WISŁA I LIGA MISTRZÓW?

Kiedy piszę te słowa, do zakończenia rozgrywek ligi polskiej pozostają dwie kolejki. Mistrzostwo Wisły jest już niemal pewne. W sierpniu rozpoczną się eliminacje Ligi Mistrzów. Czy polski klub może więc przejść tą fazę i zaistnieć we właściwych rozgrywkach? Od razu podam odpowiedź: bez uregulowania kilku istotnych spraw - nie! Jakie to sprawy? Dowiesz się, czytając ten tekst.

Pierwszym problemem jest kilku niepewnych zawodnikach w pierwszym składzie Wisły. Chodzi mi o: Huguesa, Jopa, Stolarczyka i Strąka. Alternatywa jest tylko jedna: kupno nowych, dobrych zawodników. Słyszałem, że Wisła już prowadzi rozmowy mające na celu przedłużenie kontraktu z francuskim bramkarzem. Jednak powinni powiedzieć mu stanowczo: nie! Klasowy polski klub, który chce wedrzeć się do silnych europejskich rozgrywek nie może być domem spokojnej starości dla piłkarskich emerytów. Według mnie, w przypadku Huguesa nie sprawdza się porzekadło, że bramkarz jest jak wino, im starszy, tym lepszy. Zawodnik ten świetne interwencje przeplata wręcz tragicznymi, czego przykład niejednokrotnie dał w Pucharze UEFA (obydwa gole dla Schalke, czy pierwszy mecz z Parmą ewentualnie krakowska potyczka z Lazio). Wśród wielu polskich działaczy pokutuje myślenie, że każdy zagraniczny zawodnik jest stukrotnie lepszy od polskiego. Nieprawda! Chciałbym, aby prawdziwe były plotki, że Wisełka interesuje się Radosławem Majdanem i Jakubem Wierzchowskim.

Mariusz Jop to zawodnik wyróżniający się w polskiej lidze. Ale niestety nic ponadto. Jego interwencje często bywają wręcz toporne. Bardzo często ma duże wahania formy. W tym ostatnim stara mu się dorównać klubowy kolega, Maciej Stolarczyk. Ten jednak jest tak pewny siebie, że chyba nigdy tego błędu nie zrozumie. Po meczu z Węgrami, w którym dawał się co rusz ośmieszać, stwierdził, że rozegrał dobry mecz i nie rozumie krytyki dziennikarzy. Paweł Strąk to zawodnik młody, niezbyt doświadczony. Czasem miewa bardzo brutalne wejścia (sędziowie czasem udają, że tego nie widzą;)), powodowane brakami w technice. Jego atutami są na pewno doskonałe warunki fizyczne oraz doskonały przegląd pola, potrafi jednym podaniem uruchomić doskonale ustawionego kolegę. Jednak jest to jest to trochę za mało, aby czuć się członkiem pierwszego składu krakowskiej ekipy. Moja rada: kupić parę z Katowic: Mirosław Sznaucner I Jacek Kowalczyk, a także solidnego defensywnego pomocnika (np. Piotrek Świerczewski, słyszałem, że nie wyklucza powrotu do Polski w najbliższym czasie).

Kolejnym istotnym problemem jest wiszące nad dłuższego czasu nad Wisłą widmo wyprzedaży najlepszych zawodników. Zagraniczny kontrahent, oferując duże, jak na polskie warunki, pieniądze, nie straci dużo, jeśli transfer okaże się niewypałem. Dla Wisły ta kasa może okazać się jednak bardzo cenna. Uważam, że Cupiał nie może pozwolić, aby pozbywać się klasowych graczy. Sprzedając Kosowskiego, Baszczyńskiego czy Żurawia polepszy trochę tylko sytuację finansową klubu. Poziom sportowy znacząco spadnie i nie będzie co marzyć o występach w Champions League, co doprowadzi do tego, że jeszcze większa kasa ucieknie sprzed nosa.

Powinno się również w sposób znaczący przebudować stadion Wisły. Aktualnie może on pomieścić zaledwie dziewięć i pół tysiąca widzów. Gdy do Krakowa przyjedzie jakaś mocna europejska drużyna, przydałoby się wsparcie kilkudziesięciu tysięcy gardeł (jednak pod tym względem Lech Poznań pozostawia resztę polskich klubu o lata świetlne w tyle).

Reasumując, uważam, że Wisła ma realne szanse na grę (i trochę forsy) w Lidze Mistrzów. Potrzeba jej naprawdę niewiele, aby stała się klubem z europejskiej czołówki. Nie można dopuścić, aby kapitał gromadzony przez lata stracić jednego lata (fajny rym).

backsider
(backsider@o2.pl)