| |
Piotr Najsztub - zapewne znacie go z ekranu telewizora. Prowadził wspólnie z Jackiem Żakowskim Tok Szoł w 1 programie TVP, a potem w Polsacie. Po tym, jak program się rozpadł zaczął zawodowo pisać do gazet. Niedawno został redaktorem naczelnym "Przekroju".
Jak świat światem, od dawien dawna wiadomo, że Najsztub miał olbrzymie kłopoty finansowe. Nie wypaliło kilka jego śmiałych przedsięwzięć i koleś ponosił ogromne straty. Skądś musiał wreszcie wziąć pieniądze, aby to pokryć.
Niedawno Polskę obiegła wiadomość, że poluje na niego rosyjski zawodowy morderca, na stałe mieszkający w Niemczech. Zleceniodawcą zabójstwa miał być polski biznesmen. Powodem odwet za to, że Najsztub wraz z żoną przygarnęli jego córkę, która postanowiła skończyć z dotychczasowym, złym życiem. Jednak do dzisiaj nikt nie wie, jak się ten biznesmen nazywa, i w jakiej branży pracuje. Podejrzane?
Nie za bardzo. Od kiedy Najsztub spłacił stare zobowiązania, wpakował się w "Przekrój". Czasopismo nie sprzedaje się najlepiej. Nie pomogła nawet szumna kampania reklamowa w mediach. Tym samym długi rosną na nowo. I to większe, niż poprzednio. O wiele większe.
No i skąd tu znów wziąć pieniądze. Tak! Polacy są żądni sensacji. Wystarczy rozpowszechnić jakąś głupią plotkę, aby urosła do niewyobrażalnych rozmiarów. W tym przypadku nieważne jest czy chwali, czy gani Najsztuba, ważne tylko, że jego nazwisko zna coraz więcej osób. Większość z nich, powodowana ciekawością, kupi czasopismo, aby dowiedzieć się czegoś o nim samym. A on załata dziurę budżetową.
Moim zdaniem cała ta akcja była od początku do końca wyreżyserowana. Najsztub z pomocą specjalistów od marketingu opracował świetną metodę, aby wydobyć forsę z kieszeń rodaków. Wykorzystując ich powszechnie znaną wadę (ciekawość), wykorzystał ich do swych niecnych planów. A w świadomości niektórych mógł bardzo dużo zyskać. Przecież nie boi się mówić publicznie o tym, że ktoś dybie na jego życie. Może chciał się trochę wybielić?
Po raz kolejny łatwowierni Polacy dali się wrobić w jakąś głupotę. Nie zważając na to, kto, co i jak, robią to, co ten ktoś im każe. Nie zastanawiają się nad tym, co robią i po co. Oni po prostu chcą wiedzieć. Przecież to sensacja na skalę światową.
| |