| |
Skąd taki pokręcony tytuł? Już wyjaśniam. Otóż w numerze czwartym Pressroomu Infinitreo napisał, że dobrze by było, gdyby większość pism była zupełnie polska. Postaram dorzucić swe cztery grosze w tej sprawie.
Uważam, że w najlepszej sytuacji są czasopisma, które są wydawane przez duże firmy (koncerny). Taki stan rzeczy zapewnia im spokój. Będą mieli pensje na czas i po roku nikt nie zrezygnuje z wydawania gazety. No i gdzie szukać tych koncernów? Wiadomo, jeśli ktoś ma koncern, to musi być bogaty. A tylko taki osobnik może zainwestować, aby rozwinąć poziom gazety i zwiększyć jego sprzedaż. Czyli w rezultacie mieć więcej forsy. Na palcach jednej ręki można policzyć ludzi, którzy są Polakami, mają kupę kasy i inwestują w rynek prasowy. Polak nie zainwestuje chętnie swych pieniędzy w bardzo niepewny interes. Woli kupić sobie czasopismo o uznanej jakości, które ma spore rzesze czytelników. Ale jak takie kupić, gdy sporo kosztuje. I to jest według takie błędne koło. Polacy boją się ryzyka, skazują z góry swe działania na porażkę. I spróbuj tu, człowieku, później osiągnąć sukces.
Kolejnym argumentem na to, że gazety pod wodzą obcych firm mają się lepie jest to, że zyskują dzięki temu merytorycznie. Mogą współpracować z dziennikarzami z innych państw, ale należącymi do tej samej "stajni" (pozdr. Q'nik ;)), obcy inwestor stara przemycić się dobre pomysły, wypróbowane na innych czytelnikach do nowego pisma. Wszystko działa w ten sposób na korzyść pisma.
Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o lenistwie. Każdy człowiek, gdy jest panem swego losu, robi to, co mu się podoba i tak, jak mu się podoba. A kiedy masz nad sobą człowieka, który w wybitny sposób motywuje cię do pracy, tak aby była ona wydajniejsza i lepsza, to rzeczywiście starasz się, jak możesz (pozdr. moi rodzice).
| |