POLACY ZA GRANICĄ - PODSUMOWANIE SEZONU

Coraz mniej polskich piłkarzy wyjeżdża na zachód. Co jest tego przyczyną? Kluby wolą zatrudnić zawodnika z Unii Europejskiej, bądź wolą dać szansę komuś młodemu, perspektywicznemu, niż wiązać się z kolejnym trzydziestolatkiem. Jak więc radzą sobie polscy kopacze poza granicami kraju? Zostali tu ujęci tylko zawodnicy, którzy występowali w najwyższej lidze danego kraju (tylko w najsilniejszych ligach - pod uwagę były brane: Anglia, Hiszpania, Włochy, Niemcy i Francja). Warunkiem było spędzenie pół roku w co najmniej jednej drużynie z wyżej wymienionego kraju.

Jerzy DUDEK (Liverpool FC/Anglia)
Miał gorszy sezon od poprzedniego. Można powiedzieć, że w dużej mierze przez jego błędy, Liverpool stracił szansę na mistrzostwo Anglii i występy w Champions League. Po fatalnym grudniowym meczu z Manchesterem United, stracił miejsce w bramce na rzecz Chrisa Kirklanda. Gdyby nie jego kontuzja, to pewnie zostałby na ławce do końca sezonu. W reprezentacji również grał bez jakiegoś błysku. Choć w tym miejscu nawet z obrońcami Liverpoolu niewiele by zdziałał.

Piotr ŚWIERCZEWSKI (Birmingham City/Anglia)
Do Birmingham przybył na wypożyczenie, bo nie mógł znaleźć miejsca w Olympique Marsylia. Zdążył zresztą zaliczyć w jego barwach jeden mecz i może czuć się brązowym medalistą ligi francuskiej. Również jedno (niecałe) spotkanie zaliczył w Birmingham. Zupełnie stracony sezon, nie mógł się pozbierać po Mistrzostwach Świata. Spadła znacznie jego pozycja w reprezentacji.

Jacek BĄK (Olympique Lyon/Anglia)
W poprzednim sezonie był ostoją obrony Lyonu. W tym jego pozycja uległa pewnej zmianie. Głównie za sprawą kontuzji, Bąk nie występował w każdym meczu. Jednak kiedy już grał, to nie można było mieć do niego większych zastrzeżeń. W reprezentacji grał również przyzwoicie, w końcu został jej kapitanem.

Daniel BOGUSZ (Arminia Bielefeld/Niemcy)
Od początku sezonu miał pewne miejsce w bloku defensywnym Arminii. Jego sytuacja pogorszyła się, kiedy zespół na przełomie roku poniósł kilka porażek. Trener Benno Moehlmann zastąpił go innym zawodnikiem i Bogusz pauzował przez kilka kolejek. Pokazał się co prawda w reprezentacji "Zibiego" Bońka, ale nie wykazał się niczym szczególnym. Ot, taki bezbarwny występ, jakich w minionym sezonie zanotował wiele.

Maciej MURAWSKI (Arminia Bielefeld/Niemcy)
Odchodził z Legii z dużymi nadziejami. Przecież miał zostać zawodnikiem pierwszego składu. Jednak dobre mecze przeplatał słabymi i musiał pożegnać się z meczami w pełnym wymiarze czasowym. Podobnie, jak Bogusz, zaliczył epizod w kadrze.

Artur WICHNIAREK (Arminia Bielefeld/Niemcy)
Polak, z którego mieli w Niemczech dużo pociechy. Strzelił dla drużyny jedną trzecią stanu bramkowego w całym sezonie. Niestety, mimo dania mu szansy przez Janasa i Bońka, zawodzi w kadrze. Całe szczęście, że od przyszłego sezonu gra w Hercie Berlin, bo niewątpliwie marnował się w Bielefeldzie. No i żeby strzelił przynajmniej jedną bramkę w Sztokholmie!

Andrzej KOBYLAŃSKI (Energie Cottbus/Niemcy)
Wydaje się, że trener Eduard Geyer nie dostrzegał, lub nie chciał go dostrzegać. Mimo, że w pewnym momencie "Kobi" osiągnął świetną formę, musiał pogodzić się rolą zmiennika. Krążą plotki, że wraca do Polski. Podobno jego agent już prowadzi rozmowy z Lechem Poznań.

Radosław KAŁUŻNY (Energie Cottbus i Bayer Leverkusen/Niemcy)
Energie, aby zachować płynność finansową, musiało sprzedać czołowych zawodników. W tym gronie znalazł się Kałużny. Najpierw miał trafić do Kolonii i Herthy, ale ostatecznie znalazł się w Leverkusen. Nie zyskał na tym transferze, bo w Cottbus był mózgiem zespołu, a Bayer to ciągła rywalizacja. No i przez tą rywalizację "Tata" najpierw występował jako libero, a potem w ogóle nie występował. Miał przejąć od Świerczewskiego rolę lidera reprezentacji, ale nic z tego nie wyszło. Radek zatracił gdzieś dawną formę i nie strzela już tak często bramek główką.

Andrzej JUSKOWIAK (Energie Cottbus/Niemcy)
Geyer przeznaczył dla niego rolę dżokera. Wchodził na ostatnie minuty i starał się pociągnąć kolegów do walki. Wywiązywał się z tej roli bardzo dobrze, strzelił pięć bramek. Odchodzi z klubu. Najprawdopodobniej zostanie w Niemczech lub przeniesie się gdzieś na południe Europy.

Dariusz ŻURAW (Hannover 96/Niemcy)
Jeden z nielicznych, którzy mogą zaliczyć sezon do udanych. Trenerzy reprezentacji go nie dostrzegają, ale on jest pewnym punktem Hannoveru i w dodatku strzela przepiękne bramki (rzucił na kolana m.in. Olivera Kahna!). Kilkukrotnie wybrany do jedenastki kolejki.

Bartosz KARWAN (Hertha Berlin/Niemcy)
Miał dużą konkurencję na prawej stronie pomocy. Mimo szumnych zapowiedzi nie poradził sobie w średniej europejskiej drużynie i będzie musiał szukać sobie nowego pracodawcy. Kontaktowała się już z nim Wisła Kraków. W reprezentacji również nie pograł zbyt wiele, ale za to strzelił bramkę w meczu z San Marino.

Tomasz KŁOS (1.FC Kaiserslautern/Niemcy)
Nie mógł znaleźć uznania u Andreasa Brehmego. Dopiero, gdy zespół objął Eric Gerets, Kłos zaczął dobijać się do pierwszego składu. Nie oddał miejsca już do końca sezonu i wydatnie przyczynił się do pozostania Kaiserslautern w niemieckiej elicie. Paweł Janas dostrzefł to i powołał go na mecz ze Szwedami.

Tomasz KOS (1.FC Nuernberg/Niemcy)
Mógł na dużo liczyć. Przecież Zbigniew Boniek powoływał go do kadry, jego klub dobrze wystartował w rozgrywkach. Wszystko pękło jak bańka mydlana. Norymberga zaczęła przegrywać, a kadrę przejął Paweł Janas, który postawił na innych.

Jacek KRZYNÓWEK (1.FC Nuernberg/Niemcy)
Pierwszą połowę sezonu miał straconą przez kontuzję nogi. Później powoli zaczął odzyskiwać utraconą pozycję w zespole, strzelił kilka bramek, lecz nie pomógł w utrzymaniu klubu. Pokazał się w reprezentacji. Zmieni klub na Kolonię bądź Leverkusen.

Tomasz HAJTO (Schalke Gelsenkirchen/Niemcy)
Występował regularnie w swojej drużynie. Strzelił nawet bramkę Wiśle Kraków w Pucharze UEFA. W pewnym momencie zrezygnował z gry w kadrze. Gdy stery przejął "Janosik", Hajto zaczął ponownie otrzymywać powołania. Interesują również jego kłopoty pozasportowe. Był zamieszany w przemyt papierosów.

Tomasz WAŁDOCH (Schalke Gelsenkirchen/Niemcy)
Tak, jak Jacek Krzynówek, miał stracone pół roku przez kontuzję. Kiedy już ją wyleczył, nie mógł liczyć na pewne miejsce w obronie Schalke. Trenerzy stawiali najczęściej w środku na duet Hajto - van Kerckhoven.

Podsumowując, Polacy w najlepszych ligach europejskich spełniają najczęściej role rezerwowych. Mało jest takich, którzy są gwiazdami swego zespołu (Wichniarek, Krzynówek), bądź mają niepodważalną pozycję (Hajto, Żuraw).

backsider
(backsider@o2.pl)