O kotlecie schabowym i miłości.

Nawet najlepsi miewają chwile słabości. Nawet najbardziej doświadczeni Mistrzowie Gry i najbardziej utalentowani Gracze miewają pustkę w głowie. Czasem wymyślenie czegoś ciekawego graniczy z cudem. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ciekawą postać. Ile razy zdarzało nam się myśleć: "Znowu krasnolud zabijaka? Znowu niziołek złodziej? Znowu nie kochany przez nikogo wampir?"

Schematyzm w RPG zabija przyjemność grania. "Wszystko już było, nic nie wymyślimy". To prawda. bardzo wiele motywów z czasem wyciera się i traci barwy. Mało którego starego erpegowca rajcuje ciągłe bieganie po podziemiach i chlastanie stworów. Owszem, od czasu do czasu można, ale bez przesady. Ten sam problem miewamy, kiedy chcemy stworzyć nowego bohatera. Dotyczy to również Mistrzów Gry, chociaż ich bohaterowie niezależni nie musza być tak pieczołowicie opracowywani, jak postacie Graczy. Niemniej dobry, ciekawy BN ubarwia prowadzoną przygodę i staje się często jej charakterystycznym elementem. Dlatego niniejszy krótki tekścik polecam zarówno graczom jak i prowadzącym.
Bohater to nie tylko kartka papieru z zapisanymi danymi. O tym wie każdy. To wiedza z erpegowego przedszkola. Bohater to takie coś, co ma też swój charakter, historię, upodobania - słowem: psychikę. W wymyślaniu tego elementu niektórzy są wręcz mistrzami. Goniąc za oryginalnością pomysłu, tworzą (autentyczny przypadek) araba będącego księdzem katolickim, który wyemigrował do Ameryki, nawracać emigrantów. Owszem, można. Czasem jednak wychodzą postacie tak przekombinowane, że aż nierealistyczne lub śmieszne.
Proponuję inne rozwiązanie. Oto ono: lepiej mniej a dobrze. Przy obmyślaniu cech charakteru warto zastanowić się nad pewnymi przeciwnościami, które mogą drzemać w bohaterze. Nie za dużo. Jedna, dobrze obmyślona wystarczy w zupełności.
Przykład? Proszę bardzo. Człowiek, który uwielbia kotlety schabowe. Dałby się zabić za dobrze usmażony kawałek schabu. Ten człowiek wstępuje w szeregi wyznawców religii, zakazującej między innymi spożywania mięsa. Wszystko inne bardzo mu odpowiada, człowiek ten jest szczerze oddany nowej idei. Ale gdzieś na dnie serca (żołądka?) pozostała tęsknota za chrupiącą skórką na dobrze rozbitym kotlecie. Przeżywa istne katusze, kiedy czuje w powietrzu zapach smażonego schabu.
Bardzo proste i prymitywne, powie ktoś. Owszem, ale dla gracza, który rozegra to ciekawie, może być to rzeczywiście dobry element bohatera. Niechby ten kapłan uległ pokusie i wszamał schaboszczaka. A potem miesiąc biczował się i spowiadał, dręczony sumieniem. Ba! Popadając w stan nieczystości nie byłby w stanie dokonywać cudów, np. używać mocy leczących. Tragedia, proszę państwa!
Jeżeli jednak komuś nie podoba się tak płytki i prymitywny pomysł, możemy wymyślić coś ambitniejszego. Bohater kocha jakąś kobietę. Po jakimś czasie okazuje się ona szpiegiem wrogiego państwa / rodziny / stronnictwa. Powinien ją nienawidzić, ale nie potrafi. Kiedy ją widuje, wciąż odzywają się hormony. Na nic zdają się perswazje przyjaciół i upomnienia przełożonych. Serce nie sługa. Przez swoje niefortunne uczucie może doprowadzić do jakiegoś nieszczęścia.
"Nieszczęśliwa miłość - jakie to oklepane" powie znów ktoś. Zgodzę się z nim. Oklepane. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Czyż nie dlatego lubimy dramaty Szekspira i szanujemy tragedię antyczną, że pokazują one w sposób czysty i doskonały ludzkie cechy? Właśnie dlatego, że autorzy tak uwydatnili to, co zdarza się każdemu z nas? Bez udziwnień i kombinacji? Przy tworzeniu nowego bohatera sięgnijmy do tego, co już było. To nie żaden wstyd. Ani rutyna. Każdą ludzką emocję można przezywać na wiele sposobów.
Pomysłów może być wiele. Nie będę ich wymieniał. Pokazałem jedynie mechanizm, który warto czasem zastosować. Postarajmy się przelać na naszą postać choć kropelkę ludzkiej natury. Dodajmy choć szczyptę przeciwności. A potem pamiętajmy o nich, ilekroć w czasie sesji nadarzy się sposobność. Czasem nawet zwykły kotlet schabowy może stać się przyczyną upadku imperium...

Czeski