Grom-Ciepłownik Plewiska - GKS Tarnovia Tarnowo Podgórne

Dnia 10 maja odbył się mecz między Gromem Plewiska, a GKSem Tarnovia. Graliśmy w Plewiskach. O 11:30 wyjechaliśmy i o 12:05 byliśmy na miejscu. Boisko nie było za duże. Na pierwszy rzut oka, wyglądało, że bramki są krzywe i jak tylko wysiadłem z autokaru, to zaraz to sprawdziłem. Było tak rzeczywiście. Bramki nie stały pod kątem 90o, a 95-100o. To jest już różnica. Boisko rzeczywiście nie było za duże, ale i nie za małe. Trawa była dość wysoka i śliska. Z jakiejś starej szafy grającej leciała muzyka. Chyba techno lub hip-hop. Nie zastanawiałem się nad tym. Usiedliśmy na ławkach, trener wyczytał podstawowy skład i udaliśmy się do szatni. W końcu była duża szatnia, bo zawsze były małe i ledwo się mieściliśmy. Zaraz doszła uzupełniająca 7-ka. Rozdzieliliśmy strój między sobą. Ja dostałęm bluzę od Oleja, bo bramkarskiej na chwilę obecną nie mam, bo ma mi tak samo jak rękawice, załatwić klub. Dlatego gram w bluzie Oleja. Nawet ładna jest, ale nie o tym mam przecież pisać. Trener wytłumaczył nam co mamy robić, przypomniał nasze zachowanie przy wolnym, czyli jak ustawić pułapkę off-sajdową, to jest najlepsze :) O godzinie 12:35 wyszliśmy na rozgrzewkę, a o 13:00 zaczął się mecz. Najpierw ustawiliśmy się w rządku. Sędzia sprawdził obuwie. Wyszliśmy na boisko. Po krótkiej prezentacji drużyn, rozeszliśmy się po boisku. I tu stała się rzecz, której się nie spodziewałem. Był komentator!!! Co prawda spotkałem się już z komentatorem meczu, ale nie grałem na meczu, który ktoś komentował. Moja zaskoczenie było by miłe, gdyby ów komentator umiał przeczytać poprawnie moje nazwisko. Niestety, dla komentatora nazywam się Matusiak, a nie Matysiak. Powiedziałbym, że może trudno rozczytać pismo trenera, ale okazało się, że to ten gość nie najlepiej czyta lub rozumumuje, bo pod składem są rubryki: kierownik drużyny i kapitan. Komentator powiedział tak - "Kierownikiem jest Kubicki Mateusz, nie przepraszam Marek Bartowiak". Były jaja, ale o tym jeszcze na piszę. Zaczął się mecz. Już w trzeciej minucie mogli gospodarze strzelić gola, z wolnego. Piłka stała na 30 metrze. Strzał był tuż nad poprzeczką. Nie lubię takich strzałów. Potem my trochę zaczeliśmy cisnąć i często mieliśmy rogi. Komentator zaczął się popisywać. Wołać, że Grom jest dobry itp., że musi się starać itd. Zapomniałem napisać jak powiedział na początku meczu. Było to mniej więcej tak - "Dziś mecz pomiędzy Gromem Plewiska, a GKSem Tarnovia. Po dwóch bardzo udanych meczach (2 remisy z głównymi drużynami) przyszedł czas na kolejną niespodziankę. Dzisiaj, Grom ma zamiar pokonać Tarnovię i wierzmy, że tak się stanie." Niezłe nie? Przejdźmy do meczu. Od początku ich cisneliśmy, ale mieli szczeście, bo piłka zawsze musiała lecieć obok bramki. Jak to się mówi - nie wykorzystane sytuacje się mszczą. Teraz było podobnie, bo wyszedł kontratak z pod bramki gospodarzy i ruszyli na bramkę. Na szczęście obrońcy i pomocnicy zdołali powrócić i jakoś opanowaliśmy sytuację, lecz piłka była cały czas u nich. Aż w pewnym momencie strzelili. Piłka szła tuż przy słupku. Na szczęście byłem gotowy do obrony i obroniłem piłkę. Potem wszyscy mnie za tę interwencję chwalili, ale ja nie wiem dokładnie za co, bo nie był to jakiś super strzał. No, gdybym się rzucił i zrobił tzw. "popisuwę", to jeszcze, ale to. Ważne, że nie było gola. Z rożnego zaraz poszła piłka prawie, że na głowę napastnika z Plewisk, ale i tym razem sięgłem piłkę. Potem znów inicjatywa była po naszej stronie, która zaowocowała... golem :) A było to tak - Soha rzucił piłkę z autu, Ostój przytrzymał dwóch zawodników Gromu, a Kubicki poleciał sam z piłką i biegł wzdłuż lini końcowej boiska. Piękna akcja. I jak na Kubickiego przystało, strzelił gola w długi róg. 1:0. Poczułem się o wiele lepiej. Ale nadal Plewiska są groźne, bo jeden gol i zaraz może być drugi. Trzeba było uważać. No właśnie. Po kilku minutach, Grom poszedł kontratakiem, gdy zobaczyłem, że piłka nie jest daleko, wyszedłem do niej, ale nie zdążyłem do niej dojść i musiałem szybko powrócić do bramki. Niestety ani Soha, ani Olej nie upilnowali napastnika i udało mu się podać i o dziwo, celnie. Gdy drugi napastnik dostał piłkę, ja już byłem na swojej pozycji, ale silnyu, celny strzał nie dawał rzadnych szans na obronę. Na szczęście ów zawodnikók posłał piłkę wysoko nad bramką. Do końca połowy nie miałem już wiele do roboty, w przeciwieństwie do bramkarza gospodarzy. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0. Komentator znów się popisał - "Grom, nie martwcie się, 1:0 łatwo odrobić. Zakład jeszcze można wygragać. Postarajcie się.". Czasem miałem wrażenie, że gadał tak jakby to był trener. W przerwie meczu trener pochwalił nas za grę i powiedział, że teraz defensywa musi uważać. Pogratulował nam pięknej pułapki off-sajdowej. Jak ją zrobiliśmy, to Plewiczanom, aż szczęki opadły :). Druga połowa była rozpoczynana przez nas. Od razu poszliśmy do ataku i niewiele brakowało do strzelenia bramki. Atakowaliśmy cały czas. Gospodarze tylko od czasu do czasu zagłębiali się na naszą połowę boiska. Mieliśmy dużo akcji, ale żadna nie mogła się zakończyć golem. A to piłka trafiła w słupek, a to obrońca wybił piłkę głową. Aż w końcu Kubicki dostał piłkę, podał Strusiowi, a on Pędziwiatr jest i jak ruszył rajdem, to odstawił stopera na 10 metrów! Musiał to wykorzystać i wykorzystał. 2:0! To już był mecz wygrany. Była jakaś 25-30 minuta drugiej połowy meczu (gramy po 35 połowę). Graliśmy zachowawczo, ale i offensywnie, co powodowało kolejne sytuacje, których nie umieliśmy skończyć. Pod koniec trener wpuścił młodych, ale oni nie zdążyli nic zrobić. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 i jest to dobry wynik. W poprzedniej rundzie wynik był 4-krotnie wyższy (8:0), ale wtedy graliśmy u siebie i byli słabsi. Potem jeszcze sprawdzili nas, czyli wyczytywano z listy i trzeba było pokazać dokument (legitymację, paszport itp.). Udaliśmy się do domu. Przy okazji zdobyliśmy zamrażacz, bo leżał przy linii końcowej boiska, to i młody Kubicki wziął dla klubu :). Kolejny mecz za tydzień z Rokietnicą na naszym boisku. Do zobaczenia za tydzień.

			       Adam
			       Olej
		Kogut	      Andzia	    Soha
		Kamil   Darek     Kubicki   Pyra
		 	 Struś   Matuszak

Adam "Matys" Matysiak