sparing - GKS Tarnovia Tarnowo Podgórne - trampkarze - juniorzy
+ trening +
Witam Was po raz kolejny. Dzisiaj kolejna przeprawa z juniorami. Przeszliśmy jak na zwykły trening, ale nie był to zwykły trening. Główny skład miał się... opalać!!! I to przez godzinę. Reszta natomiast, a przyszło dzisiaj wiele ludzi, trenowała. Po godzinie zaczęła się rozgrzewka, omówienie taktyki. Zaczął się mecz. Wyszliśmy w takim składzie (Ja, Soha, Olej, Kogut, Andzia, Pyra, Kubicki, Darek, Kamil, Matuszak, Struś). Jest to prawdopodobnie nasze najlepsze ustawienie. Graliśmy i czasami mieliśmy przewagę. Ale to oni jednak pierwsi strzelili bramkę, przy której nie miałem szans. Minął junior Pyrę i nie był przez nikogo kryty, no i jak przymierzył, jak strzelił, to ja mogłem tylko wyciągnąć rękę, lekko podskoczyć, i to wszysko. Strzał był prosto w okno. Druga bramka także została strzelona przez juiorów. Przy tym golu, tak jak poprzednio, zawiniła obrona, ponieważ Dziubała znalazł się w polu karnym i był kryty przez 3 zawodników i udało mu się posłać piłkę w długi róg i znów nie miałem szans. Do przerwy straciliśmy jeszcze jednego gola, ale takiego, jakiego nigdy nie zapomnę. Z pietnastu metrów, jakiś junior, przerzucił piłkę nad sobą i... wpadła do bramki lecąc nade mną. Muszę przyznać, że była to największa szmata mojego życia. Piłka po prostu przeleciała nade mną, a ja nawet do niej nie podskoczyłem. Nie wiem co się wtedy ze mną stało. Lepiej o tym nie mówić. W drugiej połowie, jak na złość, też musiałem zrobić błąd, ale także poważny, który znów spowodował bramkę. Był wolny z 20 metrów. Ustawiłem mur z 4 zawodników i źle stanąłem. Powinienem stać przy drugim słupku, a stanąłem tak, aby zasłaniał mnie mur. Chyba się bałem strząłu. Nie wiem. Strzał był tuż przy słupku. No i 0:4. Powinno być 0:2, a nie 0:4, ale każdy ma słabszy dzień. Do tego byłem po chorobie. Ale od tej bramki zaczęło się dziać inaczej. Uwierzyłem w siebie i zacząłem grać na swoim, wysokim poziomie. Broniłem teraz wszystko co się dało. Łapałem każdą piłkę, nawet wykopy mi się udawały. Kilka razy sam na sam obroniłem i gdyby nie te dwa głupie gole, to mógłbym być jednym z najlepszych zawodników na boisku. Szkoda tylko, że atak nie strzelił gola, a było tych akcji wiele. Kubicki miał dwie, Struś, Matuszak i Darek także. Niestety mecz się skończył wynikiem 0:4. Gdy zakończył się 0:2, to byłoby to odzwiercedleniem naszej gry. Jeszcze pod koniec, Dziubała miał setkę. Dostał piłkę na 5-ty metr i strzelił. I to jak. Piłka poleciała w górę, jak rakieta, i wylądowała w krzakach, 20 metrów dalej, ale piłka poleciała wysokim łukiem, bo tuż za bramką jest wysoka siatka. Tak zakończył się sparing z juniorami.