ADAM MAŁYSZ 
Leciał i leciał i poleciał. ;) Adaś nasza perełka i gwiazda sportu. Co roku daje z siebie wszystko i od trzech lat jest niepokonany w walce o Puchar Świata. Jest chyba naszym najlepszym sportowcem, chociaż nie można też zapominać o innych. Każdy z nas na pewno pamięta wyczyny Korzeniowskiego, Michalczewskiego, czy Olisadebe we wcześniejszych latach. Teraz jednak niekwestionowanym mistrzem w lotach narciarskich jest Adam, a nie mieliśmy nigdy kogoś (nawet jeśli, to bardzo dawno) kto by tak zdominował jedną dyscyplinę. Dzięki wyczynom Adama możemy śmiało stwierdzić, że już za kilka lat skoki narciarskie będą dyscypliną numer jeden w naszym kraju. I dobrze! Bo takich skoczków jak Małysz potrzeba nam jeszcze więcej. Marzę, że za dziesięć lat ktoś usiądzie przed telewizorem i powie: "Ci Polacy to umieją skakać". Mam nadzieję, że to się ziści.
Wielu w tamtym sezonie przepowiadało rychły koniec kariery Adam. Ja starałem się nie być pesymistą i typowałem miejsce na podium w końcowej klasyfikacji pucharu świata. I stało się! Małysz wygrał Puchar Świata po raz trzeci. Super! Choć wielu straciło nadzieję, jednak nie myliłem się tak bardzo. Małysz był na podium. Co prawda przed rozpoczęciem sezonu spodziewałem się, że pierwszy będzie ktoś z trójki Hannawald-Widhoezl-Hautamaeki, ale i tak w porównaniu do moich kumpli zachowałem się dość optymistycznie. Nawet nie wiecie, jak moi koledzy "jeździli" po Małyszu. Sam się zdziwiłem ich zachowaniem. Gdy tak słuchałem ich bluzgów pod adresem Adama, to przypomniałem sobie jedną wielką prawdę. "Raz się kogoś obsypuje złotem, by potem rzucać w niego obelgami." I tak też było wtedy. To samo się tyczy piłkarskiej reprezentacji polski. Ludzie! Przecież oni są świetni! Serio, nie żartuję. Tylko mają trochę pecha. Dajcie im czas, a zobaczycie, że jeszcze awansujemy do Mistrzostw Europy.
Wróćmy jednak do sukcesów Adama. W tym sezonie Małysz pobił sam siebie. Faktycznie, to był chyba jego najlepszy sezon. Bardzo dobrze zachował się Apoloniusz Tajner, który dał Adamowi odpocząć podczas konkursów, zdaje się, w Willingen. W tedy znów posypały się niemiłe opinie. Niektórzy nawet chcieli Tajnera zdjąć ze stanowiska za tę decyzję. Ponownie wydawało mi się, że tacy "krytycy" przesadzają. Ja wam mówię: wierzcie w Adama, a on już zrobi swoje. Nie trzeba się bać o jego formę, póki mamy tak genialnego szkoleniowca jakim jest Apoloniusz Tajner. On o nią zadba. Pamiętajcie: Adam jest wielki!
Niedługo nowy sezon, a co za tym idzie nowe wyzwania, oczekiwania. Trudno powiedzieć do czego zdolny jest Małysz. Na pewno nie spadnie on z czołówki skoczków narciarskich, ale pewne jest też to, że kiedyś może mu się podwinąć noga. Moim zdaniem o wyniku Adama trochę również decydujemy sami. Każdemu sportowcowi pracuje się lepiej, gdy kibice są z niego zadowoleni. Gorzej jest, gdy rozpoczyna się ostra krytyka. Nie mówię, że mamy go cały czas wychwalać, ani nie uważam go za świętą krowę. Nie. Po prostu dajmy mu trochę odpocząć. Wrzućmy na luz ;) i nie wpadajmy w niepotrzebną euforię, gdy Adam coś przegra. Przecież to też człowiek.
PS. Za rok spodziewam się lokaty pomiędzy drugim a czwartym miejscem. Zobaczymy czy będę miał rację. ;)
Ti-mon