę od początku (ale odkrycie!?!), czyli od bramkarza.
Jerzy Dudek - kiedyś z podziwem patrzyłem na jego bramkarskie parady. Podobno jest to nasz najlepszy piłkarz i jeden z lepszych bramkarzy na świecie. Nie zgadzam się z tą opinią ani troszkę. Owszem, do czasu przejścia do Liverpoolu (nie jestem pewien jak to się pisze, ale chodzi o "to miasto od Beatlesów") grał świetnie. Prawda jest jednak taka że Dudek ostatni przyzwoity mecz w reprezentacji zagrał prawie 2 lata temu (mecz z Norwegią, 1 września 2001r. 3:0 dla nas i awans na mundial), można jeszcze pochwalić go za mecz z Ukrainą, ale nawet wtedy zaprzepaścił nam zwycięstwo gdy w końcówce wolał machać rękawicami że ktoś leży sfaulowany zamiast bronić strzał Szewczenki. Od tego czasu Dudek zrobił karierę w swym klubie, a w koszulce z orzełkiem bronił "tak sobie", gdzie oprócz kapitalnych interwencji gdzie dokonywał cudów jeszcze częściej robili go "na dudka". Zaraz pewnie polecą bluzgi pod moim adresem, ale jeśli Dudek uważa się za "nadczłowieka" to jest w błędzie a swą ostatnią postawą pokazał że już nie potrzebuje gry w reprezentacji. Dla niewtajemniczonych - olał sobie przyjazd na Belgię, bo mu się nie chciało. I wcale nie ma się co obrażać na prezesa Listkiewicza, który przed meczem z Węgrami powiedział, że ma obawy "by Jurek nie puścił farfocla", bo jakby Juruś szmat pod nogami nie puszczał, to by nikt nic nie mówił. Takie kiksy zdarzają mu się coraz częściej, ostatnio nawet w klubie.
Liberda - typowy gracz klubowy, pokazuje jednak swą postawą że zależy mu na grze w reprezentacji, dobrze, że ma chociaż chęci, bo w Belgii ośmieszył się na całego. Na "plusa" trzeba mu zaliczyć piękną asystę przy trzeciej bramce dla Belgów:)).
Nalepa - wielka niewiadoma, ale skoro został powołany już drugi raz to chyba nie na "piękne oczy". Trenerzy mówią o nim że w walce potrafi być bezkompromisowy, stąd częste kontuzje i kartki. Szkoda że trener Janas nie odważył się i nie dał mu szansy debiutu, może On odmieniłby wynik meczu i nie skompromitował naszej reprezentacji jak to Liberda zrobił...
Przyjrzyjmy się teraz obronie...
Bąk - świetny piłkarz, zawsze wkładający serce do gry w reprezentacji, jeśli nie przegrywa z kontuzją, z przeciwnikiem też raczej nie przegra. Z Belgią nie zagrał, przegrał z... (i tak wszyscy wiedzą)
Głowacki - reprezentacyjna kariera tego młodego piłkarza rozpoczęła się po mundialu. Jeden z niewielu piłkarzy który swą szansę w Korei wykorzystał. Podatny na kontuzje, ale przyczyną jest chyba fakt że na najwyższym poziomie gra w piłkę już od nastolatka. Wychowanek SKS13 i poznańskiego Lecha, obecnie piłkarz Wisły Kraków. W Belgii "zawalił" przy drugiej bramce, jednak zbyt pochopne zrezygnowanie z jego usług byłoby głupotą...
Marcin Baszczyński - nowa twarz w kadrze, chociaż kilka meczów w niej już ma. Waleczny, i to na razie wszystko, co można o nim powiedzieć na poziomie reprezentacji. Również łatwo łapiący kontuzje.
Jop, Stolarczyk - Jop to nowa postać w kadrze, debiutant który wypadł nie gorzej niż reszta zespołu. Stolarczyk swą idiotyczną postawą w meczu z Węgrami o mało co nie osłabił zespołu i nie dostał czerwonej kartki.
Wasilewski - wynalazek Bońka. Niby jakoś tam grał w miarę poprawnie, ale większego błysku w tej grze nie zauważyłem (może pora na silniejsze okulary).
Lasocki - zawodnik Lecha Poznań. Na razie w kadrze błysnął ładną "bańką" w meczu z Macedonią i tym, że Belgowie ogrywali go jak chcieli.
Żewłakow Michał - powołany do kadry w trybie super-awaryjnym. Właściwie to przyszedł odwiedzić kolegów z reprezentacji a Janas mówi mu - "wskakuj w dresy i na boisko, jesteś powołany". Może nieco przesadziłem, ale oprócz Zdebela i Krzynówka był jednym z najlepszych na boisku.
Ktoś musi podawać piłki napastnikom...
Świerczewski, Kałużny - szanuję tą dwójkę za eliminacje do MŚ, ale trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć sobie dość. Tyczy się to zwłaszcza Świerszcza, który od mundialu tylko grzeje ławę, a potem wszyscy się dziwią, że piłki kopnąć i podać dobrze nie potrafi.
Kosowski - zatracił gdzieś ten błysk z Wisły, ale w reprezentacji poniżej pewnego poziomu jeszcze nie zszedł, ostatnio nieco słabszy występ - może miał tremę, bo go podobno obserwowali Oni - menadżerowie z Francji .
Szymkowiak - na razie jest dobrze, byleby kontuzje go omijały. Pierwsza bramka dla Belgów jest częściowo jego zasługą, bo to po jego faul padł gol.
Zając - błysnął wiosną i jakoś się w kadrze zadomowił. Mimo iż rozgrywał świetną partię przeciw Madziarom trener Janas zdjął go i w jego miejsce wstawił Dawidowskiego który będąc sam na sam z bramkarzem potknął się o własne nogi i wywrócił. Podobnie było zresztą i w meczu z Belgami, gdzie Dawidowski dawał sobie piłki odbierać jak trampkarz z okręgówki. Niezwykle szybki piłkarz.
Dawidowski - nie przepadam za tym panem. Laurkę wystawiłem mu wcześniej, w/g mnie są lepsi od niego, a koligacje trenera Janasa z Amicą również są nieco tajemnicze. W kadrze jest chyba "po znajomości". To wszystko.
Zdebel - ulubieniec trenera Engela wraca do kadry, Podobno jest w życiowej formie. Za Engela też podobno w niej był, a najlepszy mecz rozegrał z Irlandią Płn. zeszłego roku w lutym. W Belgii był jednym z najlepszych na boisku (nie licząc początkowego kwadransu), to On zainicjował akcję, po której padła bramka dla Orłów.
Radomski - od kilku lat gra w Herenveen, w kadrze nowa twarz, podobno faworyt Janasa, w reprezentacji na razie cieniutko....
Burkhardt - po meczu z San Marino wszyscy zrobili z niego lidera reprezentacji. Zagrał kapitalnie, ale trzeba sprawdzić go w jakimś ważniejszym meczu, ewentualnie może grać "ogony" i uczyć się pod okiem starszych. Czemu właściwie nie zagrał (nie był powołany) przeciwko Czerwonym Diabłom, zwłaszcza, że Janas wolał powołać ludzi "z łapanki" niż swego dawnego podopiecznego???
Krzynówek - podobno nasz najlepszy zawodnik w Korei. Podobno, bo troszkę biegał po boisku, a reszcie nawet tego się nie chciało. Biega nawet nieźle, czasem dobrze poda, ale gdy strzela niech się trybuny chowają, bo zaraz ktoś dostanie z piłki. O dziwo... Ostatnio kopnął w kierunku bramki i już gol honorowy dla naszych padł.
Kto powinien nam brameczki wbijać - atak!!!
Żurawski - kolejny wychowanek Lecha, w klubie fantastyczna dyspozycyjność, w reprezentacji gorzej, ale ja w niego wierzę.
Wichniarek - w klubie podobnie jak Maćko Żuraw, w reprezentacji nijak, a ostatnio nędznota do kwadratu, bo nawet walczyć o piłki nie próbował.
Kuźba - niby wbił 2 bramki San Marino, ale obie wypracował i oddał mu właśnie Żurawski. Jak dla mnie grał zbyt egoistycznie. W wycieczce do Brukseli przeszkodziła mu kontuzja.
Olisadebe - gwiazda eliminacji, obecnie nieco przygasła. W klubie bramka za bramką, ale w reprezentacji albo kontuzja, albo nie chce mu się przyjechać, albo "boli-Oli", a gdy zagra to albo szaleje z piłką jak kiedyś, albo stoi przez 45 minut na boisku i czeka aż go zdejmą...
Niedzielan - zagrał i u Bońka i u Janasa, nawet Macedonii gola wbił. Co z tego skoro podczas 90 minut niedawnego meczu nie oddał ani jednego strzału w światło bramki ...
Zaznaczam iż jest to tylko moja opinia. Chciałem również zaznaczyć że równie chętnie co "Przegląd Sportowy" czytuję "Piłkę Nożną" mimo wzajemnych antagonizmów między tymi dwoma redakcjami (to tak a'propos krytyki pana Dudka). Spodobał mi się również "Futboleiros" Maćka Maleńczuka, stąd ten tytuł...
Zlotto
{(zlotto@interia.pl)}